Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > turnieje światowe > LE M, gr. C: Izraelska niespodzianka, Białoruś lepsza od Turcji

LE M, gr. C: Izraelska niespodzianka, Białoruś lepsza od Turcji

fot. CEV

Sprawcami sporej niespodzianki w Raananie stali się siatkarze Izraela, którzy w pierwszym meczu drugiego turnieju gr. C Ligi Europejskiej wygrali 3:2 z niepokonanymi do tej pory Chorwatami. Z kolei Turcja po tie-breaku uległa Białorusi.

Pierwsze akcje spotkania były bardzo wyrównane, a żadnej z drużyn nie udało się wypracować większej przewagi nad przeciwnikiem. Początkowo o punkt z przodu byli siatkarze z Izraela (7:6), ale w kolejnych minutach obie ekipy szły łeb w łeb (11:11). Dopiero chwilę później podopiecznym trenera Netzera udało się odskoczyć od przeciwników na dwa oczka (14:12). Jednak Chorwaci nie zamierzali się poddawać i jeszcze przed decydującymi momentami premierowej odsłony doprowadzili do wyrównania (17:17). Taka sytuacja najwyraźniej podłamała gospodarzy, bowiem końcówkę seta oddali niemal bez walki (18:21).

W drugiej odsłonie Chorwaci postanowili pójść za ciosem. Już na jej początku uzyskali niewielką przewagę (5:3). Jednak nie udało im się odskoczyć od rywali na większą ilość punktów, bowiem ich błędy sprawiły, że na świetlnej tablicy był już remis (8:8), a chwilę później prowadzenie objęli zawodnicy z Izraela (11:9). Ale i oni nie potrafili utrzymać równego poziomu gry, przez co po przerwie technicznej przegrywali już 12:14. Z biegiem czasu Chorwaci poprawili skuteczność w ataku, a to przełożyło się na to, że kontrolowali boiskowe wydarzenia (17:13). Ostatecznie ta część meczu padła ich łupem 21:15.

W trzeciej partii podopieczni trenera Netzera postanowili postawić wszystko na jedną kartę. Ryzykowna gra przyniosła skutek już na początku tej odsłony, bowiem objęli prowadzenie 5:1. Z każdą kolejną akcją ich przewaga stawała się coraz wyraźniejsza (9:2). W kolejnych minutach Chorwaci nie potrafili odnaleźć się na boisku, a siatkarze z Izraela pewnie zmierzali do wygrania seta (17:10). W końcówce obraz gry nie uległ zmianie, a gospodarze zwyciężyli 21:15.



Pierwsze akcje czwartej partii były zacięte, ale z biegiem czasu inicjatywę na boisku ponownie zaczęli przejmować podopieczni trenera Netzera (10:7). Wprawdzie tym razem Chorwaci nie pozwalali rywalom odskoczyć na większy dystans punktowy, ale wciąż musieli ich gonić (14:16). W końcówce udało im się doprowadzić do remisu (19:19). Wówczas wydawało się, że to oni są bliżej końcowego sukcesu. Lecz więcej zimnej krwi zachowali ich przeciwnicy, którzy po walce na przewagi triumfowali 24:22 i doprowadzili do tie-breaka.

W decydującym secie lepiej prezentowali się zawodnicy z Izraela. Już na jego początku odskoczyli od rywali na trzy oczka (6:3). Chorwaci sprawiali wrażenie jakby byli rozbici tym, że nie potrafili przypieczętować wcześniej własnego zwycięstwa. Dlatego z akcji na akcję grali coraz słabiej, a ich przeciwnicy łapali siatkarski wiatr w żagle (12:7). Ostatecznie Izrael wygrał 15:10 i tym samym odniósł pierwszą victorię w tegorocznej edycji Ligi Europejskiej.

W pierwszych dwóch setach Chorwaci postawili na mocną zagrywkę, która przynosiła im korzyści. Od razu znalazło to swoje odzwierciedlenie w ataku, w którym ich skuteczność w premierowej odsłonie wyniosła 60%. Popełniali też znacznie mniej błędów od rywali. Jednak z biegiem czasu bardziej zaczęli się mylić. Szczególnie w trzeciej odsłonie, w której 12 punktów oddali zawodnikom z Izraela. W dwóch ostatnich setach gospodarze świetnie spisywali się w ataku. Wystarczy wspomnieć, że ich skuteczność w tym elemencie w tie-breaku wyniosła 75%. W dodatku ograniczyli liczbę własnych błędów, których w czwartej i piątej odsłonie popełnili tylko cztery i to okazało się kluczem do ich sukcesu.

Izrael – Chorwacja 3:2
(18:21, 15:21, 21:15, 24:22, 15:10)

Składy zespołów:
Izrael: Katzenelson (5), Hershko (14), Batchkala (12), Viniarsky (11), Ben Gal (12), Sokolov (5), Shoval (libero) oraz Osokin (1), Levitan i Ohana
Chorwacja: Zhukouski (4), Sabljak (13), Nojic (10), Raic (22), Cosic (9), Peterlin (11), Sarcevic (libero) oraz Sedlacek (1)


 

Dość niespodziewanie początek spotkania należał do Białorusinów, którzy wyszli na prowadzenie 7:5. Chwilę później mieli już cztery oczka przewagi nad rywalami (10:6). Turkom nie pomogła nawet przerwa, o którą poprosił ich szkoleniowiec, bowiem wciąż powiększał się dystans punktowy pomiędzy oboma zespołami (6:13). W kolejnych minutach obraz gry nie ulegał zmianie, a Białorusini bezlitośnie punktowali rywali (18:9). Ostatecznie premierowa część meczu padła ich łupem 21:11.

Jednak Turcy szybko się otrząsnęli i zaczęli przejmować inicjatywę na boisku (4:2, 6:3). Przez następne minuty obie drużyny walczyły cios za cios, co było korzystne dla siatkarzy znad Bosforu (10:7). Z biegiem czasu przewaga Turków stawała się coraz wyraźniejsza (13:8). Zatem można rzec, iż sytuacja zmieniła się o 180 stopni, ponieważ tym razem to Białorusini niemal nie potrafili zakończyć skutecznie akcji (8:18). W końcówce podopiecznym trenera Sidelnikowa udało się odrobić jeszcze kilka oczek, ale i tak wyraźnie przegrali 13:21.

W trzeciej partii ponownie przebudzili się Białorusini, którzy narzucili rywalom swój styl gry. Już na początku osiągnęli nad nimi dwupunktową przewagę, a z czasem wzrosła ona do trzech oczek (9:6). Chwilę później Turkom przytrafił się kolejny przestój w tym meczu, przez który tracili już do rywali siedem punktów (7:14). W następnych akcjach ekipa znad Bosforu nie miała siatkarskich argumentów, by zniwelować chociażby część strat, w efekcie czego w trzeciej odsłonie poległa 14:21.

W czwartym secie Białorusini postanowili pójść za ciosem. Mimo że początkowo odskoczyli od przeciwników na dwa oczka, to Turcy szybko doprowadzili do remisu. W miarę upływu czasu delikatna przewaga zaczęła uwidaczniać się po stronie podopiecznych trenera Basicia (10:8). Po przerwie technicznej prowadzili oni już 15:12, a zatem wszystko zmierzało ku tie-breakowi. W końcówce obraz gry nie uległ zmianie, a Turcy tą część meczu rozstrzygnęli na swoją korzyść 21:17.

Tie-breaka od mocnego uderzenia rozpoczęli Białorusini, bowiem wyszli na jego początku na znaczne prowadzenie (3:0). Turcy próbowali niwelować straty, ale ta sztuka im się nie udawała (5:8). Jednak chwilę później podopieczni trenera Sidelnikowa prowadzili już tylko 9:8, a więc zanosiło się na zaciętą końcówkę. Ale w niej ze zdecydowanie lepszej strony pokazali się Białorusini i to oni ostatecznie triumfowali 15:11.

Mecz był bardzo nierówny, a drużyny popełniały w nim sporo błędów własnych. Do zwycięstwa Turków w drugiej odsłonie przyczyniło się w dużej mierze aż osiem błędów popełnionych przez ich rywali, zaś triumf w czwartej partii spowodowany był ich dobrą skutecznością w ataku (17 oczek). Na przestrzeni całego meczu lepszą skutecznością w przyjęciu dysponowali Białorusini, a to od razu przekładało się na atak. W pierwszej i trzeciej odsłonie ich wskaźniki w tym elemencie osiągnęły odpowiednio 71 i 53%. W tie-breaku podopieczni trenera Sidelnikowa powrócili do dobrej dyspozycji w ataku, dodatkowo Turcy podarowali im pięć oczek po własnych błędach, a to zaważyło na końcowym wyniku.

Białoruś – Turcja 3:2
(21:11, 13:21, 21:14, 17:21, 15:11)

Składy zespołów:
Białoruś: Radziuk (18 pkt.), Antanowicz (20), Busel (8), Żenżdryn (5), Haramykin (3), Mikanowicz (2), Zabarouski (libero) oraz Charapowicz, Mardzau (7), Wasz i Wertelko
Turcja: Gokgoz (16 pkt.), Karaagac (3), Tanik (6), Elgaz (24), Sahin (13), Yenipazar, Demirciler (libero) oraz Bozan (1) i Gungor

Zobacz również:
Wyniki 2. kolejki oraz tabela gr. C Ligi Europejskiej mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-06-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved