Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Jan Such podsumowuje zakończony sezon

Jan Such podsumowuje zakończony sezon

fot. archiwum

Kadra Campera Wyszków na nadchodzący sezon liczy już dziesięciu siatkarzy. W minionym tygodniu swój kontrakt z klubem przedłużył Waldemar Świrydowicz.  - W Wyszkowie siatkówka jest budowana przyszłościowo, nie tylko na najbliższy rok - mówi Jan Such.

Na początku proszę o ocenę sportowego i organizacyjnego wyniku w zakończonym sezonie.

Jan Such: Uważam, że sezon był bardzo udany. Można było przy odrobinie szczęścia być w czwórce, nawet zdobyć medal. Okazało się, że w ćwierćfinale trafiliśmy na Cuprum Lubin, z którym wcześniej nie wygraliśmy meczu, nie zdobyliśmy nawet punktu. W Lubinie pierwszy mecz przegraliśmy w tie-breaku, gdzie prowadziliśmy 12:10. Niestety dwa błędy sędziowskie przeszkodziły nam w tym znacznie, a szkoda. Gdybyśmy wywieźli z Lubina jedno zwycięstwo, byłaby ogromna szansa na awans, ponieważ, przypomnę, w Wyszkowie pokonaliśmy ich dwukrotnie. Moglibyśmy się znaleźć nawet w finale, ponieważ BBTS był również do pokonania. Założeniem była pierwsza „ósemka”. My zdobyliśmy piąte miejsce, licząc zespoły z PlusLigi, piętnaste w Polsce. Mógł być jeszcze lepszy wynik, ale mieliśmy dużego pecha przez kontuzje. Przypomnę, Dominik Żmuda – zerwane ścięgno Achillesa i wykluczenie na cały sezon, Paweł Kaczorowski – kontuzja barku i poważny powrót dopiero na mecze z Cuprum, Kamil Kacprzak – kontuzja stawu skokowego w pierwszym ważniejszym dla niego meczu, po czym nie zagrał już praktycznie do końca sezonu. Wobec zaistniałej sytuacji z dobrej strony pokazał się Dominik Zalewski, który był wstępnie czwartym przyjmującym, a okazało się, że w wielu spotkaniach, wraz z Sebastianem Wójcikiem, to on ciągnął grę. Sezon uważam za udany również pod kątem propagandowym, gdyż na naszych meczach wspierało nas mnóstwo kibiców. Jeździliśmy do Bielska-Białej, jeździliśmy do Lubina, gdzie oglądaliśmy „garstki” kibiców. U nas prawie zawsze był komplet publiczności i wspaniały doping.

To prawda, że zawodnikami z Campera interesowały się kluby PlusLigi?

– Tak, rzeczywiście, z tym że my bardzo szybko doszliśmy do porozumienia z zarządem, że jeszcze w trakcie ligi z podstawowymi zawodnikami, a dokładnie Sebastianem Wójcikiem i Łukaszem Kaczorowskim, przedłużyliśmy kontrakty. Jeden zdobył w minionym sezonie 800, drugi 600 punktów, są to nasze dwie gwiazdy. Zostają w Wyszkowie na kolejne dwa lata, co oznacza też to, że w Wyszkowie siatkówka jest budowana nie tylko na najbliższy sezon, ale i przyszłościowo. Głośno mówi się nawet o tym, że jeżeli jeszcze trochę okrzepniemy, będziemy walczyć o PlusLigę.

Do Campera dołączył libero Adrian Stańczak, którego kibice siatkówki mogą pamiętać choćby z AZS-u Częstochowa.

– Jest to zawodnik, który grał dwa lata u mnie w Pluslidze, w Jadarze Radom. Był jedynym libero, grał naprawdę bardzo dobrze. Potem zagościł w AZS-ie Częstochowa, gdzie zdobył Puchar Challenge i piąte miejsce w lidze, po świetnej grze. Ostatni sezon spędził w Czechach, ale mam kasety z nagraniami. Jestem pewien, że ten siatkarz udanie zastąpi Tomka Knasieckiego i Jacka Obrębskiego, który zostaje w klubie, ale będzie miał operację barku.

Na pozycji rozgrywających pozostają Bartosz Zrajkowski i Konrad Woroniecki. Można więc powiedzieć, że kilkuletni problem z rozegraniem Camper ma już za sobą?

– Są to dwaj zawodnicy, którzy są przyjaciółmi. Grają bardzo dobrze, równo, a w trakcie meczu świetnie się uzupełniają, przekazują sobie analizy. Jest to para, która się sprawdziła i tutaj zmiany nie ma. Do Łukasza Kaczorowskiego, który był na pozycji atakującego samotny, dołączył Tomasz Rutecki. Były zawodnik Pekpolu Ostrołęka, ostatni sezon spędził w Poznaniu. Mocny zawodnik, jeszcze młody i z pewnością nie raz Łukaszowi da odpocząć.

W przyszłym sezonie Wyszków będzie rywalizował ze Avią Świdnik i z ekipą z Milicza. Uważa Pan, że będą to silni przeciwnicy?

– Avia Świdnik w turnieju o awans wygrała dość zdecydowanie. Mocny okazał się także Milicz z moim byłym współpracownikiem z Jadaru Radom, Dominikiem Kwapisiewiczem. Ten prowadził w minionym sezonie KPS Jadar Siedlce, jednak został zwolniony i objął ekipę z Milicza. Z tym klubem awansował, ale powtórzę słowa Dominika, że z obecnym składem nie mają szans w I lidze, muszą się zdecydowanie wzmocnić. Dużą niewiadomą są losy Czarnych Radom i BBTS-u Bielska-Biała, klubów, których szóstego czerwca zwizytuje komisja Profesjonalnej Ligi Piłki Siatkowej. Jeżeli obydwa kluby spełnią wymagania i wystartują w PlusLidze, nam będzie o wiele łatwiej w najbliższym sezonie o czołową trójkę, co znacznie przybliży nas do PlusLigi.

Jak ocenia pan szansę mistrza I ligi Czarnych Radom na występ w PlusLidze? Podołają organizacyjnie?

– Byłem w Radomiu na finałach z BBTS-em, rozmawiałem z działaczami i wiem, że mają pewne problemy finansowe, gdyż trzeba mieć budżet w wysokości trzech milionów. Druga kwestia to hala, jednak kiedy prowadziłem Jadar, można było tam grać. Myślę, że mimo wszystko w tym roku jednak PLPS nie dopuści nikogo.

Czy może pan zdradzić, kiedy Camper zamierza zakończyć kompletowanie składu?

– Pierwsza szóstka z tamtego roku właściwie została utrzymana. Są pewne wzmocnienia, także uważam, iż przyszły sezon będzie jeszcze lepszy w naszym wykonaniu. Odbyły się już rozmowy na temat jeszcze jednego przyjmującego i środkowego. Nie zdradzamy jednak nazwisk. Będziemy grali z trzema środkowymi. Zostali dwaj podstawowi – Dariusz Szulik i Waldemar Świrydowicz. Przygotowania zaczynamy 31 lipca w środę o 18:30 w naszej hali. Będzie to pierwsze spotkanie po przerwie, rodzaj otwartego treningu, na który zapraszam zarówno kibiców, jak i dziennikarzy, będzie okazja do rozmów.

Na koniec, jakie elementy gry w przyszłym sezonie będzie pan chciał szczególnie poprawić? Wielu uważa, że Camper gra za mało szóstą strefą.

– Między innymi właśnie pod tym kątem będziemy się wzmacniać. Do tej pory to głównie Paweł Kaczorowski atakował z tej pozycji i jako jedyny miał do tego warunki. Jednak wiemy, że praktycznie przez cały sezon nie grał. Sebastian Wójcik nie jest tak skoczny i tak szybki, zaś Dominik Zalewski dysponuje odrobinę zbyt słabym atakiem. Miałem jednak często pretensje do rozgrywających, by ci grali więcej szóstą strefą, więcej środkiem, żeby odciążyć Łukasza Kaczorowskiego. On dostawał zbyt dużo piłek, przez co nie raz w ważnych momentach był rozszyfrowywany przez rywali.

 

Autor wywiadu: Michał Rogalski Nowy Wyszkowiak



 

źródło: Nowy Wyszkowiak

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-06-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved