Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > Julien Lyneel: Musimy być bardziej waleczni, agresywni i zgrani

Julien Lyneel: Musimy być bardziej waleczni, agresywni i zgrani

fot. archiwum

Francuzi po pierwszych dwóch meczach Ligi Światowej zajmują ostatnie miejsce w grupie A z zaledwie jednym punktem. - Wolałbym zagrać gorzej w zamian za dwa lub trzy punkty - mówi Julien Lyneel, który spisywał się w tych meczach bardzo dobrze.

Julien, nie byłeś zbyt zawiedziony tym, że musiałeś zmienić swoje plany na wakacje z powodu Ligi Światowej?

Julien Lyneel: – (Śmiech) Nie, wręcz przeciwnie! Reprezentowanie swojego kraju zawsze jest powodem do dumy.

Waszym zadaniem jest zmierzenie się z trzema mocnymi drużynami – Argentyną, USA i Brazylią.



Argentyna będzie robić wszystko, żeby zwyciężyć, ponieważ jest gospodarzem turnieju finałowego. Zmierzymy się z nią na końcu. Jeśli chodzi o Brazylię i Stany Zjednoczone, to naprawdę silne drużyny, będziemy musieli wspiąć się na wyżyny naszych możliwości, aby wygrać z nimi.

Myślisz, że możecie zaskoczyć w tej grupie śmierci, w której oprócz wymienionych reprezentacji znajduje się również Polska i Bułgaria?

Zawsze możemy sprawić niespodziankę. Jesteśmy dość młodym zespołem, w trakcie budowy. Pomimo dwóch porażek z Bułgarią, pokazaliśmy, że mamy potencjał. Musimy być bardziej waleczni, agresywni i zgrani. Chcemy być drużyną, która nie odpuszcza w obronie i przyjęciu… Za każdy błąd się płaci. Musimy być zespołem równie stabilnym i regularnym, jak najlepsze drużyny, jeśli chcemy cokolwiek osiągnąć.

Trzeba jeszcze wytrzymać częste zmiany czasowe – raz gracie we Francji, raz za granicą…

To oczywiste, że będzie dużo zmian stref czasowych. Będziemy spotykać się z naszym lekarzem i decydować, jak gospodarować naszym snem – czy spać w samolocie, czy też nie… To bardzo ważne, ponieważ ze Stanami Zjednoczonymi zmierzymy się zaraz po naszym przybyciu do Tulsy. Musimy myśleć strategicznie.

Obecna edycja Ligi Światowej jest świetną rozgrzewką przed mistrzostwami Europy we wrześniu, prawda?

Tak, to również forma przygotowań do mistrzostw Europy, nawet jeśli później będziemy mieli kolejne zgrupowanie, podczas którego trener może zmienić skład zespołu. Mimo to trzon drużyny powinien zostać ten sam, tak więc Ligę Światową można potraktować jako przygotowanie do Euro. Obecnie jesteśmy na etapie "docierania się", nawet jeśli musimy dość szybko zacząć wygrywać. Próbujemy ustalić wyjściową szóstkę, aby dobrze prezentować się na późniejszych mistrzostwach Europy.

Jaką lekcję wyciągnęliście z pojedynków z Bułgarią?

Tak jak powiedział trener po drugim meczu, musimy nadal być pozytywnie nastawieni, ponieważ dzieje się coś dobrego. Nie można zapominać, że mierzyliśmy się z Bułgarią, czwartą drużyną ostatnich igrzysk olimpijskich. Drugi mecz stał na wysokim poziomie, zakończył się wynikiem 3:0, ale tak naprawdę był bardzo zacięty (dwa pierwsze sety zakończyły się grą na przewagi – przyp. red.). Wiemy, nad czym musimy jeszcze popracować. Ale zawsze pozostaje żal…

Można było zdobyć kilka dodatkowych punktów…

Zdobyliśmy jeden z sześciu. Wolelibyśmy mieć na swoim koncie więcej "oczek", ale musimy być zadowoleni z tego, co mamy i nie możemy spuszczać głów.

Kilka setów mogło się równie dobrze zakończyć waszym zwycięstwem.

W drugim meczu wszystko rozstrzygało się w końcówkach setów, w których nie potrafiliśmy wykorzystać stuprocentowych sytuacji, w przeciwieństwie do Bułgarów. Nie potrafiliśmy dorównać im także w polu zagrywki, nasz serwis był zbyt asekuracyjny. Byliśmy nieco spięci. Nasi przeciwnicy poprawili przyjęcie w porównaniu do pierwszego spotkania, w którym mieli sporo kłopotów z odebraniem zagrywki typu float.

Co powiesz o Amerykanach, waszych kolejnych rywalach?

To jest dość młody zespół. Będziemy próbować ich pokonać. Widzimy, że ich drużyna się zmieniła, ale nie na gorsze. W ich kadrze znajdują się zawodnicy doświadczeni, ale także młodzi, jak chociażby Carson Clark, który występował razem ze mną w Montpellier i który gra na zmianę z innym atakującym. Amerykanie są młodą ekipą, zupełnie jak my. Nie można przewidzieć, co się wydarzy.

Zagrałeś w pierwszym meczu z 64% skutecznością w ataku, co rzadko się zdarza. Laurent Tillie mówił nawet, że to była niespodzianka.

Dostałem możliwość pojawienia się na boisku. To, że zagrałem dobrze, cieszy. Kiedy gram, próbuję wnieść na boisko jak najwięcej mojego zapału do gry, młodości, szaleństwa i dać to drużynie. Byłem bardzo rozczarowany, że nie udało nam się zwyciężyć w tamtym spotkaniu. Wolałbym zagrać gorzej w zamian za dwa lub trzy punkty.

Autor: Magdalena Gajek, przegladligowy.com

źródło: przegladligowy.com

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-06-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved