Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Słoweńcy, Belgowie i Turcy z biletem na mistrzostwa Europy

Słoweńcy, Belgowie i Turcy z biletem na mistrzostwa Europy

fot. archiwum

Słoweńcy nie mieli problemów, by po raz drugi wykazać wyższość nad Chorwatami, dzięki czemu wywalczyli awans do mistrzostw Europy. Zagrają w nich także Belgowie i Turcy, którzy jednak dopiero po złotym secie wyeliminowali Greków i Łotyszy.

Przed stosunkowo łatwym zadaniem stali Słoweńcy, którzy wcześniej na wyjeździe wygrali z Chorwatami 3:1. Na własnym terenie musieli postawić jedynie przysłowiową kropkę nad „i" i to im się udało w stu procentach. Mecz lepiej rozpoczęli przyjezdni, którzy wygrywali na pierwszej przerwie technicznej (8:5), ale gospodarze szybko się pozbierali. Najpierw doprowadzili do remisu (12:12), a następnie wyszli na prowadzenie 16:13. W końcówce Słoweńcy utrzymali rywali na dystans i stosunkowo łatwo dowieźli wypracowaną wcześniej przewagę do końca premierowego seta. W drugiej odsłonie trwała wyrównana walka (8:8). Wprawdzie chwilę później Chorwaci odskoczyli od przeciwników na dwa oczka (13:11), ale cztery punktowe zagrywki Alena Pajenka wyprowadziły na prowadzenie Słoweńców. W końcówce zawodnicy trenera Simuncicia mieli nawet piłkę setową, ale skuteczna gra Dejana Vincicia i Tine Urnauta pozwoliła drugą odsłonę rozstrzygnąć na korzyść gospodarzy. Po przegranej na przewagi gra Chorwatów zupełnie się rozpadła. Wykorzystali to gospodarze. Już na pierwszej przerwie technicznej prowadzili 8:3, a na drugiej 16:8. Później obraz gry nie uległ już zmianie, a Słoweńcy pewnie zwyciężyli 3:0.

Do zwycięstwa Słoweńców poprowadzili przede wszystkim Tine Urnaut oraz Alen Sket, którzy zapisali na swoim koncie po 8 oczek. Wśród Chorwatów o punkt więcej zdobyli Matija Sabjak oraz Danilijel Galić, ale nie wystarczyło to na wykazanie wyższości nad rywalami.

W najbliższych miesiącach musimy się jeszcze wiele nauczyć, ponieważ jest to jedyny sposób, aby lepiej grać na mistrzostwach Europy – powiedział Luka Slabe. W dwóch meczach było wyraźnie widać, która drużyna jest lepsza. Słowenia ma bardziej doświadczonych zawodników w swoich szeregach, a to był decydujący czynnik naszej porażki – dodał Igor Simuncić.



Słowenia – Chorwacja 3:0
(25:21, 26:24, 25:17)


Przed rewanżem w uprzywilejowanej sytuacji byli także Belgowie, którzy wcześniej w wyjazdowym meczu okazali się lepsi od Greków, a przed własną publicznością mieli tylko potwierdzić swoją dominację nad rywalami. – Jeśli będziemy grać tak jak w pierwszym meczu przeciwko Grecji, z kwalifikacją nie powinno być problemu – mówił przed meczem opiekun Belgów. Jednak nie okazało się to takie łatwe. Mecz dobrze rozpoczęli siatkarze z Hellady, ale silne serwisy gospodarzy były zbyt trudne dla greckich przyjmujących. Mnóstwo błędów po stronie przyjezdnych sprawiło, że gospodarze prowadzili 18:9. W końcówce swoje trzy grosze do wyniku dorzucił Bram Van den Dries, przez co Belgowie łatwo wygrali premierową odsłonę. Jednak w drugim secie gra była bardziej wyrównana. Walka cios za cios toczyła się do stanu 18:18. Później z dobrej strony pokazali się Mitar Tzourits i Dimitrios Fragkkos, przez co ta część spotkania padła łupem Greków. Ale w trzeciej partii w ekipie z Hellady zaczęły pojawiać się ponownie błędy, a gospodarze świetnie prezentowali się w bloku, dzięki czemu objęli prowadzenie w meczu 2:1 i byli już o włos od wywalczenia awansu do mistrzostw Europy. Jednak Grecy nie zamierzali się poddawać. Wykorzystali pomyłki Belgów, a sami popisali się między innymi asem serwisowym, a ściślej mówiąc – Georgios Petreas. Dlatego zwycięzcę musiał wyłonić tie-break. W nim nie do powstrzymania było trio Tzourits/Prousalis/Smaragdis, przez co musiało dojść do złotego seta. W nim początkowo Belgowie prowadzili 6:3, ale Grecy niemal odrobili straty (9:10). W końcówce jednak Deroo i Van den Dries dali zwycięstwo gospodarzom.

Najskuteczniejsi w zwycięskiej ekipie okazali się Sam Deroo i Bram Van den Dries, którzy łącznie zdobyli 32 punkty. Wśród przegranych po 24 oczka zapisali na swoim koncie Mitar Tzourits i Dimitrios Fragkos, ale okazało się, że dwóch zawodników nie było w stanie skutecznie przeciwstawić się belgijskiej drużynie, grającej bardziej różnorodną siatkówkę.

Zagraliśmy dużo lepiej niż w zeszłym tygodniu. Szkoda nam przegranego złotego seta, ponieważ wiedzieliśmy, że Belgowie nie grają tak szybko, gdy są pod presją, a jednak tego nie wykorzystaliśmy – powiedział kapitan siatkarzy z Hellady, Konstantinos Prousalis. – Dla nas była to doskonała lekcja siatkówki. Chyba na początku byliśmy zbyt pewni, że łatwo wygramy ten mecz – dodał kapitan Belgów, Frank Depestele.

Belgia – Grecja 2:3
(25:19, 21:25, 25:18, 21:25, 13:15)

Złoty set – 15:12


Przed rewanżem w lepszej sytuacji byli Turcy, ale Łotysze nie zamierzali tanio sprzedawać skóry, tym bardziej że w tym sezonie sprawili już jedną sensację, wywalczając awans do mistrzostw świata juniorów. Teraz z pewnością liczyli na sprawienie podobnej niespodzianki i powrót na seniorskie, europejskie salony. O ważności spotkania świadczył fakt, że mecz siatkówki na Łotwie obejrzała rekordowa liczba widzów – 3800. To jednak nie pomogło gospodarzom w odniesieniu sukcesu. Od początku spotkania oba zespoły przeżywały prawdziwą huśtawkę nastrojów. Wydawało się, że kluczowa dla losów spotkania będzie trzecia odsłona, którą przyjezdni wygrali 29:27 i objęli prowadzenie 2:1. Jednak wówczas przebudzili się Łotysze, którzy przejęli inicjatywę na boisku i nie oddali jej do końca pojedynku. Zwycięstwo 3:2 sprawiło, że ostatniego finalistę czempionatu Starego Kontynentu musiał wyłonić złoty set. W nim więcej zimnej krwi zachowali siatkarze znad Bosforu. W kluczowych momentach dało o sobie znać doświadczenie Turków, którzy wygrali 15:10 i mogli świętować awans.

– Głównym powodem naszego zwycięstwa był szybki atak i dobra dyspozycja w przyjęciu – powiedział asystent trenera reprezentacji Turcji, Hakan Ozkan.Wynik meczu zależał od wielu drobiazgów. My nie do końca dobrze wykonaliśmy naszą pracę. Mogliśmy zagrać w mistrzostwach Europy, ale nie zrobiliśmy wszystkiego, aby się do nich dostać – dodał opiekun Łotyszy, Raimonds Vilde.

Najskuteczniejszym zawodnikiem spotkania okazał się Emre Batur, który zapisał na swoim koncie 21 oczek. Zaledwie dwa punkty mniej zdobył jego kolega z drużyny – Serhat Coskun. Z kolei w łotewskich szeregach pierwsze skrzypce grał Hermans Egleskalns, który zgromadził 20 oczek.

Łotwa – Turcja 3:2
(25:19, 21:25, 27:29, 25:16, 15:13)

Złoty set – 10:15

źródło: cev.lu, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Mistrzostwa Europy

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-06-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved