Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > turnieje światowe > LE M, gr. C: Porażka Turcji i zmiana lidera

LE M, gr. C: Porażka Turcji i zmiana lidera

fot. CEV

W pierwszym sobotnim spotkaniu rywalizacji grupy C na parkietach Ligi Europejskiej, dość niespodziewanie, występujący w roli faworyta Turcy ulegli rywalom z Izraela 0:3. W drugim meczu tej grupy Chorwaci pokonali Białoruś i zostali nowym liderem.

Po wczorajszej porażce z Białorusią reprezentacja Izraela do kolejnej rywalizacji przystąpiła mocno zmobilizowana, tym bardziej że po drugiej stronie siatki stanął dotychczasowy lider grupy C. W poczynaniach Turków widoczna była jednak nerwowość, czego efektem były kolejne punkty oddawane rywalom po błędach własnych. To właśnie seriami popełniane przez gospodarzy błędy pozwoliły podopiecznym Zohara Bar Netzera wypracować kilkupunktową zaliczkę już w początkowej fazie seta (4:11). Mimo że w zestawieniach oceniających poczynania w ataku to Turcy prezentowali się zdecydowanie lepiej, niemal na przestrzeni całej partii utrzymywała się przewaga siatkarzy z Izraela. Uwagę zwraca przede wszystkim liczba punktów oddanych gościom po niedokładnych zagraniach, Turcy (tylko w tej części meczu) mylili się aż 10-krotnie przy 5 błędach po izraelskiej stronie siatki. W ekipie lidera grupy C stabilną grę utrzymywali liderzy swojej reprezentacji – Kemal Elgaz i Baturalp Gungor. W reprezentacji Izraela najczęściej punktowali Batchkala i Hershko. Decydująca faza seta to efektywne zagrania na siatce przeplatane kolejnymi błędami własnymi, w końcówce partii Turcy zdołali wybronić dwie piłki setowe, jednak autowa zagrywka Gungora dała siatkarzom z Izraela 21. punkt.

Podenerwowani takim obrotem spraw gospodarze kolejną odsłonę rozpoczęli z wysokiego C, prowadząc już nawet 4:1. Dominacja reprezentacji Turcji nie trwała jednak długo, podopieczni trenera Bar Netzera równie szybko wyrównali stan partii (5:4). Przy rywalizacji punkt za punkt wciąż krok dalej byli siatkarze reprezentacji Turcji. W porównaniu z wcześniejszą partią ten fragment meczu to przede wszystkim wymiana ciosów w ataku oraz efektowne obrony po obu stronach siatki. Goście mieli coraz większe problemy z przebiciem się przez turecki blok, kolejne piłki albo wpadały w boisko po izraelskiej stronie boiska, albo po wyblokach trafiały w ręce broniących Turków. W końcówce seta jednak ponownie do głosu doszli przyjezdni, a początkiem szczęśliwej serii był atak Tamira Hershko z prawego skrzydła (17:18). W reakcji na poczynania swoich podopiecznych trener Basic poprosił jeszcze o czas, jednak na tym etapie nic już nie było w stanie powstrzymać siatkarzy z Izraela, którzy pewnie wygrali 21:18, a kropkę nad „i” postawił Tamir Hershko.

Odsłona trzecia była już tylko formalnością, pewni siebie goście już od pierwszej akcji potwierdzali swoją dominację w meczu. Kolejne skuteczne zagrania atakujących z Izraela doprowadziły do stanu 9:2, przemawiającego na korzyść gości. Turcy nie ustrzegli się ponownie błędów własnych, przede wszystkim popełnianych w polu serwisowym. Kiedy wydawało się, że tak wysoka przewaga utrzyma się do końca partii, kolejne kontrataki i dobra zmiana Gokhana Gokgoza pomogły gospodarzom zbliżyć się do rywali (12:14). Nie był to co prawda ostatni zryw Turków, w decydującej części seta było jeszcze 16:19, jednak od tego momentu podopieczni trenera Basica zdobyli już tylko jeden punkt (17:21).



Turcja – Izrael 0:3
(18:21, 18:21, 17:21)

Składy zespołów:
Turcja: Gokgoz (4), Cin (1), Elgaz (12), Gungor (12), Sahin (5), Yenipazar, Demirciler (libero) oraz Bozan (1) i Tanik (1)
Izrael: Katzenelson (3) Hersko (10), Batchkala (9), Vinarsky (5), Ben Gal (7), Sokolov (4), Shoval (libero) oraz Osokin i Ohana


Spotkanie pewniej rozpoczęli Białorusini, przy imponującej 73-procentowej skuteczności zagrań w ataku chorwaccy obrońcy sprawiali wrażenie bezradnych. Już pierwsze akcje meczu przemawiały na korzyść podopiecznych Victora Sidelnikowa, którzy wypracowali sobie trzypunktowe prowadzenie jeszcze przed pierwszą przerwą techniczną. Niemal od początku meczu siła ataku opierała się na Pawle Audochanku, który bezlitośnie obijał ręce blokujących Chorwatów. Po drugiej stronie siatki dwoił się i troił Ivan Raić, jednak wszelkie próby niwelowania dystansu punktowego nie przynosiły oczekiwanych rezultatów. W decydującej fazie partii prowadzenie Białorusi wzrosło jeszcze do sześciu punktów (17:11). Od tego momentu Chorwaci do swojego dorobku zdołali dopisać tylko jedno oczko, ostatecznie triumfowali siatkarze trenera Sidelnikowa 21:12.

W kolejnej części meczu przede wszystkim osłabła efektywność Białorusinów, Audochanka nie miał większego wsparcia ze strony swoich kolegów. Po chorwackiej stronie siatki obok Ivana Raica uaktywnili się natomiast środkowi. Obok skutecznych zagrań na siatce podopieczni trenera Simuncica punktowali bezpośrednio w polu serwisowym. I tak, losy rywalizacji odwróciły się, w początkowej części seta toczyła się jeszcze walka punkt za punkt, jednak z każdą kolejną akcją swoją przewagę potwierdzali Chorwaci. Wypracowane w połowie seta trzy oczka zaliczki utrzymały się do końca seta. Siatkarze z Chorwacji zwiększyli nawet dystans do czterech punktów, triumfując ostatecznie 21:18.

Trzecia odsłona miała bliźniaczo podobny przebieg do partii drugiej. Początkowo przy wymianie ciosów w ataku krok dalej byli siatkarze z Białorusi (7:6). Mimo stabilnego przyjęcia i coraz lepszej skuteczności w ataku siatkarze z Białorusi nie byli w stanie odzyskać prowadzenia. Chorwaci, budując przewagę, wykorzystywali wszystkie niedociągnięcia w grze rywali, co miało swoje odzwierciedlenie na tablicy wyników (17:13). Końcówka partii to jeszcze popis gry duetu Raić-Cosić i równie pewna wygrana Chorwatów, jak w odsłonie wcześniejszej, tym razem 21:19.

Próbując ratować wynik w partii czwartej, trener Sidelnikow zdecydował się na kolejne rotacje w składzie i w ten sposób na boisku pojawili się Charapowicz, Mikanowicz czy też znany z plusligowych parkietów, kapitan mistrza Polski – Aleh Akhrem. Zmiennicy nie odmienili jakości gry reprezentacji Białorusi. Rywalizacja punkt za punkt utrzymywała się niemal do końca seta, kluczem do sukcesu Chorwatów okazał się poziom efektywności zagrań w ataku. Podopieczni trenera Simuncica bezpośrednio atakiem zdobyli w tej części meczu aż 20 punktów, ostatecznie wygrywając na przewagi 27:25.

Białoruś – Chorwacja 1:3
(21:12, 18:21, 19:21, 25:27)

Składy zespołów:
Białoruś: Radziuk (7), Audochanka (21), Busel (9), Antanowicz (11), Żendżdryn (9), Haramykin (1), Likarad (libero) oraz Charapowicz, Akhrem, Vash (1) i Mikanowicz
Chorwacja: Żukouski (4), Sabljak (5), Nojić (3), Raić (24), Cosić (11), Isek (6), Sarcević (libero) oraz Sedlacek, Prlic i Peterlin

Zobacz również:
Wyniki 3. kolejki oraz tabela gr. C Ligi Europejskiej mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-06-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved