Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. B: Irańczycy byli blisko wygranej z Italią, rewanż Serbów

LŚ, gr. B: Irańczycy byli blisko wygranej z Italią, rewanż Serbów

fot. archiwum

Reprezentacja Włoch prowadziła już 2:0 i gdy wydawało się, że spokojnie wygra, dwa kolejne sety wygrali Irańczycy. Po emocjonującym tie-breaku wygrali siatkarze z Italii. Emocji nie zabrakło też w Belgradzie, gdzie Serbowie wzięli rewanż na Niemcach.

Początek spotkania rozgrywanego w Sassari był dość wyrównany (2:2), lecz po dwóch błędach w ataku Włochów to podopieczni Julio Velasco mieli dwa oczka zapasu (4:2). Cristian Savani swoimi skutecznymi zbiciami starał się poderwać swój zespół do walki, a dzięki wsparciu Ivana Zaytseva udało mu się doprowadzić do remisu po 7. Błędów własnych nie uniknęli też Irańczycy, w efekcie czego Azzurri wysunęli się na jednopunktowe prowadzenie 9:8. Rahman Davoodi starał się wziąć ciężar gry na swoje barki, lecz jego koledzy nie potrafili przebić się przez szczelny włoski blok, zaś Dragan Travica popisał się serią agresywnych zagrywek (14:11). O pierwszą przerwę w grze zdecydował się wówczas poprosić trener Velasco. Na niewiele się to jednak zdało, bowiem Azzurri sukcesywnie powiększali swą przewagę i po ataku z krótkiej Emanuele Birarelliego prowadzili 16:12. Kilka chwil później do gry włączył się Amir Ghafour, nieco niwelując straty, lecz na jego zagrania natychmiast odpowiedział Zaytsev. Mimo to przyjezdni nie odpuszczali i za sprawą dobrze ustawionego bloku doprowadzili do wyrównania po 18. Na reakcję brązowych medalistów ubiegłorocznych igrzysk olimpijskich nie trzeba było długo czekać – zaczęli oni coraz lepiej czytać grę rywali, zatrzymując ich na siatce, a dodatkowo zza linii dziewiątego metra punktować zaczął Savani (22:19). Dobrą passę Włochów przerwał dopiero Alireza Mobasheri i po chwili na tablicy wyników znów widniał remis (22:22). Ostatecznie jednak, dzięki mocnym zagrywkom Luki Vettoriego, to miejscowi mogli cieszyć się z wygranej 25:22.

Po kilku błędach Włochów i skutecznym zbiciu Alirezy Mobasheriego Irańczycy prowadzili 4:2. Przyjezdni grali bardzo czujnie na siatce, utrzymując przewagę, czego nie utrudniali im miejscowi, myląc się nie tylko w ataku, ale też w zagrywce. Gospodarze ponadto nie potrafili przebić się przez szczelny blok przeciwników, w efekcie czego przegrywali już 8:11. Azzurri jednakże nie odpuszczali i dzięki udanym zagraniom Simone Parodiego, który brylował nie tylko na siatce, ale i w polu serwisowym, popisując się dwoma asami, całkowicie zniwelowali straty, obejmując prowadzenie 13:12. Mimo to na drugi time-out oba zespoły schodziły przy jednopunktowej zaliczce gości, która była zasługą mocnych zagrywek Mohammada Mousaviego. Wówczas sprawy w swoje ręce wziął Cristian Savani, znacznie utrudniając wyprowadzenie akcji swym rywalom, a dzieła dopełnili Ivan Zaytsev oraz Thomas Beretta, punktując w kontrach (19:17). Losy partii starał się jeszcze odwrócić Adel Gholami, lecz nadzieje Irańczyków na zwycięstwo rozwiał Dragan Travica, popisując się fantastycznymi zagrywkami (24:19). Goście próbowali odwlec egzekucję w czasie, ale ostatnie słowo należało do Parodiego.

Początek trzeciej partii, tradycyjnie już, należał do gości, którzy prowadzili 5:3. Włosi jednak bez skrupułów wykorzystali błędy własne przyjezdnych i po chwili na tablicy wyników widniał remis 6:6. Mimo to, po zbiciu ze środka Hamzeha Zariniego, na pierwszej przerwie technicznej to Irańczycy mieli punkt zapasu. Przyjezdni utrzymywali wysoką skuteczność w ataku, stale powiększając prowadzenie (10:7) i Mauro Berruto został zmuszony poprosić o czas. Przerwa w żadnym stopniu nie wybiła z rytmu gości, którzy doskonale pracowali blokiem. Dopiero ataki Ivana Zaytseva poderwały jego team do walki (9:11). Irańczycy szybko i na to znaleźli receptę i po punktowej zagrywce Alirezy Mobasheriego prowadzili 14:10. Gra Włochów wyraźnie się załamała i trener Berruto zdecydował się ratować sytuację zmianami, wprowadzając na parkiet Lukę Vettoriego. Tuż po tym udanymi atakami popisali się Thomas Beretta oraz Simone Parodi, a asem – Cristian Savani (14:17). To właśnie kapitan Azzurrich, znakomicie dysponowany za linią dziewiątego metra, dał swemu teamowi impuls do walki, mimo to przyjezdni utrzymywali bezpieczną przewagę (19:16, 20:17), która po plasie na blok Saharama Mahmoudiego wzrosła do czterech oczek (22:18). Włosi byli całkowicie bezradni, zaś ich przeciwnikom wychodziło dosłownie wszystko, a ostatnie słowo należało do Adela Gholamiego (25:20).



Tym razem początek seta należał do Azzurrich, którzy po asie Emanuele Birarelliego prowadzili 2:1, lecz po kilu chwilach, po udanym zagraniu Saharama Mahmoudiego, to goście cieszyli się z przewagi (4:2). Gospodarze, mimo usilnych starań, nie potrafili zniwelować owego dystansu, zaś ich rywale doskonale spisywali się w ataku (8:6, 10:7). O czas zdecydował się poprosić Mauro Berruto, lecz na niewiele się on zdał – jego podopieczni popełniali błąd za błędem, zaś Irańczycy byli bezlitośni (13:8). Zawodnicy Squara Azzurra, za wyjątkiem pojedynczych akcji, nie byli w stanie zagrozić graczom Julio Velasco, którzy z akcji na akcję prezentowali się coraz lepiej. Cristian Savani ponownie próbował dać impuls swojej ekipie, lecz na jego dobre zagrania natychmiast odpowiadali przeciwnicy (10:16, 12:18). Również Simone Parodi próbował wziąć ciężar gry na swoje barki, ale po drugiej stronie siatki nie do zatrzymania byli Mahmaoudi i Mousavi. Irańczycy nakręcali się z akcji na akcję, pewnie krocząc po wygraną, a tę partię, podobnie jak poprzednią, zakończył Adel Gholami.

Irańczycy, będący na fali, doskonale otworzyli tie-break i dzięki dobrym zagrywkom Rahmana Davoodiego oraz błędom rywali, a także swoim skutecznym zagraniom prowadzili już 4:1. O czas poprosił wówczas trener Squadra Azzurra. Był to strzał w dziesiątkę – po powrocie na boisko na lewym skrzydle przypomniał o sobie Ivan Zaytsev, a w polu serwisowym doskonale radził sobie Simone Parodi (5:4). Rozgorzała walka punkt za punkt, ale przy zmianie stron, za sprawą błędu jednego z Włochów, to przyjezdni mieli oczko zapasu. Siatkarze z Półwyspu Apenińskiego mieli ogromne trudności ze skończeniem własnych ataków, w przeciwieństwie do Irańczyków, którzy dodatkowo mieli mnóstwo szczęścia w polu serwisowym (11:8) i drugą przerwę na żądanie musiał wykorzystać trener Berruto. Po powrocie na boisko Włosi zaczęli odrabiać straty, w czym olbrzymia zasługa agresywnych zagrywek Dragana Travicy, utrudniających rywalom wyprowadzenie ataku (13:12). Amir Ghafour próbował jeszcze przechylić szalę zwycięstwa na stronę jego drużyny, ale błędy jego kolegów skutecznie mu to uniemożliwiły (13:15).

Włochy – Iran 3:2
(25:20, 25:22, 20:25, 18:25, 15:13)

Składy zespołów:
Włochy: Beretta (11), Parodi (15), Zaytsev (18), Savani (14), Travica (5), Birarelli (10), Rossini (libero) oraz Kovar i Vettori
Iran: Marouflakrani (4), Mousavi (15), Ghafour (9), Davoodi (9), Tashakori, Mobasheri (2), Zarif (libero) oraz Mahmoudi (14), Gholami (11), Zarini (8), Mahdavi i Kamalvand


Już pierwsze akcje spotkania zwiastowały zacięty bój (3:3). Gdy jednak w polu zagrywki stanął Aleksandar Atanasijević, popisując się dwoma asami, wyprowadził swój team na cztery oczka zapasu (7:3). Po drugiej stronie siatki ciężar gry na swoje barki wzięli Marcus Böhme oraz Denis Kaliberda, nieco niwelując straty, lecz błędy ich kolegów z drużyny przekreśliły ich szanse na remis (6:8). Wśród Serbów dodatkowo doskonale spisywali się Marko Podraščanin oraz Miloš Nikić (16:12), a ponadto gracze Vitala Heynena oddawali im całe mnóstwo darmowych punktów. Sygnał do walki dał im dopiero Christian Fromm (17:19). Na jego zagrania odpowiedział Nikola Kovačević, lecz w końcówce, najpierw blokiem, a następnie atakiem, punktować zaczął Böhme. Dzieła dopełnił Lukas Kampa, zatrzymując rywali na siatce (25:23).

Bardzo wyrównany był też początek drugiej odsłony, lecz tym razem po kilku chwilach, dzięki Christianowi Frommowi, to przyjezdni objęli prowadzenie 5:4. Sytuację próbował ratować Aleksandar Atanasijević, ale w pojedynkę nie zdołał całkowicie zniwelować dystansu. Co więcej, nie do zatrzymania na siatce był duet Fromm-Kaliberda (9:7), a z czasem do gry włączył się Philipp Collin (12:9). Młody serbski atakujący nie zamierzał odpuszczać, a po chwili wsparł go Marko Podraščanin, punktując w bloku (12:12). Od tego momentu, aż do stanu 16:16, oba teamy walczyły punkt za punkt i dopiero udane zagrania Miloša Nikicia oraz Milana Rasicia dały ich drużynie prowadzenie 18:16. Po drugiej stronie siatki jedynie Fromm zdołał dotrzymać kroku rywalom, ale było do zbyt mało w obliczu doskonałej dyspozycji Nikoli Kovačevicia i spółki (22:17). W końcówce jeszcze Collin starał się odwlec egzekucję w czasie, ale wynik seta na 25:19 ustalił Podraščanin.

Niemcy nie zamierzali odpuszczać i trzecią partię rozpoczęli z wysokiego C, od prowadzenia 4:1 po ataku Christiana Fromma. Dodatkowo Serbowie byli niezwykle gościnni i, popełniając błąd za błędem, oddawali rywalom mnóstwo punktów (2:6). Tę serię przerwał dopiero Marko Podrščanin, lecz po drugiej stronie siatki nie do zatrzymania był Fromm (8:4). Z czasem jednak przypomnieli o sobie Aleksandar Atanasijević oraz Miloš Nikić, doprowadzając do remisu po 11. Oba teamy zaczęły walczyć ze sobą punkt za punkt, a kibice byli świadkami wymiany efektownych ciosów Atanasijevicia po jednej i Fromma po drugiej stronie siatki (13:13). Nieco lepiej spisywał się jednak Niemiec, wyprowadzając swój team na trzy oczka przewagi (18:15). Mistrzowie Europy nie zamierzali jednak odpuszczać i po bloku Podraščanina na swoim vis-á-vis oraz asie Atanasijevicia całkowicie zniwelowali straty (18:18), przejmując inicjatywę. Kilka błędów popełnili też Niemcy (20:21) i choć po bloku Marcusa Böhme udało im się odbudować przewagę (22:21), to Serbowie, za sprawą trójbloku, przez który nie zdołał przebić się Fromm, mieli piłkę setową, którą natychmiast wykorzystał Atanasijević.

Niesieni na fali zwycięstwa Serbowie, po udanym zbiciu Marko Podraščanina, objęli prowadzenie 2:1. Niemcy, dzięki atakowi Jochena Schöpsa, zdołali zniwelować straty, lecz po serbskiej stronie siatki nie do zatrzymania był Aleksandar Atanasijević, który dodatkowo popisał się kolejnym już asem serwisowym (5:3). Dodatkowo w szeregach podopiecznych Igora Kolakovicia doskonale funkcjonował blok, w efekcie czego na pierwszy time-out schodzili z zaliczką czterech oczek. Christian Fromm i Simon Hirsch starali się wziąć sprawy w swoje ręce i zminimalizować straty, lecz dobre zawody rozgrywał Nikola Kovačević i dopiero przy zagrywkach Marcusa Böhmego gościom udało się doprowadzić do remisu po 9. W szeregi serbskich graczy wkradło się mnóstwo błędów, nie mogli przebić się przez szczelny blok Philippa Collina i już po chwili przegrywali 9:12. Niemcy byli wyraźnie na fali i mimo usilnych starań Serbów, utrzymywali bezpieczną przewagę (16:13). Ciężar gry na swoje barki co prawda wziął Aleksandar Atanasiević, ale na jego skuteczne zagrania odpowiedział Hirsch (19:16). Aktualni wciąż mistrzowie Europy wyraźnie stracili na skuteczności, ich rywale natomiast zamierzali wykorzystać szansę i wywieźć kolejne punkty z Belgradu. W końcówce jeszcze Kovačević próbował odwrócić losy partii, ale ostatnie słowo należało do Denisa Kaliberdy, który popisał się asem.

Początek tie-breaka zwiastował zaciętą walkę (2:2). Marko Podraščanin, punktując najpierw z krótkiej, a następnie kończąc przechodzącą piłkę, wyprowadził swój team na dwa oczka zapasu (4:2), wobec czego o przerwę poprosił Vital Heynen. Po powrocie na boisko przyjezdni byli bliscy doprowadzenia do remisu, ale skutecznie uniemożliwił im to Nikola Kovačević, a także ich własne błędy (4:7). Tę złą passę przerwał dopiero Denis Kaliberda wspierany przez Marcusa Böhme (6:7). Niczym niezrażeni Serbowie, wśród których prym wiódł Aleksandar Atanasijević, szybko odbudowali przewagę (10:8). Przyjezdni próbowali ratować się blokiem, lecz inicjatywa ciągle leżała po stronie graczy z Bałkanów. Dodatkowo Niemcy nie potrafili skończyć własnego ataku, zaś kontrę wykorzystał Atanasijević (14:12) i to także on postawił kropkę nad „i”.

Serbia – Niemcy 3:2
(23:25, 25:19, 25:22, 21:25, 15:12)

Składy zespołów:
Serbia: Kovačević N. (20), Petković, Stanković (1), Nikić (10), Atanasijević (31), Podraščanin (14), Rosić (libero) oraz Ivović, Jovović, Rasić (7), Starović i Petrić
Niemcy: Fromm (18), Kaliberda (20), Böhme (14), Schöps (5), Kampa (2), Collin (9), Steuerwald M. (libero) oraz Tille, Hirsch (9) i Steuerwald P.

Zobacz również:
Wyniki 4. kolejki spotkań oraz tabela gr. B Ligi Światowej

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-06-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved