Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Roberto Santilli – jeden z pięćdziesięciu milionów

Roberto Santilli – jeden z pięćdziesięciu milionów

fot. archiwum

- Dla trenerów warunki pracy są 10 razy trudniejsze, muszą stworzyć odpowiednie relacje z zawodnikami i z zarządem - mówił o przygodzie w Rosji Roberto Santilli. Strefie Siatkówki opowiedział też o planach na przyszły sezon, o fenomenie Serie A i włoskiej myśli trenerskiej.

Czego nauczyłeś się przez te trzy lata spędzone w Rosji?

Roberto Santilli: – Przede wszystkim nauczyłem się, że tryb życia może być naprawdę inny od tego, który znałem! Kolejna rzecz jest taka, że Rosjanie mają swój własny styl, sposób życia, który przekłada się także na uprawianie sportu. Ty zaś musisz zrozumieć to, a następnie odpowiednio dostosować się do tego i znaleźć równowagę pomiędzy tym, co ty chcesz zrealizować, a tym, co rzeczywiście możesz osiągnąć i zmienić.

Czy tamtejsze warunki pracy są bardziej wymagające i stresujące dla obcokrajowców, jak zwykło się mówić?



– Jasne, Rosja jest bardzo trudnym, wymagającym krajem dla obcokrajowców. Dla trenerów warunki pracy są właściwie dziesięć razy trudniejsze niż dla zawodników, ponieważ muszą oni znaleźć klucz do tego, by właściwie porozumieć się, stworzyć odpowiednie relacje z zawodnikami i z zarządem klubu. Musi zaangażować ich w pracę nad swoim projektem, a to jest prawdziwym wyzwaniem dla wszystkich szkoleniowców pracujących w Rosji, nie tylko dla trenerów siatkówki.

Jak ocenisz poziom Superligi? Co wyróżnia ją na tle innych lig?

– Budżety klubów i sam poziom rozgrywek są bardzo wysokie. Niesamowicie wielka liczba utalentowanych zawodników rekompensuje niewielki odsetek zagranicznych graczy. Jeśli chodzi o organizację, to poziom wciąż nie jest dostosowany do nowoczesnych warunków, ale to wynika też z trudności w zarządzaniu tak ogromnym krajem, jakim jest Rosja.

Dostrzegasz jakieś pozytywy w ostatnim, bardzo trudnym sezonie? Jak to wyglądało z twojej perspektywy?

– Tak, miniony sezon rzeczywiście był bardzo trudny, począwszy od samego startu rozgrywek, kiedy zaczynaliśmy z budżetem bez pokrycia. To wywołało wiele nieporozumień pomiędzy zarządem klubu a pracownikami. Bardzo trudno zarządzać zespołem siatkarskim przez cały rok, kiedy zawodnicy, cały sztab szkoleniowy narzekają na to, iż nie otrzymują wynagrodzenia.

Sprowadziłeś Tomaso Totolo do Odincowa, a z końcem sezonu on zastąpił cię w roli pierwszego trenera. Zupełnie odwrotnie niż kiedyś w Jastrzębiu-Zdroju. Masz o to do niego żal?

– Nie będę komentować zachowania Tomaso. Powiem tylko, że w swoim życiu, mimo iż kilkakrotnie znalazłem się w bardzo trudnej sytuacji, nie zwiesiłem głowy. Zawsze patrzyłem ludziom w oczy i jestem z tego dumny. Nie sądzę też, że wszyscy ludzie, którzy pracowali w Odincowie w ubiegłym roku, byli dumni ze swojego zachowania.

Powrót do Włoch, po trzech latach w Polsce i trzech w Rosji, był dla ciebie priorytetem?

– Dokładnie, to był priorytet dla mojej rodziny. Dzieci dorastają szybko, teraz są nastolatkami i to nie jest najlepszy czas na to, by przeprowadzać się co dwa, trzy lata. W najbliższej przyszłości zamieszkamy w Rzymie.

W Latinie będziesz pracować po raz drugi w karierze. Czemu wybrałeś akurat Andreoli. Miałeś inne ciekawe oferty?

– Tak właściwie to po raz trzeci będę pracować w Latinie. Po raz pierwszy tamten klub opuściłem tuż po uzyskaniu awansu z Serie A2, kiedy objąłem młodzieżową reprezentację narodową. Mimo wszystko przez te lata utrzymywałem więź z tamtejszymi zarządem, z kibicami, z dziennikarzami. Dla mnie jest to jak powrót do domu. Osiągnęliśmy porozumienie po zaledwie pięciu minutach rozmowy. Ja po prostu podążyłem za głosem serca.

Jeśli chodzi o transfery, to Andreoli postawiła na młodych, nieznanych graczy. Skąd taka polityka budowania zespołu? Nie obawiasz się, że może ona wpłynąć na wyniki?

– Na tę chwilę we Włoszech trudno takiemu klubowi jak nasz rywalizować z największymi drużynami, jak te z Trento, Maceraty czy Cuneo. Dodatkowo, jeśli odkrywasz zdolnego zawodnika, te najsilniejsze teamy zabierają ci go: tak było z Rauwerdinkiem, który trafił do Bre Banki Cuneo, czy z Rossinim, który będzie grać w Itasie. My zdecydowaliśmy się nieco zmienić politykę: przede wszystkim dążymy do tego, by stworzyć grupę młodych graczy w wieku 21-23 lat i podpisać z nimi długoterminowe kontrakty. Trzeba też wziąć pod uwagę nasz budżet, aczkolwiek udało nam się zakontraktować kilku doświadczonych siatkarzy, jak Sottile czy Farina, dzięki czemu staramy się znaleźć równowagę w zespole.

Jakie są cele twoje, klubu, jeśli chodzi o Serie A1?

– Celem drużyny jest zgranie się w jak najkrótszym czasie i sprostanie kryteriom uwzględniającym założenia taktyczne, aspekt sportowy oraz respektującym wielkość budżetu.

Skąd decyzja o wzięciu udziału w Challenge Cup? To bardzo drogie rozgrywki. Nie obawiacie się, że będzie trzeba do nich dopłacać? Jakie wyznaczyliście sobie cele?

– To dlatego, że ja wciąż mam w pamięci przegrany tie-break w Challenge Cup podczas mojej pracy w Jastrzębskim Węglu (finał w 2009 roku przeciwko Arkasowi Izmir – przyp. red.). To jedyne bolesne wspomnienie, jakie mam z czasów pracy w Jastrzębiu-Zdroju (uśmiech). Dodatkowo, gra w europejskich pucharach zawsze jest dla klubu wyróżnieniem.

Jeśli chodzi o „włoską myśl szkoleniową”, to wielu Włochów pracuje w czołowych drużynach. Czy włoska szkoła trenerska wciąż jest tą najlepszą?

– Są dwie rzeczy, które mogą wyjaśnić ten fenomen: przede wszystkim wielką pracę wykonuje tu włoska federacja, która przez ostatnie dwadzieścia lat wychowała dwa pokolenia trenerów, organizując konferencje, zapraszając ich na szkolenia, kursy. Powinniśmy też zaznaczyć, że tego typu kursy są obligatoryjne. Po drugie zaś, ważne jest podejście Włochów do pracy trenera. Opowiem ci historię: we Włoszech mieszka pięćdziesiąt milionów ludzi, a kiedy nadchodzą mistrzostwa świata w piłce nożnej, we Włoszech jest pięćdziesiąt milionów piłkarskich trenerów i w barach możesz usłyszeć tylko ludzi rozmawiających o strategii gry, taktyce, o tym, jakie ustawienie jest najlepsze. To naprawdę bardzo zabawne. Na szczęście dzieje się tak tylko raz na cztery lata.

Włoskie kluby mają poważne problemy finansowe, przez co wielu zawodników opuściło Włochy. Czy mimo to Serie A wciąż jest atrakcyjna dla siatkarzy? Czy wciąż jest tą najlepszą ligą?

– I tutaj pojawia się kolejne uzasadnienie dla polityki obranej przez klub. Jeszcze kilka lat temu marzeniem każdego jednego zawodnika z każdego zakątka świata było przybyć do Włoch i grać w Serie A. Pięć lat temu najlepsi zawodnicy zaczęli opuszczać tę ligę. Teraz natomiast nawet Włosi zaczynają wyjeżdżać. Zadałem więc pytanie zarządowi klubu: „Co możemy zrobić, by Serie A znów była atrakcyjna dla zawodników?”. Odpowiedź brzmiała w ten sposób, że należy pozyskać młodych zawodników, którzy chcą wykonać krok naprzód w swojej karierze, ulepszyć swoją grę. Dla takich graczy Włochy wciąż są celem. Motywacja odgrywa tu kluczową rolę. Najlepsi zawodnicy natomiast już stąd wyjechali.

Jak oceniłbyś Serie A na tle innych lig? W ostatnim czasie liga turecka stanowi dla niej silną konkurencję – w czym tkwi jej fenomen?

– Patrząc „od środka”, liga włoska jest podzielona na trzy części. Do pierwszej należą czołowe drużyny, posiadające ogromne budżety, występujące w europejskich pucharach, do drugiej – dobre kluby, stabilne finansowo, z dobrym składem, a do trzeciej – ekipy walczące o utrzymanie. Jeśli chodzi o organizację, to obecnie numerem jeden jest PlusLiga. Sponsorzy, transmisje telewizyjne, liczba kibiców na meczach, atmosfera, którą można poczuć na meczach drużyn, które nie są w „czubie”, nie grają w europejskich pucharach… Rosyjska Superliga natomiast ma największy potencjał – sponsorzy i federacja są potężni i naprawdę są szanse ku temu, by ta liga stała się najsilniejszą na świecie. Turcy zaś inwestują mnóstwo pieniędzy w siatkówkę, ale poziom tureckiej reprezentacji narodowej, tureckich graczy, jest niewspółmierny do poziomu innych najlepszych reprezentacji. Oni robią naprawdę świetną pracę w żeńskiej siatkówce, ale jeśli chodzi o męską, to muszą poświęcić więcej uwagi i więcej czasu na rozwój i na wykreowanie nowej generacji zawodników.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne, siatkówka światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-06-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved