Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Radosław Panas: Nie chcę mieć gwiazdorów w zespole

Radosław Panas: Nie chcę mieć gwiazdorów w zespole

fot. archiwum

- Nie obejmowałem tego stanowiska z nadzieją na łatwą pracę - przyznaje Radosław Panas, który od nowego sezonu poprowadzi w PlusLidze zespół z Gdańska. Obecnie jednak szkoleniowiec pracuje z kadrą B i przygotowuje zespół do uniwersjady.

Radosław Panas jest postrzegany w środowisku siatkarskim jako jeden z lepszych polskich szkoleniowców i na pewno fakt, iż od nowego sezonu będzie prowadził zespół LOTOSU Trefla Gdańsk, spowoduje większe oczekiwania wobec wyników osiąganych przez klub. – Z jednej strony bardzo mi miło, że ludzie tak to postrzegają. Z drugiej – jest to właśnie ogromna odpowiedzialność, z którą liczyłem się, kiedy decydowałem się na przyjście do Gdańska. Nie obejmowałem tego stanowiska z nadzieją na łatwą pracę. Zarówno ja, jak i zawodnicy, którzy do nas dołączą, przychodzą tu po to, by podnieść poziom tego zespołu i sprostać oczekiwaniom kibiców – mówi nowy szkoleniowiec gdańskiego zespołu. W swojej trenerskiej karierze Radosław Panas pracował w klubach, gdzie nie było większej presji, jeżeli chodzi o zdobywanie wielkich trofeów, pracował w nich głównie z młodymi zawodnikami. – Lubię pracę w klubach, w których nie ma ogromnej presji i nacisku na walkę o mistrzostwo kraju. Wiadomo, że tego typu zespoły nie dysponują wielkimi budżetami, a każdą złotówkę obraca się w nich dwa razy, zanim się ją wyda. To determinuje pewne aspekty pracy, jak np. budowę składu. W takich klubach świetnie się pracuje, bowiem są one pełne młodych, zdolnych zawodników, którzy nie są zmanierowani i chcą pracować. To jest dla mnie wyzwanie. Nie sztuką jest mieć dziesięć milionów złotych i ściągać wszystkich graczy, których się zapragnie. Prawdziwą satysfakcję daje budowanie drużyny w ramach określonego budżetu, niższego od tego gromadzonego przez potentatów, i później osiąganie sukcesów z tak wyselekcjonowanym zespołem – opowiada szkoleniowiec.

Radosław Panas przyznał także, iż zależy mu, by zawodnicy tworzyli na boisku kolektyw, aby ciężar gry spoczywał na wszystkich zawodnikach, nie tylko na Jakubie Jaroszu. – Nie chcę mieć w zespole gwiazdorów. Chciałbym pracować z dobrymi graczami, ligowcami, także reprezentantami, którzy dadzą z siebie wszystko. Liczę, że nikt nie będzie na boisku „gwiazdorzył", nie będzie pełnił funkcji celebryty, tylko swoją grą będzie przynosił radość kibicom. Jedno jest pewne – Kuba sam nam wszystkich meczów nie wygra. Chcielibyśmy, by był liderem pod względem zdobyczy punktowych, ale zależy mi na tym, by cały zespół grał bardzo dobrze. Wszyscy w drużynie muszą czuć się potrzebni. Nie będzie tak, że jedenastu chłopaków „podwiesi się" pod Jarosza, będzie na niego patrzeć i czekać, aż zdobędzie on 40 punktów w meczu. Nie o to chodzi w siatkówce. Chcę, by każdy dawał zespołowi coś od siebie – ci, którzy wyjdą na parkiet, piątka, która będzie w kwadracie oraz kilku młodych zawodników, którzy będą z nami trenować. Wszyscy mamy tworzyć drużynę, która będzie zespołem – tłumaczy. A jak wyglądają plany przygotowań zespołu do nowego sezonu? – Zaczynamy 5 sierpnia, dziesięć tygodni przed pierwszym meczem sezonu. Będziemy trenować na swoich obiektach, nie planuję żadnych obozów czy zgrupowań. Przez pierwsze sześć tygodni będziemy pracować nad fizyką, a w kolejnych czterech tygodniach do zajęć wprowadzimy więcej taktyki.  Planujemy też kilkanaście meczów sparingowych. Już jesteśmy zaproszeni na jeden dobrze obsadzony turniej. Będę chciał zobaczyć wszystkich zawodników nie tylko na treningu, ale również w tych właśnie spotkaniach – opowiada Radosław Panas.

Obecnie jednak trener Panas koncentruje się na pracy z kadrą B i przygotowaniach do uniwersjady. – Nie jedziemy tam na wycieczkę, jedziemy po medal i chcemy ugrać jak najwięcej. Sparing z Rosjanami pokazał, że nie jesteśmy skazani na porażkę i możemy być równorzędnym rywalem dla głównego faworyta zawodów. To wlało w nas wiele optymizmu. Drugi mecz wprawdzie schłodził nam głowy, ale to też było nam potrzebne, byśmy nie uwierzyli, że jesteśmy aż tak dobrzy. Medal jest jednak w naszym zasięgu – przyznaje szkoleniowiec i dodaje jednocześnie, że nie jest asystentem Andrei Anastasiego, tylko trenerem kadry B. – Kadry trenowały razem przez pierwsze tygodnie zgrupowań, kiedy nie było jeszcze wszystkich zawodników ligowych i zagranicznych. Wtedy pracowaliśmy wspólnie. Od dwóch tygodni pracujemy osobno, choć obie drużyny zgrupowane są razem w Spale. Pojedynczy zawodnicy przenikają jeszcze między kadrami, ale ja prowadzę swoje zajęcia, a trener Anastasi – swoje. Pierwsza reprezentacja skupia się na swoich celach, my przygotowujemy się już do uniwersjady.



 

źródło: inf. własna, sport.trefl.com

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-06-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved