Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > Igor Kolaković: Wierzymy w awans do turnieju finałowego

Igor Kolaković: Wierzymy w awans do turnieju finałowego

fot. archiwum

Reprezentacja Serbii w miniony weekend rozegrała w ramach Ligi Światowej dwumecz z Iranem, po którym ma bilans trzech zwycięstw i trzech porażek. Faworytami są Włochy i Rosja, ale Igor Kolaković i jego zespół wciąż wierzą w wyjazd do Argentyny.

W miniony weekend rozegraliście mecze z reprezentacją Iranu. Pierwszy zakończył się waszym zwycięstwem, a drugi porażką. Jak można porównać oba spotkania?

Igor Kolaković: – Oba te mecze były bardzo ciężkie. Graliśmy w trudnej dla nas atmosferze, przy wypełnionej hali i około 12 000 ludzi wspierało swój zespół. Muszę dodatkowo wspomnieć jeszcze o tym, że graliśmy 1200 metrów nad poziomem morza, a temperatura w hali wynosiła 33 stopnie. Iran jest zespołem prezentującym wysoki poziom gry. Udało nam się tę drużynę pokonać, ale także z nią przegraliśmy. W przeszłości również tak się zdarzało (2:3 podczas ostatniego Pucharu Świata – przyp. red.). Spodziewaliśmy się trudnych meczów w Teheranie, spodziewaliśmy się, że rywale zagrają na bardzo wysokim poziomie technicznym i taktycznym. W pierwszym meczu popełniliśmy dużo błędów technicznych, ale zdołaliśmy wygrać. W drugim spotkaniu Iran grał z bardzo silnym przekonaniem. Zdołał zanotować 20 udanych bloków pomimo naszej lepszej gry w porównaniu do pierwszego meczu.

Co było pańskim zdaniem przyczyną porażki w drugim meczu?



– Iran grał w tym meczu z mniejszym ciśnieniem, zaprezentował się dobrze w obronie i bloku. Nie zdołaliśmy wykorzystać naszej szansy w środku czwartego seta, kiedy wszystko wyglądało na to, że idziemy po zwycięstwo. Serwis zawodników z Iranu znacznie jednak utrudnił nam grę w ataku. Jak wielkie serce włożyli Irańczycy w ten mecz, można było zobaczyć, kiedy libero gospodarzy biegł za piłką i przeskoczył bandy reklamowe, lądując w konsekwencji na swojej głowie, na szczęście bez obrażeń. Za swoją odwagę został nagrodzony brawami od wszystkich naszych zawodników i naszego sztabu.

Kolejnym waszym przeciwnikiem już w najbliższy weekend będzie reprezentacja Niemiec. Jak można opisać ten zespół?

– Niemcy są przeciwnikiem, który jest dla nas trudny od lat. W ostatnim roku pokonali nas 3:2 podczas igrzysk olimpijskich i uniemożliwili nam awans do ćwierćfinału. Jest to zespół bardzo zdyscyplinowany, dobrze zagrywający i zorganizowany w bloku i obronie. W tym roku stracili oni kilku graczy, ale pokazali swoją jakość w ostatnich meczach przeciwko Kubie, co na pewno może budzić respekt. Oczekujemy dwóch wygranych, ponieważ jest to jedyny sposób, aby wciąż zachować szanse na wyjazd do Argentyny, na turniej finałowy.

Jak dotąd w tegorocznej edycji Ligi Światowej zanotowaliście trzy zwycięstwa i trzy porażki. Jest to satysfakcjonujący rezultat?

W pewnym stopniu możemy być usatysfakcjonowani z 10 punktów na 18 możliwych, zdobytych w trzech bardzo trudnych wyjazdowych dwumeczach. Z czego możemy być niezadowoleni, to na pewno z naszego pierwszego meczu z Rosją i drugiego spotkania przeciwko Iranowi. Nikola Kovacević nie mógł zagrać w pierwszym meczu z Rosją, ponieważ nie czuł się dobrze i miał wysoką temperaturę, w drugim meczu zagrał po sześciodniowej przerwie i bez jakiegokolwiek treningu. Milos Nikić dołączył do zespołu w Iranie i dłużej zagościł na boisku tylko w drugim meczu. Obaj są na pewno ważną częścią naszego zespołu. Dodam jeszcze, że w ostatnich 17 dniach bardzo dużo podróżowaliśmy, do Kuby, Rosji i Iranu. Było dużo nieprzespanych nocy, zmian stref czasowych i ciężko było wtedy przeprowadzić jakikolwiek trening.

Co pańskim zdaniem należy jeszcze poprawić w grze zespołu?

– Musimy zredukować liczbę błędów technicznych, a także poprawić przyjęcie zagrywki. Dodatkowo musimy jeszcze poprawić naszą grę w pierwszym ataku, kiedy prowadzimy, ponieważ mamy wtedy tendencję do wykonywania akcji, które nie są nam bardzo potrzebne. W takich momentach przeciwnik powinien czuć naszą prawdziwą jakość i nie powinniśmy dawać mu szansy na zdobywanie łatwych punktów.

Według opinii wielu ludzi faworytami waszej grupy są Rosja i Włochy. Wierzycie, że uda wam się wyprzedzić w tabeli któryś z tych zespołów i pojechać do Argentyny?

– W tym systemie rozgrywek Rosja i Włochy są faworyzowane ze względu na lepsze miejsce w rankingu FIVB. Włochy w ogóle nie grają poza naszym kontynentem, Rosja była gospodarzem meczów w pierwszych trzech weekendach. Jedynie my i Irańczycy musimy grać na trzech kontynentach i tylko dwukrotnie będziemy gospodarzami. Oczywiście głęboko wierzymy w awans do turnieju finałowego, ponieważ dopóki są na to teoretyczne szanse, mamy prawo marzyć o takim wyniku. Oczywiście łatwo nie będzie, ale komu, kto chce uzyskać dobry rezultat, jest łatwo?

Zapytam jeszcze o pozostałe grupy, inne drużyny. Czy postawa któregoś zespołu jest dla pana zaskoczeniem?

– Głównie koncentruję się na meczach w naszej grupie, ponieważ nie mam wystarczająco dużo czasu na oglądanie, śledzę jedynie wyniki. Walka o awans tak naprawdę dopiero się zaczyna i więcej będzie można powiedzieć po następnym weekendzie. Brazylia na pewno gra tak dobrze, jak się spodziewaliśmy, niespodzianką na pewno jest Bułgaria, ale dopiero ostatnie pojedynki zadecydują o tym, kto zagra w finale, Bułgaria, Polska czy USA. Grupa C jest bardzo nieprzewidywalna i tam niemal wszystkie zespoły mają szansę wygrać grupę i pojechać na turniej finałowy.

*rozmawiała Ewa Koperska (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-06-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved