Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. B: Irańczycy pokonali Włochów, Rosjanie Kubańczyków

LŚ, gr. B: Irańczycy pokonali Włochów, Rosjanie Kubańczyków

fot. archiwum

Reprezentacja Włoch uległa ekipie z Iranu. Podopieczni Julio Velasco pokonali przeciwników  3:1. Najbardziej dramatyczna był czwarta partia, którą Irańczycy wygrali 32:30. W drugim meczu grupy B Rosja nie bez problemów pokonała na wyjeździe Kubę 3:0.

Mecz dobrze rozpoczęli Irańczycy, ale Włosi potrafili doprowadzić do remisu 16:16 po asie serwisowym Dragana Travicy. Goście jednak bombardowali gospodarzy skutecznymi zagrywkami i w końcówce seta ponownie odskoczyli na kilka punktów (23:20). Partię zakończył skuteczny atak Mousaviego (25:23).

Drugi set był już bardziej wyrównany niż poprzedni. Mauro Berruto zdecydował się na zmiany w składzie i w miejsce Thomasa Beretty na środku siatki pojawił się Matteo Piano. Nadal jednak to podopieczni Julio Velasco prowadzili na pierwszej przerwie technicznej dwoma punktami. Dwa skuteczne zbicia Simone Parodiego dały remis 8:8. Gra Irańczyków była bardziej spójna, zwłaszcza w elemencie zagrywki i bloku, co spowodowało, że w dalszej części seta prowadzili już czterema punktami (15:11). Dzięki dobrej grze Vettoriego oraz Christiana Savaniego Włosi ponownie doprowadzili do wyrównania (16:16). Przyjezdni znów jednak odskoczyli, po dwóch asach z rzędu Rahmana Davooda było 19:17. Irańczycy utrzymali prowadzenie do końca seta wygranego przez nich 25:22.

Mauro Berruto, stojąc pod ścianą w trzeciej partii, zdecydował się na kolejne zmiany. Za Vettoriego od początku zagrał Ivan Zaytsev, który już w poprzednim secie wchodził na boisko. Włoski przyjmujący spisywał się znakomicie, w całym meczu zdobył najwięcej punktów (19), mimo że nie rozegrał całego spotkania. To własne punkty zdobywane bezpośrednio z zagrywki przez Zaytseva i Savaniego pozwoliły Włochom wrócić do gry. Gospodarze w pewnym momencie prowadzili już 19:14 i całego seta wygrali do 22.



Początek czwartego seta był wyrównany, jednak dwa kolejne asy autorstwa Mousaviego dały Iranowi prowadzenie 8:5. Włosi doprowadzili do wyrównania (12:12), do czego przyczyniła się głównie dobra gra Zaytseva, ale na drugiej przerwie technicznej to goście prowadzili 16:14. Gospodarze nie poddawali się jednak, mieli już prowadzenie 19:16, ale dali się dogonić w końcówce wyśmienicie spisującym się dzisiaj gościom (23:23). Po zaciętej walce na przewagi to podopieczni Julio Velasco okazali się lepsi, wygrywając tę partię 32:30 i cały mecz 3:1. Było to już drugie zwycięstwo Iranu w tegorocznej Lidze Światowej.

Po meczu zadowolenia nie kryli przedstawiciele przyjezdnej drużyny. – To był wspaniały mecz. Ciężko trenowaliśmy i walczyliśmy o każdy punkt. A teraz przed nami kolejne ciężkie spotkanie – powiedział Zarif Ahangaran, libero reprezentacji Iranu. Również Julio Velasco podkreślał, jak duże znaczenie miała u jego podopiecznych wola walki. – Moi zawodnicy walczyli od pierwszego do ostatniego punktu przez cały mecz, nie tracili ducha nawet wtedy, gdy punkty seriami zdobywał Zaytsev. Dobrze wykorzystywaliśmy nadarzające się okazje i o to właśnie zawsze proszę moją drużynę: „Nigdy się nie poddawajcie” – zdradził szkoleniowiec irańskiej reprezentacji.

Porażka jest dla Włochów dosyć przykrą niespodzianką, zresztą już tydzień temu Azzurri stracili miano drużyny niepokonanej. – Takie mecze jak ten powinny stanowić dla nas lekcję – powiedział Mauro Berruto i dodał: – Irańczycy grali bardzo dobrze i wygrali, bo byli bardziej pewni siebie od nas. Również Cristian Savani nie szczędził pochwał pod adresem rywali. – Graliśmy dobrze, ale nie tak dobrze, jak oni. Zagrali fantastyczne spotkanie. Wiedzieliśmy, że może być trudno i rywale potwierdzili swoją wysoką wartość. Nie było tak, że ich nie docenialiśmy, naprawdę zaczynali wspaniale każdy set – podkreślał kapitan włoskiej drużyny.

Włochy – Iran 1:3
(23:25, 22:25, 25:22, 30:32)

Składy zespołów:
Włochy: Beretta, Parodi (11), Vettori (13), Savani (15), Travica (4), Birarelli (14), Rossini (libero) oraz Kovar, Zaytsev (19) i Piano (4)

Iran: Marouflakrani (2), Mousavi (17), Ghafour (11), Davoodi (11), Tashakori (9), Mobasheri (14), Zarif (libero) oraz Mahmoudi (10), Zarini i Mahdavi (2)


Od samego początku spotkania rysowała się przewaga Rosjan. Trzy skuteczne bloki plus punktowa zagrywka Nikołaja Pawłowa dały gościom prowadzenie 6:3. Dystans punktowy pomiędzy zespołami powiększył się po skutecznych atakach Pawłowa i Aleksieja Spiridonowa do pięciu punktów (12:7). Kubańczykom udało się jednak odrobić część strat dzięki skutecznej grze Raydela Fundory. Po asie w jego wykonaniu Rosjanie prowadzili już tylko dwoma punktami (14:12). Ale tylko przez chwilę. W kolejnej akcji Fundora posłał piłkę w siatkę i przyjezdni zaczęli odjeżdżać rywalom. Dodatkowo pomagali im sami Kubańczycy, popełniając błędy. Po dwóch zepsutych atakach gospodarzy Sborna prowadziła już 21:15 i o kolejny czas poprosił Orlando Samuels. Jego podopieczni wprawdzie częściowo zmniejszyli dystans, ale już nie zdołali dogonić rywala. Rosjanie wygrali tę partię do 20.

Początek kolejnego seta nie zapowiadał wielkich emocji, bo goście zaczęli go od prowadzenia 4:0. Od razu zareagował Orlando Samuels, biorąc czas i po przerwie jego podopieczni zdobyli wprawdzie pierwszy punkt, ale tylko dlatego, że pomylili się Rosjanie. Szykowała się powtórka z poprzedniej partii, bowiem podopieczni Andrieja Woronkowa odjeżdżali rywalom. Przestał kończyć piłki skuteczny w poprzednim secie Fundora i w jego miejsce na parkiecie pojawił się zaledwie 18-letni Abrahan Alfonso. Jednak przy stanie 21:17 zaczęły się emocje. Najpierw atak ze środka skończył David Fiel, potem dwa asy z rzędu posłał Yordan Bisset i przewaga gości stopniała do zaledwie jednego punktu. Jednak tym razem Rosjanom udało się w miarę szybko wyjść z opałów dzięki niesamowicie dysponowanemu dzisiaj Nikołajowi Pawłowowi, który skończył w końcówce wszystkie piłki i w efekcie Rosjanie wygrali również i tę odsłonę meczu.

Trzecia partia od początku była wyrównana, a na pierwszą przerwę techniczną to Kubańczycy schodzili w dwupunktowym prowadzeniem, pierwszym w dzisiejszym meczu. Już pod koniec poprzedniej partii było widać, że Rosjanie mają problemy z utrzymaniem koncentracji, ale w tym secie stało się to aż nadto widoczne. Zaczęli popełniać więcej błędów, a w dwóch poprzednich partiach ich pomyłki można było policzyć na palcach jednej ręki. Kubańczycy złapali wiatr w żagle i w pewnym momencie, po asie Rolando Cepedy, mieli już nawet trzypunktowe prowadzenie (13:10). Dopiero w końcówce Rosjanom udało się doprowadzić do remisu (17:17, 20:20). Przy stanie 22:22 znowu nieoceniony okazał się Pawłow, który skończył kolejne dwa ataki. Wprawdzie jego koledzy w następnej akcji dotknęli siatki, ale potem piłkę skończył zupełnie dzisiaj nieobecny na boisku Siwożelez i zwycięstwo 3:0 dla Rosjan stało się faktem. Oznacza to, że Kubańczycy pozostają jedyną drużyną bez zwycięstwa na koncie w tegorocznej edycji Ligi Światowej.

Po meczu Andriej Woronkow przyznał, iż spodziewa się, że następny mecz z Kubą będzie ciężki. – Jutro Kubańczycy zagrają lepiej i musimy podwoić nasz wysiłek, jeśli chcemy wygrać. Pomimo braku doświadczenia, mają potencjał. Zwłaszcza Rolando Cepeda ma wszystko, czego trzeba, by stać się liderem – chwalił Kubańczyka trener reprezentacji Rosji. Również najskuteczniejszy zawodnik meczu, Nikołaj Pawłow, przyznał, że rywale sprawili im sporo kłopotów. – Zmusili nas do tego, byśmy zagrali najlepiej, jak potrafimy. Spodobało mi się Ciudad Deportiva Coliseum, jest pełne pasji i kibice nie przestali dopingować swojej drużyny, bez względu na to, jaki był rezultat. Cierpię trochę z powodu jet lagu, ale podobało mi się to wyzwanie – przyznał rosyjski atakujący.

W wypowiedzi trenera reprezentacji Kuby przewijał się ponownie wątek braku międzynarodowego doświadczenia jego zawodników. – Potrzebujemy więcej meczów, więcej turniejów. Nie jestem pewien, jak będzie wyglądała nasza przyszłość, bo straciliśmy ostatnio tylu utalentowanych zawodników. Ale muszę przyznać, że dzisiaj zagrali lepiej. Spróbowaliśmy z Abrahanem Alfonso i to wypaliło. Myślę, że przegraliśmy w niektórych setach przez nasz brak dojrzałości, ale to jest coś, co tylko czas potrafi uleczyć – stwierdził Orlando Samuels. Optymizmu przed kolejnym meczem nie traci Rolando Cepeda. – Tak, znowu przegraliśmy, ale można zobaczyć poprawę z meczu na mecz. Idzie mi coraz lepiej na przyjęciu i czuję się bardziej pewnie w ataku. Nasza drużyna pokazała dzisiaj zupełnie inne nastawienie niż w meczach przeciwko Włochom czy Niemcom. Rosja to wielka drużyna i może pokusimy się o wygraną. Nie tracimy naszego pozytywnego nastawienia i za tydzień zagramy z Iranem, myśląc tylko o wygranej dla fanów i dla nas samych – zapowiada.

Kuba – Rosja 0:3
(20:25, 23:25, 23:25)

Składy zespołów:
Kuba: Macias, Cepeda (11), Fundora (4), Fiel (6), Bisset (14), Mesa (9), Gutierrez (libero) oraz Estrada, Leyva, Quintana i Alfonso (9)

Rosja: Makarow, Apalikow (12), Siwożelez (2), Pawłow (21), Spiridonow (12), Aszczew, Werbow (libero) oraz Wolwicz (7), Żilin i Ermakow (libero)

Zobacz również:
Wyniki i tabela grupy B Ligi Światowej

źródło: fivb.org, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-06-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved