Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. C: Wygrane Finów i Holendrów, udany rewanż Portugalii

LŚ, gr. C: Wygrane Finów i Holendrów, udany rewanż Portugalii

fot. archiwum

Trudne warunki postawili Finom reprezentanci Korei Południowej. Spotkanie zakończyło się dopiero po tie-breaku. W drugim meczu tej grupy Kanada musiała uznać wyższość Portugalii, która tym samym wzięła rewanż za pierwszy mecz. Wygrała też Holandia.

W pierwszym spotkaniu obu drużyn inauguracyjna partia zakończyła się wynikiem 25:23 na korzyść reprezentacji Finlandii. W niedzielę również padł taki rezultat w premierowym secie, ale tym razem triumfowali siatkarze z Korei Południowej. Partia mogła się podobać zwłaszcza neutralnym kibicom. Mało błędów własnych, a dużo skutecznych, widowiskowych akcji na siatce spowodowało, iż mecz oglądało się ze sporym zaciekawieniem. Finowie oprócz efektywnej gry w ataku dokładali punktowe bloki i zagrywki. Po asie serwisowym Matti Oivanena europejska drużyna wyszła na najwyższe, trzypunktowe prowadzenie w pierwszym secie (15:12). W ostatecznym rozrachunku o wyniku zadecydowała jednak gra w ataku. W samej końcówce partii w tym elemencie siatkarskiego rzemiosła zdecydowaną przewagę uzyskali gospodarze. Finowie nie potrafili znaleźć sposobu na zatrzymanie kombinacyjnych akcji miejscowych, w związku z czym musieli przełknąć gorycz porażki (23:25). Na czoło peletonu punktujących w koreańskim zespole wybił się, zdobywca pięciu oczek, Jeon Kwang-In.

Druga odsłona pojedynku była znacznie mniej emocjonująca i stała na niższym poziomie siatkarskim. Obniżenie pułapu gry dotyczyło głównie reprezentantów Korei Południowej. Co prawda gospodarze cały czas skutecznie atakowali, ale udane akcje przeplatali serią błędów w polu zagrywki. Umiejętnie wykorzystali to Finowie. Po pierwszej przerwie technicznej „władzę" wśród przyjezdnych przejęli bracia Oivanenowie. Środkowy Matti – notabene nowy zawodnik AZS-u Olsztyn – punktował w polu zagrywki, a jego brat Mikko przejął rolę lidera w ataku od Urpo Sivuli (16:11). Najlepiej punktujący w pierwszym secie wśród miejscowych Jeon Kwang-In, w drugiej partii był całkowicie niewidoczny w statystykach. Ciężar zdobywania punktów spoczywał tym razem na Park Chul-Woo i Park Sang-Ha. Obaj wyżej wymienieni zawodnicy nie odmienili jednak swoimi zdobyczami punktowymi obrazu gry. Zespół ze Starego Kontynentu wysokie prowadzenie „dowiózł" do końca partii, triumfując 25:18.

Trzeci set rozgrzał do czerwoności kibiców obu zespołów. Patrząc na grę reprezentacji Finlandii, na pochwały zasłużył Mikko Esko. Rozgrywający Suomi umiejętnie kierował grą swoich kolegów. Wysoką skuteczność na siatce prezentowali Konsantin Shumov i Matti Oivanen. Nie uszło to uwadze rozgrywającemu, który posyłał dużo piłek do swoich środkowych. W porównaniu z poprzednią partią gospodarze ograniczyli ilość własnych błędów, co w połączeniu z efektywną grą w ataku pozwoliło im prowadzić dość równorzędną walkę z rywalami. O dwa, trzy oczka z przodu byli jednak Finowie, w głównej mierze za sprawą asów serwisowych Antti Siltali i Shumova (16:13). Po drugiej przerwie technicznej przyjezdni swoją formę mogli porównać do sinusoidy. Podopieczni Tuomasa Sammelvuo budowali i trwonili swoją przewagę. Przy stanie 24:22 drużyna gości nie wykorzystała dwóch setboli. Przy kolejnej szansie na skończenie seta nosem trenerskim popisał się Sammelvuo. W pole zagrywki wprowadzony został Olli Pekka-Ojansivu, który odwdzięczył się… asem serwisowym (26:24).



W pierwszych akcjach czwartego seta bohaterem został sędzia główny, który podjął kilka dość kontrowersyjnych decyzji. Po uspokojeniu emocji, na boisku ponownie rozgorzała zacięta walka. W drużynie gospodarzy prym znów wiódł Jeon Kwang-In, który już w trzeciej odsłonie meczu odzyskał skuteczność. Z kolei po stronie Finów trudności ze skończeniem ataków mieli liderzy zespołu – Urpo Sivula i Mikko Oivanen. Punktowe bloki na wyżej wymienionych siatkarzach i zbicie w aut byłego atakującego m.in. Resovii Rzeszów i Trefla Gdańsk napędziły grę Koreańczyków. Po drugiej przerwie technicznej kibice zgromadzeni w hali i przed telewizorami mogli podziwiać teatr jednego aktora. W tę rolę wcielili się gospodarze, którzy zdominowali przeciwników, co najlepiej pokazuje końcowy wynik czwartego seta (25:15).

Decydująca partia, a ściślej rzecz ujmując – jej rozstrzygające akcje, miały dwóch bohaterów – braci Oivanenów. Jednakże ich droga do tego miana nie była usłana różami. Do zmiany stron Koreańczycy bardzo dobrze czytali rozegranie Mikko Esko. Miejscowi, którzy przez pierwsze trzy sety byli rozrzucani na siatce przez fińskiego rozgrywającego, dwukrotnie zablokowali Mikko Oivanena i raz powstrzymali Matti Oivanena (8:4). Pomimo wysokiej przewagi azjatyckiej drużyny Tuomas Sammelvuo prosił swoich podopiecznych o zachowanie spokoju. Patrząc na postawę reprezentantów Suomi w drugiej części piątej partii, wydawało się, że uwagi szkoleniowca wzięli sobie do serca. Najpierw – przy zagrywce Olli Pekka-Ojansivu – odrobili całkowicie straty, a następnie, dzięki punktom w ataku braci Oivanenów, wygrali tie-breaka 16:14 i cały pojedynek 3:2.

Korea Południowa – Finlandia 2:3
(25:23, 18:25, 24:26, 25:15, 14:16)

Składy zespołów:
Korea Południowa: Kwang-In (22), Sun-Soo (2), Seung-Suk (12), Chul-Woo (17), Sang-Ha (13), Yung-Suk (11), Kang-Joo (libero) oraz Min-Gyu, Sun-Kyu, Yong-Chan i Myung-Geun (1)
Finlandia: Esko (2), Siltala (8), Mikko Oivanen (17), Matti Oivanen (16), Shumov (13), Sivula (13), Kerminen (libero) oraz Pekka-Ojansivu (4), Seppänen i Lehtonen (1)


Już początek meczu pokazał, że Kanadyjczykom nie będzie łatwo po raz drugi w ten weekend pokonać Portugalię, tym bardziej że grali bez kontuzjowanego Gavina Schmitta. Portugalczycy wyszli na to spotkanie niesamowicie naładowani energią i pewnie wygrali pierwszego seta. – Graliśmy lepiej niż w ostatnim meczu, zasłużyliśmy na wygraną. Moi zawodnicy pokazali na boisku niesamowitego ducha walki – powiedział po meczu szkoleniowiec zwycięskiej drużyny – Flavio Gulinelli. – Byliśmy dziś lepiej zorganizowani w naszej grze, nasza defensywa działała lepiej niż ostatnio i byliśmy zdyscyplinowani – dodał Joao Jose. Kanada poderwała się do walki w drugim secie i doprowadziła do stanu 1:1 w meczu, ale w kolejnej partii wszystko wróciło do "normy". Portugalczycy prezentowali się zdecydowanie lepiej od rywali i nie pozwolili Kanadzie na zbyt wiele w tej części meczu. Najwięcej emocji było jednak w kolejnej partii, kiedy to obie drużyny miały swoje szanse na zwycięstwo, a wynik był sprawą otwartą do samego końca. Ostatecznie lepsi okazali się siatkarze z Europy i tym samym wygrali cały mecz 3:1, rewanżując się tym samym za porażkę w pierwszym meczu. Było to drugie zwycięstwo Portugalii w rozgrywkach.

– Jesteśmy rozczarowani, przeciwnicy grali lepiej, robili z nami to samo, co z Finlandią w ostatni weekend. Źle weszliśmy w mecz – nie ukrywał Fred Winters. – Portugalia kontrolowała mecz od początku do końca, poprawiła grę we wszystkich elementach siatkarskiego rzemiosła. Musimy nauczyć się grać dwa dobre mecze z rzędu i nie możemy popełniać tylu błędów, co dziś – dodał Glen Hoag. Patrząc na pomeczowe statystyki, wydaje się, że kluczem do sukcesu była dobra gra Portugalii w ataku i zagrywce. Tym pierwszym elementem Portugalczycy zdobyli 53 punkty, przy 43 rywali, natomiast w zagrywce zapunktowali 6 razy, przy dwóch asach serwisowych rywali. Kanada zaś okazała się minimalnie lepsza w bloku (11:10). Obie ekipy myliły się dość często, ale Kanada popełniła mniej błędów (26 przy 29 oczkach rywali).

Kanada – Portugalia 1:3
(19:25, 25:20, 18:25, 23:25)

Składy zespołów:
Kanada: Howatson, Soonias (9), Simac (10),  Winters (11), Perrin (13), Vigrass (1) Lewis (libero) oraz Mainville (6), Verhoeff (4), Schneider i Van Lankvelt (2)
Portugalia: Ferreira (17), Araujo (1), Jose (16), Sequeira (13), Botas (10), Lopes (12), Coelho (libero) oraz Casas i Violas,


Po pierwszym secie drugiego niedzielnego pojedynku Europa kontra Azja w grupie C powody do zadowolenia miała drużyna Holandii. Gospodarze dzięki bardzo dobrej grze w końcówce partii, gdzie wypunktowali Japończyków, mogli cieszyć się z wiktorii 25:20. Początek spotkania zapowiadał siatkarską wymianę ciosów. Zespoły popełniały mało błędów, a punkty zdobywały głównie po swoich udanych akcjach. W miarę rozwoju sytuacji taką tendencje utrzymali jedynie miejscowi. Po stronie japońskiego zespołu pojawiło się więcej pomyłek. We wspomnianej wyżej końcówce seta Holendrzy swoją przewagę zbudowali jednak nie dzięki „prezentom" rywali, a za sprawą swojej efektywnej gry w bloku. Na miano króla siatki zasłużył Jelte Maan, który aż czterokrotnie zablokował przeciwników. Grę przyjezdnych napędzał Daisuke Yako. Jego siedem oczek nie przełożyło się jednak na wygranie przez drużynę gości pierwszej partii.

W drugiej odsłonie spotkania siatkarze z kraju Kwitnącej Wiśni byli w stanie ugrać o jeden punkt więcej niż w poprzednim secie. Holendrzy wygrali tym razem 25:21, ale ich przewaga na boisku była większa niż w premierowej partii. Azjaci już w pierwszych akcjach popełnili kilka błędów. Bezwzględnie wykorzystali to miejscowi. Prowadzeni przez punktującego we wszystkich elementach siatkarskich Jelte Maana oraz efektywnego atakującego – nominalnie środkowego – Wytze Kooistrę, zbudowali trzypunktowe prowadzenie (12:9). Był to kluczowy moment dla losów partii. Holendrzy pieczołowicie utrzymywali dwu, trzypunktowy dystans dzielący ich od przeciwników. W zespole Japonii „obniżył loty" Daisuke Yako, przez co ciężar zdobywania punktów spoczywał na barkach Tatsuyi Fukuzawy i Yu Koshikawy. Co ciekawe, goście okazali się lepsi w ataku, ale większa ilość pomyłek i słaba postawa w bloku przechyliła szalę zwycięstwa na korzyść Holendrów.

Kibice neutralni, którzy oczekiwali emocji w trzecim secie, po ostatnim gwizdku sędziego mogli czuć spore rozczarowanie. Praktycznie już w połowie partii stało się jasne, iż Holendrzy wyjdą z tego pojedynku zwycięsko. Zespół Japonii, podobnie jak w poprzednim secie, już na początku „podarował" rywalom kilka punktów za sprawą własnych błędów. Z każdą kolejną akcją rosła przewaga gospodarzy na siatce. Przyjezdni nie potrafili rozszyfrować gry Nico Freriksa. Rozgrywający reprezentacji Holandii posyłał piłki nie tylko do swoich dwóch liderów – Maana i Kooistry, ale również „zatrudniał" w ataku Thomasa Koelewijna czy Jeroena Rauwerdinka. Holendrzy, posiadając kilkupunktową przewagę, w końcówce meczu nieco się rozprężyli. O taki wniosek można było się pokusić, obserwując nieudane zagrywki w wykonaniu gospodarzy. Nie miało to jednak zbyt wielkiego wpływu na ostateczny wynik seta, który wyniósł 25:18. Podopieczni Edwina Benne odnieśli tym samym drugie z rzędu, a trzecie zwycięstwo ogółem w tegorocznej Lidze Światowej.

Holandia – Japonia 3:0
(25:20, 25:21, 25:18)

Składy zespołów:
Holandia: Freriks (3), Maan (17), Rauwerdink (7), Kooistra (12), Koelewijn (10), Bontje (5), Jorna (libero) oraz van Bemmelen (2), van Garderen i Klapwijk
Japonia: Kondoh, Suzuki (2), Yamamura (8), Fukuzawa (10), Yako (9), Koshikawa (11), Nagano (libero) oraz Imamura, Yokota, Ishijima (3) i Yoneyama

Zobacz również:
Tabela i wyniki 2. kolejki grupy B Ligi Światowej

 

źródło: inf. własna

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-06-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved