Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > siatkówka plażowa > MŚ U-23: Polacy mocno prą do przodu

MŚ U-23: Polacy mocno prą do przodu

fot. archiwum

Bardzo dobrze rozpoczął się kolejny dzień mistrzostw świata U-23 rozgrywanych w Mysłowicach. Polskie dwójki Bartosz Łosiak i Piotr Kantor oraz Maciej Kosiak i Maciej Rudol idą w turnieju jak burza. Obie pary z kompletem wygranych w grupie są już w II rundzie.

Od pierwszego gwizdka sędziego w pierwszym secie Polacy dominowali na piasku, nie dając żadnych szans swoim przeciwnikom. – W pierwszej partii cały czas prowadziliśmy, kontrolowaliśmy grę i z kontry zdobywaliśmy punkt po punkcie – powiedział po meczu Piotr Kantor. Premierową odsłonę Polacy gładko zakończyli wynikiem 21:16.

Drugi set na szczęście dla polskich kibiców nie przyniósł innego obrazu gry. Od początku drugiej partii Piotr Kantor i Bartosz Łosiak uzyskali przewagę, której nie oddali do końca spotkania, zwyciężając w drugiej odsłonie do czternastu i całe spotkanie 2:0. – Do tej pory nigdy nie graliśmy z tak egzotycznym przeciwnikiem. Wynik może cieszyć, nie daliśmy szans przeciwnikowi, pomimo że popełniliśmy kilka błędów własnych – krótko podsumował Piotr Kantor.

Przed zwycięską parą Kantor/Łosiak kolejny, trudniejszy mecz grupowy, który rozegrany zostanie w dniu dzisiejszym, rywalem zaś będzie ukraiński duet Popov/Samoday.Z ukraińską parą spotykamy się zawsze raczej w finałach. Chłopaki śmieją się, że będzie to taki przedwczesny finał. Ukraińcy będą zdecydowanie trudniejszym przeciwnikiem, ale idąc krok po kroczku, będziemy przybliżać się do mistrzowskiego pudła – zakończył Piotr Kantor.



W ostatnim grupowym spotkaniu Piotrowi Kantorowi i Bartoszowi Łosiakowi przyszło zmierzyć się z ukraińską parą Popov/Samoday. Bilans spotkań między tymi zespołami niestety nie był korzystny dla naszej pary. W dotychczas rozegranych między sobą czterech spotkaniach trzykrotnie górą byli Ukraińcy. Na trybunach wśród sympatyków siatkówki dało się nawet słyszeć o małym finale.

Polacy do spotkania przystąpili mocno skoncentrowani, pomimo to Popov i Samoday rozpoczęli pierwszą partię korzystnie dla siebie, od wyniku 7:3. Nasza para zmuszona była gonić Ukraińców. Piotr Kantor po kolejnym znakomitym ataku doprowadził do remisu po trzynaście, jednak nasi wschodni sąsiedzi szybko wyszli na prowadzenie i prowadząc spotkanie punkt za punkt, zwyciężyli w pierwszej odsłonie do dziewiętnastu.

W drugiej partii ponownie pierwsi na prowadzenie wyszli nasi przeciwnicy, Polacy doprowadzili do remisu 3:3, jednak podobnie jak w secie pierwszym, to Ukraińcy zdobyli kolejne dwa punkty. Przewagę powiększyli do czterech oczek 10:6. Kantor i Łosiak skutecznie gonili przeciwników, doprowadzając dwa razy do remisu, by w końcówce zwyciężyć na przewagi 23:21.

Tie-break okazał się szczęśliwy dla naszych siatkarzy plażowych, to Kantor i Łosiak dyktowali warunki gry i zwyciężyli w trzeciej partii do piętnastu, a całe spotkanie 2:1.

Było to pierwsze i jakże ważne zwycięstwo Polaków nad Ukraińcami w dotychczas rozegranych między nimi spotkaniach. – Jestem szczęśliwy, był to dla nas bardzo ważny mecz pod względem psychicznym. Ostatnio z tą parą zawsze grało nam się ciężko, mieliśmy serię porażek, także to zwycięstwo pod tym względem psychicznym, psychologicznym było nam bardzo potrzebne i jest dla nas bardzo cenne. Co prawda w pierwszym secie przyszło nam gonić przeciwników, bo zaczęli od wyniku 7:3, było chyba po czternaście i niestety końcówka należała do Ukraińców. Drugi set wyglądał podobnie, też goniliśmy, ale za to końcówka należała do nas. Tie-break zaś był chwilami bardzo nerwowy, ale to my dyktowaliśmy warunki gry, a Ukraińcy musieli dochodzić. Bardzo cieszymy się z tego zwycięstwa – podsumował spotkanie Bartosz Łosiak.

Dzień dzisiejszy zakończył rozgrywki grupowe, w kolejnej fazie tych mistrzostw zespoły rozgrywać będą pojedynki systemem pucharowym. Zajęcie pierwszego miejsca w grupie pozwala co prawda na rozegranie jednego meczu mniej, gdyż grupowi zwycięzcy zaczną kolejną fazę od drugiej kolejki, jednak system pucharowy rządzi się swoimi prawami. – Ciężko cokolwiek będzie przewidzieć, wyszliśmy z pierwszego miejsca i mamy ten komfort, że rozegramy jedno spotkanie mniej, w rozgrywkach turniejowych jest to na pewno plus, gdyż mniej będzie się czuć w nogach. Tak jednak na poważnie, to wychodząc z pierwszego miejsca, możemy w drugiej rundzie trafić na Brazylijczyków i w tej chwili ciężko cokolwiek prorokować. Zależy jak ułoży się drabinka i jak na daną chwilę będą grali nasi rywale. Powiem tyle, że będziemy walczyć o najwyższe laury – zakończył Bartosz Łosiak.

grupa A:
Kantor/Łosiak POL [1] – Julian/Gillian LCA [17] 2:0

(21:16, 21:14)
Kantor/Łosiak POL [1] – Popov/Samoday UKR [16] 2:1
(19:21, 23:21, 17:15)


Początki spotkania zapowiadały bardzo krótki mecz. Polacy szybko uzyskali czteropunktową przewagę 6:2. Kontrolując przebieg spotkania, z każdą sekundą powiększali przewagę nad bezradnymi w dniu dzisiejszym zawodnikami z kraju klonowego liścia. Ostatecznie zwyciężyli w pierwszej odsłonie 21:8.

W drugim secie obraz nie uległ zmianie. Od początku na zmianę punktowali Maciej Kosiak i Maciej Rudol. Seta rozpoczęli do wyniki 2:0, by po kilku minutach zwiększyć prowadzenie do siedmiu oczek. Od stanu 14:7 Polakom przytrafiło się kilka błędów własnych w zagrywce, ale zawodnicy Kanady nie potrafili wykorzystać słabszych chwil naszych reprezentantów. Polacy drugą partię zakończyli przewagą jedenastu oczek, 21:10.

To kolejne polskie zwycięstwo w dwóch setach i oby tak dalej. Zespół z Kanady okazał się mało wymagającym przeciwnikiem. – Kanada nie pokazała wiele siatkówki w tym meczu. My kontrowaliśmy cały przebieg spotkania. Staraliśmy się popełniać jak najmniej błędów własnych, choć ich się ustrzegliśmy. W drugim secie popełniliśmy bodajże trzy błędy zagrywki, ale Kanadyjczycy popełnili ich znacznie więcej, oprócz zagrywki mieli bardzo słabe przyjęcie. Całe spotkanie graliśmy z tak zwaną zimną głową. Już przygotowujemy się do następnego spotkania, przed którym będziemy musieli się bardziej skoncentrować, przeciwnik będzie trochę trudniejszy (El Chino/Jerry z Wenezueli – przyp. red.). Trener opracuje taktykę i będziemy chcieli wyjść z grupy na pierwszym miejscu, gdyż w takim przypadku unikalibyśmy pierwszego meczu w pierwszej rundzie, a to zawsze jeden mecz mniej. W turnieju ma to czasem bardzo duże znaczenie – podsumował Maciej Kosiak.

Jako ostatnia polska para w dniu dzisiejszym wystąpili Maciej Kosiak i Maciej Rudol, którzy stanęli naprzeciwko pary z dalekiej Wenezueli, występującej w składzie Jerry/El Chino. Idąc w ślady swoich starszych kolegów, po trzysetowej walce zaliczyli kolejne, trzecie już zwycięstwo na swoją korzyść.

W pierwszym secie wenezuelsko – polskiego pojedynku dwaj Macieje kontrolowali przebieg gry od początku do końca seta. Spotkanie rozpoczęli od prowadzenia 6:4. Kontrowali swoich przeciwników, stale powiększając przewagę. Zwyciężyli przewagą trzech oczek, 21:18.

Wydawać by się mogło, że po gładko wygranym pierwszym secie, zwycięstwo w drugim i całym spotkaniu będzie dziecinnie proste. Rzeczywistość okazała się zgoła odmienna, to siatkarze z Ameryki Południowej narzucili naszym zawodnikom swój styl gry i bardzo szybko wyszli na prowadzenie, uzyskując przewagę 4:1. Polacy doprowadzili do remisu po sześć oczek i od tego czasu set toczył się punkt za punkt. Pomimo że pierwszą piłkę meczową mieli nasi zawodnicy przy stanie 20:18, seta na przewagi zwyciężyła para Jerry/El Chino 25:23.

Trzecia i ostatnia partia tego spotkania padła łupem Polaków. Do stanu 6:6 gra toczyła się punkt za punkt. Kolejne, siódme oczko zapisali na swoje konto miejscowi i do końca spotkania nie oddali prowadzenia, zwyciężając w tie-breaku 15:12 i w całym spotkaniu 2:1.

Zdawaliśmy sobie sprawę, na co stać parę z Wenezueli. To dobry zespół, wiedzieliśmy, że łatwo nie będzie. Na szczęście się udało. Szczególnie w samej końcówce mogłem zagrać trochę lepiej. Graliśmy też gorszą zagrywkę niż w meczach poprzednich. Brakowało tego odrzucenia od siatki. W końcówce drugiego seta zabrakło trochę tej zimnej krwi, mieliśmy piłkę meczową w górze, nie udało się, to oni ją wyjęli i sami skończyli. Nie ma co rozpamiętywać, jest przecież kolejne zwycięstwo. W turnieju zawsze jest jeden słabszy mecz i mam nadzieję, że tym słabszym turniejowym meczem było to właśnie spotkanie z Wenezuelą – podsumował Maciej Rudol.

grupa E:
Kosiak/Rudol POL [5] – Simone/Burlacu CAN [21] 2:0

(21:8, 21:10)
Kosiak/Rudol POL [5] – El Chino/Jerry VEN [12] 2:1
(21:18, 23:25, 15:12)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
siatkówka plażowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-06-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved