Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Ivan Zaytsev: Włoskiej ligi nie powinno nazywać się profesjonalną

Ivan Zaytsev: Włoskiej ligi nie powinno nazywać się profesjonalną

fot. archiwum

Ivan Zaytsev to w tej chwili jeden z filarów reprezentacji Włoch. Choć jak do tej pory występował we włoskiej Serie A, nie ukrywa, że chciałby kiedyś spróbować swoich sił na rosyjskich parkietach. - Chcę dużo grać i wygrywać - przyznał Zaytsev.

Jak to jest być liderem reprezentacji z tak wspaniałą tradycją?

Ivan Zaystev:Lider to chyba za dużo powiedziane. Jeszcze w zeszłym roku czułem się młodziakiem, występując z takimi gwiazdami jak Mastrangelo, Papi czy Fei, ale w ciągu roku się postarzałem.

Bardziej odpowiednio byłoby powiedzieć, że wydoroślałeś, a nie postarzałeś się.



– Możliwe. Tych wielkich sportowców, którzy zdobywali puchary i tytuły dla reprezentacji Włoch, już nie ma. Pojawili się nowi zawodnicy, młodsi ode mnie. I poczułem się starzej. Wraz z latami grania pojawiła się pewność siebie, lepiej zacząłem reagować na boisku, a jest tak zwłaszcza jeśli gra się z tymi samymi zawodnikami co w klubie. A tak poza tym to wszystko normalnie, gram teraz na pozycji atakującego.

Grywałeś jako rozgrywający, przyjmujący, a teraz występujesz na pozycji atakującego. Grałeś jako środkowy?

– Parę razy w klubie. Teraz pozostało spróbować swoich sił jako libero.

I na jakiej pozycji czujesz się najlepiej i dlaczego?

– Chyba jako atakujący, zwłaszcza kiedy rozgrywa Travica. Czasami pomagam w przyjęciu, więc można mnie określić uniwersalnym zawodnikiem.

W reprezentacji Włoch zaszła zmiana pokoleniowa. Jednak oglądając wasze mecze, można dojść do wniosku, że rezerwowi zawodnicy ustępują podstawowym. A jak ty uważasz?

– Zmiana pokoleń na pewno nie jest łatwa. Przede wszystkim trzeba stworzyć kolektyw, aby każdy czuł się jak w domu, ale to pojawia się wraz z wiekiem. Nowi zawodnicy, którzy dołączyli do reprezentacji, mają potencjał. Sam fakt, że trener powołał środkowego, który występował w Serie A2 (Thomas Beretta), mówi o realnych możliwościach drużyny. Mamy jeszcze czas na zgranie się do czasu igrzysk w Rio.

Jakie jest twoje zdanie na temat obecnej włoskiej siatkówki?

– Szczerze mówiąc, nie za dobre. Są cztery kluby – Macerata, w której gram, Trento, Cuneo i Piacenza, które mają normalny budżet i płacą uczciwie, tak jak zapisano w kontrakcie. Pozostałe określają pewną sumę pieniędzy, a płacą około trzy razy mniej w rzeczywistości. Wydaje mi się, że włoskiej ligi nie powinno nazywać się profesjonalną w pełnym tego słowa znaczeniu, tak jak myśli się o Serie A w Rosji. Kiedy zaczyna się sezon reprezentacyjny i przybieramy koszulki reprezentacji Włoch, to wszystko się zmienia. Publiczność zapełnia hale i nikt nas, zawodników nie oszukuje. Za przygotowanie reprezentacji nie odpowiada liga, a federacja.

Jakie są tendencje w światowej siatkówce? Kiedyś warunki dyktowała reprezentacja ZSRR, której kapitanem był twój ojciec, potem królowali Amerykanie, po Amerykanach przyszedł czas na Włochów, a w XXI wieku na głowę bili wszystkich Brazylijczycy. Kto wiedzie prym teraz?

– Wydaje mi się, że nie można wymienić jednej reprezentacji, która nie miałaby sobie równych. Poziom top drużyn zrównał się. Mógłbym wymienić Rosję, ale wszystko zależy od podejścia. Jeśli wszyscy Rosjanie graliby na swoje maksimum umiejętności, to nie mieliby sobie równych. Kubańczycy również mogliby dyktować warunki, ale się rozjechali. Gdyby zebrać ich wszystkich, to właśnie oni by dominowali. Brazylia jest jedną ze starszych drużyn i grają siatkówkę, którą charakteryzuje dobra technika oraz taktyka, a większość europejskich drużyn gra siłowo. W jednym rzędzie wymieniłbym Włochy, Rosję, Polskę i Brazylię. Nie zaliczam do tego grona Stanów Zjednoczonych, ponieważ mogą wygrać i przegrać z każdym.

Jak myślisz, kto odegrał znaczną rolę w tym, że podczas finału igrzysk w Londynie udało się odwrócić losy meczu?

– Muserskij znacznie wyróżniał się na tle innych, chociaż wkład Tietiuchina był większy. To on jest bohaterem. Jeszcze zapamiętałem blok Wołkowa, który przyniósł decydujący punkt w trzecim secie. Michajłow również świetnie zagrał nie na swojej pozycji.

Wielu zagranicznych zawodników wybiera rosyjską ligę. Nie chciałbyś kiedyś zagrać w którymś z rosyjskich klubów?

– Chciałbym, ale tylko w klubie, który zagrałby w Lidze Mistrzów. Chcę dużo grać i wygrywać, a pieniądze nie są najważniejsze. Jestem jeszcze młody, zdążę zarobić.

źródło: championat.ru, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-06-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved