Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Tomaso Totolo: Co cię nie zabije, to cię wzmocni!

Tomaso Totolo: Co cię nie zabije, to cię wzmocni!

fot. archiwum

Tomaso Totolo jest doskonale znany kibicom siatkówki w Polsce. Obecnie kontynuuje karierę trenerską w Rosji. W kolejnym sezonie będzie miał okazję doskonalić swój warsztat pod okiem Władimira Alekny w Zenicie Kazań.

Miniony sezon możesz podzielić na dwie części: pierwszą, w której pełniłeś funkcję asystenta Roberto Santilliego, i drugą, kiedy zostałeś pierwszym trenerem. Teraz, z perspektywy, jak oceniłbyś ten sezon? Dostrzegasz jakieś pozytywy?

Tomaso Totolo: Mówiąc jedynie o negatywach, po tym wszystkim, co wydarzyło się w trakcie sezonu, byłoby zbyt prosto. Nie szukam wymówki, usprawiedliwienia dla końcowego rezultatu, który był zły, ale miały wówczas miejsce pewne wydarzenia, które zadecydowały o takim wyniku. Ja sam chciałbym skupić się na pozytywnych stronach, których też nie brakowało i które można dostrzec w każdej sytuacji. Dowiedziałem się wielu nowych rzeczy o lidze rosyjskiej, o zawodnikach, zespołach, poznałem ją od strony technicznej, treningowej. A przecież poziom Superligi jest bardzo wysoki. Musiałem też zmierzyć się z całkiem nową dla mnie kulturą, rzeczywistością od tej, którą znałem dotychczas. Wykonałem wielki krok jeśli chodzi o mój rozwój, czy to w aspekcie osobistym, czy zawodowym. Jestem bardzo szczęśliwy z tej przyczyny, że udało mi się nabyć tego typu doświadczenie, że dzieliłem się nim z wyjątkowymi ludźmi, a w tym z moimi dwoma włoskimi znajomymi: z Vannym Miale i z Ivanem Contrario, również w bardzo trudnych chwilach. Jak to się jednak mówi… co cię nie zabije, to cię wzmocni!



Mówiłeś, że chcesz przede wszystkim przekazać zawodnikom swoją „niepisaną filozofię". Czy w Iskrze, w obliczu ogromnych problemów finansowych, było to trudniejsze do wykonania?

Szczerze powiedziawszy, to niestety w tym wypadku muszę rzeczywiście podzielić rok spędzony w Odincowie na dwa etapy: jako pierwszy i jako drugi trener. Kiedy zastąpiłem Roberto, mieliśmy bardzo mało czasu, lecz postawiliśmy sobie jasny cel: wygrać trzy ostatnie mecze do końca rundy zasadniczej, rozgrywane przeciwko ekipom z pierwszej trójki. Zawodnicy i reszta sztabu zgodzili się z tym i przyjęli nowe metody pracy, które im zaproponowałem. Daliśmy z siebie wszystko, dzięki czemu zdobyliśmy osiem z dziewięciu możliwych punktów, osiągając wyznaczony cel. W drugiej rundzie trafiliśmy na zespół z Surgutu, który był bardzo zmotywowany i grał fantastycznie. My nie mogliśmy przeciwko niemu zagrać swojej najlepszej siatkówki, również z tej przyczyny, że w play-off zabrakło nam kilku doświadczonych zawodników.

Później przyszła „dramatyczna" druga część sezonu… System play-out był rygorystyczny, przewidywał dwie rundy i dwie grupy po sześć zespołów, a my trafiliśmy m.in. na Dynamo Moskwa i Dynamo Krasnodar. Dzień przed rozpoczęciem play-out nasz atakujący, który przez cały sezon był zawodnikiem szóstkowym, zdecydował, że opuszcza drużynę ze względu na opóźnienia w płatnościach. Dla całego teamu to był prawdziwy szok, wszyscy zareagowali negatywnie, zwiesili głowy. Przecież wszyscy siatkarze znajdowali się w tak samo trudnej sytuacji ze względu na zwłokę w wypłacie wynagrodzenia, która odbierała im motywację. Z wielką trudnością udało nam się wyjść z tych opresji, z tych dramatycznych pierwszych trzech dni play-out, które tak wiele nas kosztowały!

Ostatnie dwa sezony nie były dla ciebie zbyt udane. Czego nauczyłeś się przez te dwa lata?

Co cię nie zabije, to cię wzmocni! Każdy rok z tych dwóch lat był zupełnie innym doświadczeniem, dzięki któremu wiele się nauczyłem. Przede wszystkim, to jesteś w stanie poradzić sobie ze wszystkim, jeśli naprawdę kochasz to, co robisz. My, trenerzy, jesteśmy rozliczani z wyników, z sukcesów, z wygranych, z przegranych… To jest normalne, ale to także coś, co pociąga nas w tej pracy i jak mówię, miłość, którą czujemy do pracy, pozwala nam przezwyciężyć wszelkie trudności. Wierzcie mi wszyscy, że jeśli ktoś ma na utrzymaniu rodzinę, a nie płaci mu się za jego pracę, jest to ogromny dyskomfort i problem!

Dla trenera tego typu sezony z pewnością są stresujące. Nie miałeś chwili zwątpienia, że to, co robisz, może nie być do końca dobre?

Prawdę powiedziawszy, to na koniec sezonu w AZS-ie Olsztyn miałem więcej niż kilka wątpliwości. Uważam, że dyskusja zawsze jest słuszna i właściwa. Po minionym sezonie jednak nie mam sobie wiele do zarzucenia z tego względu, że zarząd Iskry całkowicie zaaprobował moją pracę, z czego byłem bardzo zadowolony.

Wielu zawodników twierdzi, że dla obcokrajowca gra w Rosji jest wielkim wyzwaniem ze względu na trudne warunki pracy i duże oczekiwania. A jak sytuacja wygląda odnośnie sztabu szkoleniowego?

Warunki pracy są takie same dla trenerów i dla zawodników. Presja to część naszej pracy, w której oczekiwania są ogromne, a ciśnienie do nich proporcjonalne. Należy jednak szczerze przyznać, że jeśli chodzi o wynagrodzenie sportowców, to jest ono bardzo wysokie i trudno znaleźć lepiej płatną pracę. Jedynie Turcy pod tym względem mogą konkurować z Rosjanami.

Co wpłynęło na twoją decyzję o przeprowadzce do Kazania? Miałeś inne propozycje?

Zarząd Iskry chciał, abym pozostał tam pierwszym szkoleniowcem, ale w obliczu możliwości pracy w Kazaniu, u boku Alekny, nie miałem żadnych wątpliwości, co wybrać. Prezesowi Iskry jestem niezwykle wdzięczny, że uszanował mój wybór.

Alekno to kolejny świetny trener, z którym będziesz pracować. Zatem możliwość nauki u boku mistrza olimpijskiego była kluczowa przy wyborze klubu?

Władimira znam od dawna i szanowałem go jeszcze zanim został mistrzem olimpijskim. Jego umiejętności, poświęcenie zostały wynagrodzone na igrzyskach. Z pewnością możliwość pracy z nim w jednym klubie jest bardzo istotna i była najważniejszym powodem. Być może niektórzy uśmiechną się, czytając tę moją odpowiedź, ponieważ myśląc o Zenicie Kazań, automatycznie nasuwają się skojarzenia typu „możliwość łatwego zarobku"… Ale to nie najważniejsze, choć oczywiste jest to, że jestem zadowolony z zaproponowanych mi warunków finansowych.

Co do drużyny, to skład jest już zamknięty, czy planowane są jakieś transfery?

W zasadzie to skład jest już niemal skompletowany, brakuje nam jeszcze tylko zawodnika do obsadzenia pozycji drugiego rozgrywającego.

A jakie są twoje oczekiwania odnośnie przyszłego sezonu?

Zenit Kazań jest drużyną zbudowaną, by zwyciężyć we wszystkich rozgrywkach.

Obecnie trwają rozgrywki Ligi Światowej. Śledzisz je? Co sądzisz o nowym systemie? Masz jakichś faworytów?

Byłem na pierwszym meczu we Włoszech rozgrywanym w Modenie, widziałem też kilka innych spotkań. Osobiście bardziej podobała mi się poprzednia, ubiegłoroczna formuła i prawdopodobnie zrobiono krok wstecz, myśląc o długich podróżach, które są zbyt męczące dla zawodników, w efekcie czego odbija się to na jakości gry.

Moim faworytem jest natomiast Brazylia, która gra dobrze i choć w drużynie nastąpiło kilka zmian, to jej struktura pozostała niemal nienaruszona, jest ona bardzo zgrana. Zupełnie inaczej rzecz się ma w przypadku Rosji. To z pewnością wciąż silna reprezentacja, choć bardzo odmieniona. Również Włosi starają się odmłodzić kadrę i dlatego nieco cierpią.

Jeśli chodzi o Polskę, to początek być może będzie ciężki. Jednak jeśli formę odzyskają najlepsi zawodnicy, jak Kurek, dla którego miniony rok w Moskwie był bardzo trudny, to zakończenie może być fantastyczne.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-06-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved