Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. A: Brazylia lepsza od Francji dopiero po tie-breaku

LŚ, gr. A: Brazylia lepsza od Francji dopiero po tie-breaku

fot. archiwum

Podopieczni Bernardo Rezende w pierwszych dwóch partiach wyraźnie wygrali z Francuzami i wydawało się, że skończą ten pojedynek w trzech setach. Dzielni gracze znad Sekwany stawili jednak opór i ulegli Canarinhos dopiero po zaciętym tie-breaku.

Spotkanie potężnym atakiem ze środka otworzył Kevin Le Roux, ale piłka została obroniona, a co więcej, Brazylijczycy wyprowadzili skuteczną kontrę, w której Eder zdobył oczko z krótkiej (1:0). Pierwsze prowadzenie Francuzi osiągnęli w tym pojedynku już przy stanie 3:2, kiedy to genialnie w obronie zachował się Jenia Grebennikov, a technicznym atakiem akcję zwieńczył Earvin N’Gapeth (3:2). Wynik oscylował wokół remisu aż do stanu 10:9 dla gospodarzy i dopiero wtedy wyższy bieg wrzucił Lucarelli, który skutecznym atakiem i serią mocnych zagrywek doprowadził do trzypunktowej przewagi (13:10). Po przerwie obaj trenerzy zdecydowali się dokonać klasycznych podwójnych zmian, ale gra znacząco nie zmieniła swojego przebiegu. Brazylijczycy spokojnie kontrolowali wynik, a w końcówce z dobrej strony w polu zagrywki pokazał się Wallace Souza (24:19). Partię atakiem z krótkiej zakończył Lucas Saatkamp.

W drugim secie obie ekipy bardzo dobrze broniły, ale z większości akcji obronną ręką wychodzili gospodarze. W szeregach Canarinhos brylował Dante Amaral, natomiast grę Francuzów trzymał nieprzewidywalny Earvin N’Gapeth. Na pierwszej przerwie technicznej wicemistrzowie olimpijscy z Londynu wygrywali 8:5, ale po przerwie dopadł ich lekki kryzys. Punktowe zbicia Mariena Moreau oraz kolejne dobre obrony Grebennikova pozwoliły przyjezdnym doprowadzić do remisu (8:8), a później nawet odskoczyć na dwa oczka (10:8). Jak szybko siatkarze z Europy zaczęli pięknie grać, tak szybko też szczęście ich opuściło. Dwa punkty przewagi podopieczni trenera Tillie szybko roztrwonili (13:13), a chwilę później przegrywali 15:17. Opiekun Francuzów zdecydował się wprowadzić kilka zmian – na boisku pojawił się jego syn Kevin oraz środkowy Le Goff. Skuteczne ataki Vissotto, a na końcu udany blok na N’Gapethcie pozwolił siatkarzom z Kraju Kawy na wygranie partii 25:19.

W secie numer trzy Francuzi nie zwiesili głów, a wręcz przeciwnie – ruszyli do ataku. Po bloku Le Roux na Lucarellim oraz zepsutym ataku Vissotto przyjezdni prowadzili 6:4, a na pierwszej przerwie technicznej 8:7. W wyjściowej szóstce trener Tillie zdecydował się zostawić dobrze grających Le Goffa i Sidibe, ale w ewidentnym dołku znalazł się lider Trójkolorowych, N’Gapeth. Na drugiej przerwie technicznej to Brazylijczycy prowadzili 16:14 i wydawało się, że pewnie kroczą po kolejne trzy punkty w tabeli. Nic bardziej mylnego. W szeregach kadry Francji nieco schowany był N’Gapeth, a jego obowiązki przejął leworęczny Lyneel, który raz po raz skutecznie zbijał piłki nad siatką lub utrudniał życie przyjmującym poprzez kąśliwą zagrywkę (16:16, 19:16). Przy stanie 20:16 nie wytrzymał trener Bernardo Rezende i poprosił o czas dla swojej drużyny. Przerwa na nic się zdała, ponieważ goście nie oddali prowadzenia i zwyciężyli 25:22.



Francuzi ewidentnie złapali wiatr w żagle i zaczęli prezentować taką siatkówkę, jaką kibice zapamiętali ze spotkań w Rouen czy Tuluzie. Doskonała obrona i organizacja gry nie została jednak poparta skutecznym atakiem i to właśnie przez to goście przegrywali 2:4. Sytuacja szybko się jednak odwracała i na pierwszej przerwie technicznej to Mory Sidibe i jego koledzy prowadzili 8:5, by kilka minut później na tablicy wyników widniał remis (13:13). Po drugim czasie technicznym oba zespoły zaprezentowały widowisko pod tytułem „jak nie grać w siatkówkę”, a mianowicie na boisku rządził chaos i proste, niewymuszone błędy w niemal wszystkich elementach siatkarskiego rzemiosła. W szeregach siatkarzy z Kraju Kawy tylko Lucarelli prezentował wysoki poziom, ale to nie wystarczyło na dobrze spisującego się N’Gapetha, Sidibe i Rafaela Redwitza (21:25).

W tie-breaku, którego chyba żaden siatkarski kibic się nie spodziewał, po pierwszych dwóch odsłonach jako pierwsi na prowadzenie wyszli Francuzi po udanym bloku Redwitza na Lucarellim. W kolejnych akcjach można było upewnić się w przekonaniu, że żaden z zespołów nie prezentuje jeszcze optymalnej formy, ponieważ większość zawodników potrafiła zagrać dwie lub trzy kapitalne akcje, po czym popełniała naprawdę prosty błąd techniczny. Przy zmianie stron goście prowadzili 8:6, a chwilę później N’Gapeth pojedynczym blokiem zatrzymał Dante Amarala i prowadzenie urosło do trzech oczek (10:7). Najlepszą zmianą w tym spotkaniu okazało się wprowadzenie do gry Wallace’a Souzy, który najpierw skończył dwa ważne ataki (12:12), a następnie „„strzelał” do swoich przeciwników zagrywką. Ostatecznie Francuzi przegrali 12:15, a ostatni punkt pojedynku zdobył Lucas Saatkamp, blokując atak Sidibe.

Brazylia – Francja 3:2
(25:20, 25:19, 22:25, 21:25, 15:12)

Składy zespołów:
Brazylia: Bruno, Dante, Lucarelli, Vissotto, Eder, Lucas Saatkamp, Mario (libero) oraz Wallace i William
Francja: Redwitz, Hardy-Desources, Lyneel, N’Gapeth, Moreau, Le Roux, Grebennikov (libero) oraz Toniutti, Sidibe, Le Goff i Tillie

Zobacz również:
Wyniki i tabela grupy A Ligi Światowej

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-06-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved