Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ gr. A: Brazylia umacnia się na fotelu lidera

LŚ gr. A: Brazylia umacnia się na fotelu lidera

fot. archiwum

W grupie A Ligi Światowej weekend rozpoczął się bez niespodzianek. Faworyci wygrywali swoje mecze i to szybko, nie tracąc nawet seta. Brazylijczycy odprawili z kwitkiem Argentynę, natomiast USA pokonała zespół narodowy Francji.

Początek spotkania był udany dla gospodarzy, dzięki skutecznej grze Ivana Castellaniego Argentyna wyszła na prowadzenie 8:6. Jednak Brazylijczycy długo nie pozostawali dłużni i szybko doprowadzili do remisu 10:10, a potem wyszli na prowadzenie 16:13, w dużej mierze dzięki Lucarelliemu. Dalsza część seta przebiegała już pod kontrolą Canarinhos – po tym jak Visotto obił blok rywala, różnica punktowa między dwoma zespołami wzrosła do pięciu oczek (20:15) i utrzymała się do końca tej partii, wygranej przez podopiecznych Bernardo Rezende 25:20.

Dobrą passę Brazylijczycy utrzymywali też w następnym secie – po dość spektakularnym rozegraniu Bruno Rezende do Lucarelliego ten skończył atak z drugiej linii i dał swojej drużynie prowadzenie 7:4. Młody przyjmujący Canarinhos dobrze spisywał się też w grze blokiem, a Brazylijczycy tylko powiększali dystans dzielący ich od rywala (11:6). Argentyńczycy próbowali odrobić straty, częściowo im się to udało. Po asie serwisowym Rodrigo Quirogi, a następnie bloku Federico Pereyry gospodarze tracili już tylko trzy punkty do rywala. Jednak goście w końcówce ponownie odjechali rywalom i także tę partię zapisali na swoim koncie.

Brazylijczycy na początku trzeciej odsłony meczu grali niemalże bezbłędnie w ataku i dzięki temu na pierwszej przerwie technicznej mogli się cieszyć z dwupunktowej przewagi. Isac Santos zaserwował dwa asy i przewaga Canarinhos wzrosła do czterech punktów (12:8), kolejne punkty zagrywką dodał Visotto (15:9) i stało się jasne, że gospodarzom będzie bardzo trudno odmienić losy meczu. Miejscowi przestali walczyć, a przyjedna drużyna łatwo wygrała trzecią partię do 15.



W szeregach Brazylii aż trzech zawodników mogło się pochwalić dwucyfrowym dorobkiem punktowym – Eder Carbonera, Lucarelli i Leandro Vissotto, którzy odpowiednio zdobyli 14, 13 i 10 punktów. W drużynie argentyńskiej o słabej grze świadczy nie tylko fakt, że żaden zawodnik nie mógł się pochwalić dwucyfrowym wynikiem – najwięcej, bo 9 punktów, zdobył Federico Pereyra ale także skuteczność w ataku całej drużyny, która wyniosła w tym meczu zaledwie 42%, podczas gdy goście mieli tu 54%. Poza tym Canarinhos więcej punktowali blokiem i zagrywką oraz popełnili mniej błędów (21 do 26).

– Mamy wielkie oczekiwania co do tegorocznej Ligi Światowej po dwóch zwycięstwach w Polsce i teraz tym tutaj – przyznał po meczu Bernardo Rezende, trener reprezentacji Brazylii – Obie drużyny zostały przebudowane i dla nas jest to bardzo ważna okazja do wypróbowania nowych zawodników, zresztą tak samo, jak dla Argentyny, która już jest pewna gry w turnieju finałowym. To także jest naszym celem – podkreślił szkoleniowiec.

Bruno Rezende, kapitan brazylijskiej drużyny, krótko podsumował spotkanie. – Zrobiliśmy to, co zawsze robimy: dobrze zagrywaliśmy i zagraliśmy na dobrym poziomie. Dzisiaj Argentyna nie zagrała najlepiej. Nasze zwycięstwo było w miarę gładkie – powiedział rozgrywający Canarinhos.

Również Javier Weber, trener reprezentacji Argentyny, przyznał, że jego drużyna nie zagrała dobrze. – Popełniliśmy dużo błędów. Musimy zagrać lepiej na środku siatki. Nie daliśmy rady również w przyjęciu zagrywki i to był nasz główny problem. Jednocześnie myślę, że Nicolás Uriarte zagrał dobrze i mogliśmy zagrać na podobnym poziomie jak Brazylia, ale oni dzisiaj zagrali skuteczniej – analizował przyczyny porażki.

– Mieliśmy dzisiaj sporo problemów z zagrywką, nie tylko nasza własna była słaba, ale także Brazylia napsuła nam w tym elemencie sporo krwi. To uniemożliwiło nam pokazanie naszej siatkówki. Mam nadzieję, że jutro zagramy lepiej – dodał Luciano De Cecco, kapitan argentyńskiej drużyny.

Argentyna – Brazylia 0:3
(20:25, 21:25, 15:25)

Składy zespołów:
Argentyna: Castellani (6 pkt.), Ramos (3), Uriarte (1), Sole (6), Pereyra (9), Bengolea (3), Gonzalez (libero) oraz Quiroga (5), Bruno, De Cecco (1) i Romanutti (1)
Brazylia: Rezende (1 pkt.), Santos (6), Carbonera (14), Vissotto (10), Lucarelli (13), Dante (4), Mario (libero) oraz de Souza (1) i Arjona


Również w drugim spotkaniu grupy A rozegranym w sobotni wieczór do rozstrzygnięcia wyniku potrzebne były zaledwie trzy sety. Po wyrównanym początku pierwszej partii, od stanu 4:4 Amerykanie dzięki dwóm skutecznym blokom odskoczyli rywalowi. Gospodarze na pierwszej przerwie technicznej prowadzili 8:5, lecz zaraz po niej Gerald Hardy-Dessources popisał się skutecznym atakiem. Odpowiedź podopiecznych Johna Sperawa była natychmiastowa – dobra gra w ataku Matthew Andersona plus skuteczny blok Maxwella Holta dały USA prowadzenie 11:6. O czas od razu poprosił Laurent Tillie, ale niewiele to pomogło. Na drugiej przerwie technicznej siatkarze USA prowadzili 16:12. Przy stanie 17:13 na zagrywce pojawił się Russell Holmes i pozostał tam do stanu 22:13, dodając do dorobku punktowego swojej drużyny asa. Amerykanie wygrali te partię 25:15.

Po dosyć nudnym i jednostronnym pierwszym secie na emocje czas przyszedł w następnej partii, chociaż początek zupełnie tego nie zapowiadał, bowiem Amerykanie zaczęli od prowadzenia 9:2. Jednak już w następnej akcji Le Roux zdobył punkt, do tego gospodarze dołożyli dwa błędy i ich przewaga nieco stopniała. Nadal jednak to oni kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku i na drugiej przerwie technicznej prowadzili 16:11. Przy stanie 18:14 zepsuta zagrywka miejscowej drużyny, a następnie dwa asy Le Roux spowodowały, że Francuzi tracili do rywala już tylko jeden punkt. Zaraz potem skutecznym atakiem popisał się Matthew Anderson, a potem seria kolejnych udanych zagrań dała podopiecznym Johna Sperawa prowadzenie 22:18. Ale to nie był jeszcze koniec emocji w tym secie. Przy stanie 23:19 Earvin Ngapeth skończył trzy ataki z rzędu i mimo że następna akcja należała do Amerykanów, to Les Bleus doprowadzili do remisu 24:24. Dopiero przy stanie 27:27 blok w wykonaniu Carsona Clarka, a następnie atak Andersona dały gospodarzom zwycięstwo w tej partii.

Po przegranej końcówce drugiego seta z Francuzów jakby uszło powietrze. Amerykanie znów rozpoczęli od prowadzenia 9:2, potem jednak utrzymali sporą przewagę punktową i łatwo wygrali tę partię 25:16. Reprezentacja USA górowała nad przeciwnikiem we wszystkich statystykach, począwszy od punktów zdobytych atakiem (45 do 29), poprzez blok (10 do 3) i zagrywkę (3 do 2), po skuteczniejszą grę w ataku (54% skuteczności przy zaledwie 30% Trójkolorowych).

– Dzisiaj wykonaliśmy naprawdę kawał dobrej roboty w bloku, obronie i rozegraniu. Pomimo tego chciałbym, żebyśmy lepiej zagrywali w następnym meczu – podsumował spotkanie Matt Fuebringer, drugi trener reprezentacji USA. Również Matthew Anderson, kapitan amerykańskiej drużyny, przyznał, że zagrywka nie była dzisiaj mocnym elementem jego zespołu – Na początku na zagrywce szło nam opornie, popełnialiśmy sporo błędów. Ale kiedy już wprowadziliśmy piłkę do gry, to wywieraliśmy na rywala presję. Nasz blok funkcjonował dzisiaj niesamowicie, nie pamiętam meczu, w którym tak mało piłek przeszło bez dotknięcia bloku – przyznał atakujący USA.

Co zrozumiałe, przedstawiciele francuskiej drużyny byli po meczu w niewesołych nastrojach. – Czułem ogromną frustrację, patrząc na słabość naszej gry ofensywnej – przyznał po meczu Laurent Tille – Moi zawodnicy ryzykowali, ale bez żadnego pozytywnego rezultatu. Nie możesz wygrać, jeśli w ataku twoja skuteczność wynosi zaledwie 30%. Jednak tym, co naprawdę mnie martwi, jest fakt, że drużyna nie stanowi całości. Również o słabości w ofensywie mówił Benjamin Toniutti, kapitan Les Bleus – Zostaliśmy zdominowani przez drużynę USA w tym meczu. W obronie graliśmy nieźle. Jednak jeśli chodzi o nasz kontratak i kontrolę piłki, to tu nie zagraliśmy dobrze – przyznał rozgrywający trójkolorowych.

U SA – Francja 3:0
(25:15, 29:27, 25:16)

Składy zespołów:
USA: Anderson (22), Lotman (7), Shoji K., Holmes (3), Clark (14), Holt (13), Shoji E. (libero) oraz Troy
Francja: Hardy-Dessources (4 pkt.), Toniutti, Moreau (8), Lyneel (7), N’Gapeth (5), Le Roux (8), Grebennikov (libero) oraz Redwitz (1), Le Goff (1), Quesque i Tuia

Zobacz również:
Wyniki 2. kolejki spotkań oraz tabela gr. A Ligi Światowej

źródło: fivb.org, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-06-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved