Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. A: Brazylijczycy i Amerykanie ze zwycięstwami

LŚ, gr. A: Brazylijczycy i Amerykanie ze zwycięstwami

fot. archiwum

Podopieczni Bernardo Rezende przez tegoroczną LŚ idą jak burza i tym razem nie dali większych szans biancoceleste, pokonując ich w trzech setach. Więcej emocji przyniósł drugi mecz w gr. A, pomiędzy USA i Francją, którego losy ważyły się w tie-breaku.

Argentyńczycy szybko musieli otrząsnąć się po wczorajszej porażce z Brazylią, ponieważ czekało ich kolejne spotkanie do rozegrania. Na początku pierwszego seta obie ekipy toczyły wyrównaną walkę (3:3), jednak Brazylijczycy szybko osiągnęli dwupunktowe prowadzenie po autowym ataku Argentyńczyków i świetnej akcji na lewym skrzydle, zakończonej przez Leandro Vissotto (7:5). Po pierwszej przerwie technicznej Canarinhos sukcesywnie powiększali swoją przewagę, a pomagał im w tym bardzo dobrze funkcjonujący blok, m.in. Bruno Rezende i Eder Carbonera zatrzymali Ivana Castellaniego. Gdy przewaga podopiecznych Bernardo Rezende wynosiła już siedem oczek, Argentyńczycy zaczęli powoli odrabiać straty: Federico Pereyra przebił się przez brazylijski blok, a Bruno Romanutti świetnie spisywał się na ataku i mógł dopisywać kolejne punkty do konta swojej drużyny (16:18). Dzięki zablokowaniu Felipe Fontelesa na lewym skrzydle Argentyńczykom udało się doprowadzić do remisu po 18, jednak w końcówce dobrą dyspozycją wykazał się Wallace de Souza, który zmienił na boisku Rezende i wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie 21:19. Argentyńczycy, a w szczególności Romanutti, walczyli o kolejne punkty, jednak seta zakończył Isac Santos atakiem ze środka (25:21).

Wchodząc na boisko po przerwie, Argentyńczycy już po pierwszych dwóch piłkach osiągnęli małą przewagę (2:0), którą Brazylijczycy szybko zniwelowali, a schodząc na przerwę techniczną, wyprzedzali rywali o jedno oczko (8:7), dzięki atakowi Vissotto, który był w tym meczu w świetnej dyspozycji. Kolejna część seta przypominała zabawę w "kotka i myszkę", którą prowadzili między sobą siatkarze obu drużyn. Kiedy Argentyńczycy odskakiwali na dwa punkty, dzięki atakom Romanuttiego czy Pereyry, Canarinhos szybko odrabiali zaległości i wyrównywali stan rywalizacji. Najwięcej emocji kibicom dostarczyła końcówka tej partii, gdy siatkarze Javiera Webera prowadzili 24:21, Brazylijczycy odrobili trzy punkty, a kiwka Fontelesa pozwoliła im zremisować po 24. Od tego momentu walka toczyła się na przewagi, a nerwów nie udało się opanować Argentyńczykom, którzy po dwóch błędach Romanuttiego, ataku w taśmę i zablokowaniu przez Bruno Rezende, musieli uznać wyższość przeciwników (27:25).

Trzeciego seta lepiej rozpoczęli Brazylijczycy, u których świetnie spisywali się Fonteles, Vissotto oraz rozgrywający Bruno Rezende. Na pierwszą przerwę techniczną Canarinhos schodzili przy stanie 8:5, a kolejne akcje tylko powiększały to prowadzenie. W ostatniej partii Argentyńczycy pogubili się w grze i sporo punktów oddali rywalom, czy to przez zepsute zagrywki, czy autowe ataki. Brazylijczycy przejęli całkowitą kontrolę nad końcówką spotkania, a mecz zakończył Wallace de Souza, kiwając z prawego skrzydła (25:13). Jest to czwarte wygrane spotkanie Canarinhos, którzy zajmują obecnie pierwsze miejsce w tabeli grupy A.



– Graliśmy zdecydowanie lepiej niż wczoraj, stwarzaliśmy presję swoją zagrywką i zaprezentowaliśmy się dobrze, szczególnie w pierwszych dwóch setach. Zabrakło nam koncentracji w ważnych partiach gry – powiedział na pomeczowej konferencji Luciano de Cecco, kapitan Argentyńczyków. – Graliśmy dwoma różnymi rozgrywającymi i drużyna dobrze sobie z tym radziła, ale musimy popracować jeszcze nad atakiem. Poza tym, powinniśmy mieć silniejsze umysły, ponieważ inaczej nie utrzymamy tego tempa. Jest to problem, z którym spotkaliśmy się już w zeszłym roku – dodał trener Javier Weber.

– Chciałbym pogratulować Argentyńczykom sposobu, w jaki ulepszyli swoją grę. Podejmowali ryzyko w zagrywce, co przynosiło im korzyści, ale my byliśmy lepsi w końcówkach setów. Zabieramy stąd cenne 6 punktów i świetny trzeci set – podsumował Bruno Rezende. Argentyna zagrała dzisiaj zdecydowanie lepiej, miała swoje szanse, ale to nam udało się, z nowymi zawodnikami i paroma zmianami, rozwiązać kilka trudnych sytuacji, pomimo presji ze strony Argentyńczyków – podkreślił trener Bernardo Rezende.

Argentyna – Brazylia 0:3
(21:25, 25:27, 13:25)

Skład zespołów:
Argentyna: Castellani (2 pkt.), Quiroga (2), Solé (5), Crer (7), De Cecco (1), Bengolea (1), González (libero) oraz Ramos (2), Uriarte, Bruno (2), Pereyra (4) i Romanutti (12)
Brazylia: Rezende (4 pkt.), Santos (5), Carbonera (7), Vissotto (10), Fonteles (14), Amaral (3), de Silva Pedereira Jr. (libero) oraz de Souza (6), Arjona i Souza M. (2)


Trzy błędy Amerykanów popełnione na samym początku spotkania dały prowadzenie 3:0 Francuzom. Skuteczne ataki Earvina Ngapetha i Juliena Lyneela spowodowały, że na pierwszej przerwie technicznej trzypunktowa różnica pomiędzy zespołami nadal się utrzymywała. Amerykanom udało się odrobić część strat po zbiciach Kawiki Shoji i Davida Smitha. Ale trójkolorowi szybko odpowiedzieli – atak Le Roux ponownie zwiększył prowadzenie gości. Przy stanie 13:12 dla Francji, pięć kolejnych punktów padło łupem siatkarzy z Europy, do czego zresztą przyczynili się sami gospodarze, popełniając trzy błędy. Ale zaraz potem punktową serię zaliczyli podopieczni Johna Sperawa i tracili do rywala już tylko jeden punkt (18:17). Les Bleus w końcówce seta prowadzili już 23:20, jednak miejscowi zdobyli kolejne dwa punkty po bloku Matthew Andersona i Davida Smitha oraz ataku Antonio Ciarelliego. W tym momencie o czas poprosił Laurent Tillie i ta przerwa przyniosła pożądany skutek, bo po niej Amerykanie zepsuli zagrywkę. W kolejnej akcji Ngapeth popisał się skutecznym blokiem, co dało Francuzom zwycięstwo w pierwszym secie.

Druga partia również rozpoczęła się od prowadzenia gości, po asie Le Roux oraz zbiciach Mariena Moreau i Earvina Ngapetha, na tablicy pojawił się wynik 6:2, co poskutkowało czasem wziętym przez Johna Sperawa. Dodatkowo amerykański szkoleniowiec dokonał zmiany – za Ciarelliego na boisku pojawił się Paul Lotman. Przy prowadzeniu Francji 7:3 najpierw Carson Clark popisał się skutecznym atakiem, następnie posłał punktową zagrywkę. W kolejnych akcjach Clark dołożył kolejnego asa, jego koledzy trzy skończone ataki i Amerykanie wyszli na prowadzenie 9:7. Francuzi nie zwieszali głów, ale starali się odrobić straty, co im się udało i po asie Ngapetha było 15:15. Jeszcze przed drugą przerwą techniczną Lotman zdobył punkt atakiem, po przerwie przyjmujący Resovii oraz Russell Holmes dołożyli jeszcze po jednym punkcie i gospodarze prowadzili już 18:15. Tillie poprosił o czas i jego podopieczni odrobili część strat (20:19, 22:21). Jednak błąd Francuzów, a następnie zbicie Lotmana dały USA piłkę setową, z której użytek zrobił Smith.

W trzeciej partii Francuzi mieli na pierwszej przerwie technicznej dwupunktowe prowadzenie, głównie dzięki Mory Sidibe, który zdobył łącznie cztery punkty – jeden blokiem i trzy atakiem. Obie drużyny walczyły punkt za punkt, z tym że utrzymywała się cały czas dwupunktowa przewaga trójkolorowych. Dopiero przy stanie 16:14 goście zepsuli atak, po czym dwa kolejne punkty dla Amerykanów zdobył Lotman i to miejscowi wyszli na prowadzenie 19:18. Trener gości poprosił o czas i po tej przerwie Les Bleus odrobili straty. Po zepsutej zagrywce rywali to goście mieli pierwszą piłkę setową, jednak atak Smitha doprowadził do wyrównania (24:24). Dwa kolejne skuteczne ataki Ngapetha dały przyjezdnym zwycięstwo w tej partii.

Podopieczni Laurenta Tillie z pewnością mają czego żałować, bo mieli szansę zakończenia tego meczu w czterech setach i sięgnięcia po pierwsze zwycięstwo w tegorocznej Lidze Światowej. Jednak w końcówce czwartej partii dali się przegonić Amerykanom i o wyniku meczu musiał decydować tie-break. Cała czwarta partia była zresztą bardzo wyrównana, raz jedna drużyna zdobywała minimalną przewagę, raz druga. Francuzi w końcówce seta wyszli na trzypunktowe prowadzenie (22:19), jednak wtedy John Speraw poprosił o czas i po przerwie Lotman , m.in. dzięki dwóm asom, doprowadził do remisu 22:22. Gospodarze pierwsi mieli piłkę setową, lecz zbicie Moreau dało kolejny remis (24:24). Siatkarze ze Stanów Zjednoczonych mieli jeszcze cztery kolejne okazje na skończenie tej partii, ale rywal za każdym razem się bronił. Dopiero po zepsutej zagrywce Les Bleus, Amerykanie wykorzystali szóstą piłkę setową i po skutecznym bloku doprowadzili do tie-breaka.

Początek decydującej partii był wyrównany, lecz od stanu 5:5 Amerykanie odskoczyli na pięć punktów. Po dwóch kolejnych zbiciach wyśmienicie spisującego się dzisiaj Paula Lotmana gospodarze mieli pierwszą piłkę meczową (14:8). Wprawdzie w kolejnej akcji zepsuli zagrywkę, lecz zaraz potem skutecznym zbiciem popisał się Matthew Anderson, dając swojej drużynie zwycięstwo.

Po meczu, mimo przegranej, zadowolenia nie krył Rafael Redwitz. – Jestem niezwykle dumny z mojej drużyny. Zawsze trudno jest wrócić do gry, po takiej porażce jak ta wczoraj. Amerykanie rozegrali niesamowite spotkane. Gra Paula Lotmana miała ogromny wpływ na przebieg meczu – chwalił amerykańskiego przyjmującego Redwitz. Z postawy zawodnika Resovii Rzeszów zadowolony był również John Speraw, trener reprezentacji USA. – Bez wątpienia, mimo że Francja jest młodym zespołem, to mają oni potencjał, by być wielką drużyną. Jestem bardzo zadowolony z postawy Paula Lotmana, który przecież zaczął to spotkanie w kwadracie. To już drugi raz w tym sezonie, kiedy on wchodzi z kwadratu dla rezerwowych i gra naprawdę znakomicie.

Mniej zadowolony z przebiegu meczu był Laurent Tillie, szkoleniowiec francuskiej reprezentacji. – Najważniejszą rzeczą dla takiej młodej drużyny jak nasza nie jest wygrywanie, ale budowanie zespołu. Moi zawodniczy frustrują się, ponieważ są młodzi i przegrywają. Ja również byłem niezadowolony, widząc, jak są podrażnieni i nerwowi. Wolałbym raczej, żeby pozostali spokojni.

USA – Francja 3:2
(22:25, 25:22, 24:26, 30:28, 15:9)

Składy zespołów:
USA: Anderson (21), Shoji K. (7), Ciarelli (4), Holmes (4), Clark (11), Smith (18), Shoji E. (libero) oraz Lotman (21), Troy (5) i Holt (5)
Franjca: Hardy-Dessources (8), Redwitz (1), Moreau (4), Lyneel (15), Ngapeth (23), Le Roux (5), Grebennikov (libero) oraz Toniutti, Le Goff (1) i Sidibe (15)

Zobacz również:
Wyniki oraz tabela gr. A Ligi Światowej

źródło: fivb.org, inf. własna

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-06-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved