Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > Grzegorz Słaby: Chcielibyśmy, by trzon drużyny został niezmieniony

Grzegorz Słaby: Chcielibyśmy, by trzon drużyny został niezmieniony

fot. archiwum

TKS Tychy, beniaminek II ligi, przez miniony sezon przebrnął jak burza, ocierając się nawet o awans. - Cel, który postawiliśmy sobie po rundzie zasadniczej, to awans do pierwszej ligi i wiedzieliśmy, że jesteśmy w stanie to zrealizować - przyznał Grzegorz Słaby.

Tydzień temu na tyskiej hali odbył się nabór zamknięty do TKS-u. Czy pojawili się na nim jacyś ciekawi siatkarze, którzy będą w stanie wzmocnić siłę twojej drużyny w następnym sezonie?

Grzegorz Słaby:Casting organizowaliśmy po to, aby bliżej przyjrzeć się tym zawodnikom, których już obserwowaliśmy w trakcie sezonu na parkietach drugiej ligi lub w meczach Pucharu Polski, którymi byliśmy zainteresowani już wcześniej. Pojawili się również siatkarze, których jeszcze nie znaliśmy i ich umiejętności mogliśmy obejrzeć po raz pierwszy.

– Wiadome jest to, że nasz budżet jest ograniczony i trzeba teraz umieć znaleźć jakiś złoty środek pomiędzy umiejętnościami siatkarza a jego ceną. Interesują nas młodzi, utalentowani zawodnicy, jednak niestety nie na wszystkich nas stać. Myślę, że ten złoty środek wraz z prezesami uda nam się osiągnąć i całkiem prawdopodobne, że dwóch, trzech zawodników z tego castingu może się pojawić w przyszłym roku w naszym zespole.



Wiemy już, że kontrakt z drużyną przedłużył kapitan Marcin Kozioł, ale nieoczekiwanie karierę zakończył inny lider tyszan, Marcin Owczarski. Skąd taki nagły krok Marcina i czy uda się znaleźć kogoś, kto choć po części będzie w stanie zastąpić tego bardzo doświadczonego, ale ciągle znakomitego atakującego?

Marcin Owczarski dostał ofertę z Tych nie do odrzucenia, a świadomy tego, że jego bogata kariera zawodnicza zbliża się raczej ku końcowi, podjął logiczną i dla mnie jak najbardziej zrozumiałą decyzję. Zacząć swoją przygodę trenerską w najwyższej klasie rozgrywkowej u boku świetnych trenerów, gdzie można się sporo nauczyć i zdobywać w tej pracy niezbędne doświadczenie, to jest coś pięknego. Myślę, że Marcin skorzysta z tej swojej szansy w stu procentach. Przy okazji chciałbym mu serdecznie podziękować za te dwa lata, które wspólnie spędziliśmy w Tychach.

– Co do drugiej części pytania, to wiadomo, że bardzo ciężko będzie zastąpić takiego atakującego, jakim był popularny „Dziadek". Ale myślę, że przesunięcie Marcina Kozioła na prawe skrzydło, gdzie nie będzie obciążony przyjęciem, może przynieść bardzo pozytywny skutek i dlatego to Marcin będzie zakontraktowany w klubie jako nominalny atakujący, a nie przyjmujący. Uważam, że bez tego obciążenia w przyjęciu Marcin Kozioł pokaże sto procent swoich możliwości, swoją dynamikę i siłę, co powinno się przełożyć na jego bardzo skuteczną grę w ataku. Poza tym Marcin występował już kiedyś na pozycji atakującego, więc będzie to dla niego tylko powrót do przeszłości.

Większość zawodników TKS-u pozostanie w Tychach na kolejny sezon. To na pewno duży komfort dla ciebie, gdyż będziesz mógł kontynuować świetną pracę, jaką wykonywałeś z nimi w poprzednim sezonie. Kilku zawodników jednak uzupełni skład. Jest szansa, że wśród nich pojawią się jakieś głośne nazwiska?

Przede wszystkim rozmowy są jeszcze w toku, więc nie mamy pewności, że wszyscy zawodnicy, których chcemy, pozostaną w drużynie. Natomiast tak jak już mówiłem wcześniej, chcielibyśmy, aby trzon drużyny został niezmieniony i wtedy mogliśmy bardzo łagodnie wprowadzać nowych zawodników do tego systemu grania, który stworzyliśmy w poprzednim sezonie, bo uważam, że maszyna funkcjonowała dobrze i mam nadzieję, że ci, którzy do nas dołączą, bardzo szybko się wkomponują w zespół, uzupełnią go i wzmocnią.

W tym sezonie osiągaliście jako beniaminek drugiej ligi znakomite rezultaty. Dotarliście do IV rundy Pucharu Polski, byliście liderami swojej grupy od pierwszej do ostatniej kolejki. Awansowaliście do turnieju finałowego o awans do pierwszej ligi. To wyniki rewelacyjne jak na beniaminka II ligi. Jednak w waszych głowach pozostał pewnie głównie czwarty set ze spotkania z AGH AZS Kraków z turnieju finałowego w Miliczu…

Najbardziej trafne określenie będzie takie, że mieliśmy piękny sezon bez happy-endu. Ponieważ tak naprawdę, gdy spotkaliśmy się na pierwszym treningu, to już wtedy wiedzieliśmy, że ten zespół może stworzyć kolektyw, który będzie się znakomicie rozumiał i świetnie funkcjonował. Dlatego cel, który postawiliśmy sobie po rundzie zasadniczej, to był awans do pierwszej ligi i wiedzieliśmy, że jesteśmy w stanie to zrealizować. Jednak ta słabsza dyspozycja w meczu z Krakowem zdecydowała o tym, że nie jesteśmy w tej pierwszej lidze. Taki jest sport… Zabrakło nam szczęścia w tym czwartym secie i nie ma już co tego rozpamiętywać.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-06-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved