Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > Rafael Redwitz: Drużyna może na mnie liczyć

Rafael Redwitz: Drużyna może na mnie liczyć

fot. archiwum

Francja rozegra dwa mecze z Brazylią w Lidze Światowej. Te spotkania z pewnością będą wyjątkowe dla rozgrywającego Les Bleus, Rafaela Redwitza, który w przeszłości bronił barw Canarinhos, zanim otrzymał obywatelstwo Francji i wdział niebieską koszulkę.

Ta podwójna konfrontacja z Brazylią, pana ojczystym krajem, musi mieć dla pana specjalny wydźwięk.

Rafael Redwitz: – Tak, jest mi ogromnie miło móc tutaj wrócić razem z reprezentacją Francji. Zwłaszcza że rozegramy dwa mecze na wysokim poziomie, przed liczącą kilka tysięcy publicznością. Inne miejsca, jak Bułgaria, są też całkiem sympatyczne, ale Brazylia, o której tu mówimy, znaczy dla mnie wiele. Co więcej, będę mógł spotkać się z moimi znajomymi i rodziną. Staram się tu wracać raz do roku, podczas wakacji, żeby zobaczyć moich bliskich. Ale w tym roku, ze względu na napięty kalendarz, nie wiem, czy będę mógł tu wrócić podczas wakacji.

Czy ma pan kontakt z reprezentantami Brazylii, z którymi w przeszłości grał pan w drużynie narodowej?

– Trochę. Sprawi mi przyjemność zobaczyć ich ponownie, ale nie są to zawodnicy, z którymi mam duży kontakt, z którymi wymieniam maile czy telefonuję do nich. To są dawni koledzy z drużyny, z którymi mogłem trochę przebywać. Pomimo tego, będzie mi przyjemnie ich spotkać.

Zadanie, które macie do wykonania, wydaje się być bardzo trudne – gra przeciwko Brazylii będącej w dobrej formie.

– To jest bardzo niebezpieczna ekipa, tak więc trzeba być przygotowanym. Ta drużyna prezentuje bardzo zróżnicowaną i kompletną grę, ma znakomicie zagrywających zawodników i solidny blok. To zespół, który od razu wywiera ogromną presję. W ataku prezentuje różnorodność i zagrożenie z każdej strony. Nie ma wad, słabych stron. Stąd też wiemy, że będziemy musieli zagrać naszą najlepszą siatkówkę, żeby mieć nadzieję na nawiązanie rywalizacji. Jedziemy tam bez presji. Mamy po prostu chęć rozegrać dobre mecze i pokazać, że podczas tych rozgrywek zrobiliśmy postęp.

Dwa zwycięstwa przeciwko Polsce na pewno przyczyniły się do zwiększenia waszej pewności siebie.

– Dokładnie. Wygrywanie zawsze sprawia przyjemność, ale dokonanie tego przeciwko Polsce, obrońcy tytułu, która należy do czterech najlepszych drużyn świata, dowodzi, że mamy mocne strony, że idziemy w dobrym kierunku.

Wasza obrona, heroiczna w meczach przeciwko Polsce, prawdopodobnie w konfrontacji z Brazylią będzie ponownie kluczowa.

– To na pewno. Musimy się postarać podbijać jak najwięcej piłek w obronie. Musimy być jak najbardziej dokładni i nie możemy popełniać zbyt wiele błędów w ataku i na zagrywce.

A jak pan ocenia swój debiut w reprezentacji Francji?

– Jestem całkiem zadowolony. Drużyna może na mnie liczyć. Mogłem pokazać, że gra tak samo dobrze ze mną, jak i z Beniaminem (Toniuttim – przyp. red.). Wykonujemy kawał dobrej roboty. Wygląda na to, że grupa znajduje przyjemność w grze. Wszyscy wydają się być zadowoleni z tego, co właśnie robimy, nie można na tym poprzestawać.

Jako 32-letni debiutant dobrze się pan zintegrował z pozostałymi zawodnikami z reprezentacji?

– Tak, koledzy zdają się doceniać to, że tu jestem i z mojej strony jest dokładnie to samo. Bardzo chciałem tu być. Chcę cały czas dawać wszystko, by pomóc tej drużynie się rozwijać. Dobra atmosfera jest także poza boiskiem. Spędzamy dobrze czas, grupa jest w trakcie tworzenia i mam nadzieję, że będę stanowił jej część.

Przypuszczam że znał już pan większość zawodników. Z kim jest pan najbliżej?

– Tak, grałem z lub przeciw większości z nich. Niektórzy mają dla mnie dużo respektu, ze względu na to, że jestem najstarszy w drużynie. Szanują mnie i to jest wzajemne. Znam dobrze Earvina (Ngapetha – przyp. red.) ze wspólnej gry w Tours, dobrze się ze sobą dogadujemy. Również dobrze się dogaduję z Julienem Lyneelem, moim przyszłym kolegą z Montpellier. Razem sporo się wygłupiamy. Ale mam dobry kontakt ze wszystkimi.

Czy pana koledzy urządzili panu otrzęsiny?

– Tak, można to zobaczyć na moim profilu na Facebooku. Byliśmy w Niemczech na naszym pierwszym sparingu. Jak zwykle nowy zawodnik musi zaśpiewać piosenkę. A że byliśmy w Niemczech i że moje nazwisko i pradziadek stamtąd pochodzą, zaśpiewałem niemiecką piosenkę.

I na koniec dwa słowa o nowym klubie. Dlaczego zdecydował się pan przyjąć ofertę Montpellier?

– Po kilku latach za granicą chciałem wrócić do ligi francuskiej. Sprawia mi przyjemność gra w tych rozgrywkach, pasują mi. Montpellier to młoda drużyna z dużym potencjałem. To projekt Philippe’a Blaina razem z Louisem Nicollinim i ludźmi z regionu, spodobał mi się. Chciałbym, że Montpellier stało się jedną z liczących się sił francuskiej siatkówki. To projekt, który do mnie przemawia. Sprawia mi przyjemność bycie jego częścią.

źródło: inf. własna, lnv.choosit.com

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa, ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-06-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved