Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. A: Polacy bez punktów, Torwar szczęśliwy dla Brazylijczyków

LŚ, gr. A: Polacy bez punktów, Torwar szczęśliwy dla Brazylijczyków

fot. archiwum

Z pewnością nie na taki początek w rozgrywkach Ligi Światowej liczyli biało-czerwoni. Na Torwarze ekipa Andrei Anastasiego zdołała urwać Brazylijczykom tylko jednego seta. W niedzielę oba zespoły zmierzą się po raz drugi. Miejscem zmagań będzie Atlas Arena.

Pierwszy mecz Ligi Światowej w grupie A rozpoczął się lepiej dla reprezentacji Brazylii, która dość szybko wypracowała sobie cztery oczka przewagi. Po trzech atakach z krótkiej oraz asie serwisowym Bruno Rezende było 6:2. Później Polacy odrobili straty do dwóch punktów, jednak skuteczna akcja Edera sprawiła, że gospodarze przegrywali na pierwszej przerwie technicznej 5:8. Dominacja podopiecznych Bernardo Rezende nie trwała zbyt długo, ponieważ po bloku na Lucarellim było już po 9. W późniejszej fazie seta polska drużyna wyzbyła się błędów, a skuteczne ataki dały jej prowadzenie 14:11. Przez kilka kolejnych akcji siatkarzom Andrei Anastasiego udało się utrzymać przewagę (16:13), ale okazało się, że nic nie może trwać wiecznie. Brazylijczycy szczęśliwie kończyli nawet najtrudniejsze akcje i dość szybko doprowadzili do wyrównania po 18. Świetną pracę w polu zagrywki wykonywał Bartosz Kurek, jednak było to zbyt mało, by wygrać. W ataku nie mylił się Lucarelli i to on dał swojemu zespołowi piłkę setową, którą w aut posłał Marcin Możdżonek – 22:25.

Brazylijczycy poszli za ciosem i na początku drugiej partii nadal punktowali biało-czerwonych. Najpierw asem serwisowym popisał się Lucarelli, a później Dante efektownym atakiem zakończył kontrę – 0:2. Podopieczni trenera Anastasiego sami zdobywali mało punktów, częściej po błędach rywali. Mimo to, do pierwszej przerwy technicznej wynik oscylował wokół remisu (5:6, 7:8). Później Canarinhos rozpoczęli ucieczkę. Najpierw Lucarelli posłał asa, potem Dante skończył kontrę i w mgnieniu oka było 7:11. Pomimo tego, że Polakom udawało się zmniejszać straty, nawet na chwilę nie potrafili zdominować gry, w ogóle nie grali blokiem. To Brazylijczycy dzielili i rządzili w tym secie. Nie do zatrzymania był Vissotto, a po jednym z jego ataków na tablicy wyświetlał się wynik 17:21. Nie zdarzył się cud i polscy zawodnicy nie odrobili już strat. Goście spokojnie dograli partię do końca, a zakończył ją atak z krótkiej Lucasa.

Niczego pozytywnego do gry Polaków nie wniosła dłuższa przerwa między setami. Gospodarze nadal popełniali sporo prostych błędów, co bezwzględnie wykorzystywali przeciwnicy. Po dwóch fatalnych akcjach Łukasza Żygadły było 0:3. Brazylijczycy także nie ustrzegli się błędów, co poskutkowało remisem po 6. Ciągle nie do zatrzymania był Vissotto i to dzięki niemu podopieczni Rezende ponownie odskoczyli na dwa oczka – 8:6. Później asa posłał Bartosz Kurek i znów był remis – 9:9. W końcu kibice zgromadzeni na Torwarze i przed telewizorami mogli zobaczyć to, na co czekali od dłuższego czasu – blok na Vissotto, którego autorem był Michał Kubiak. Był to niejako punkt zwrotny w tym secie, ponieważ od tego momentu Polacy zaczęli budować swoją przewagę (13:11, 16:12). Działo się tak jednak głównie za sprawą rywali, którzy posyłali w aut piłkę za piłką. Canarinhos doprowadzili jeszcze do wyrównania (18:18), jednak polscy zawodnicy w końcówce ponownie odskoczyli. Bohaterem okazał się Michał Kubiak, który z powodzeniem kończył każdą akcję. Drugą odsłonę meczu zakończył aut z zagrywki Lucasa – 22:25.



Źle rozpoczął czwartego seta bohater poprzedniej partii, Michał Kubiak. Zawodnik Jastrzębskiego Węgla posłał piłkę w aut i dwukrotnie został zablokowany, co poskutkowało wynikiem 1:4, a także interwencją Andrei Anastasiego, który poprosił o czas. Nie przyniosło to jednak spodziewanych efektów. Polacy mieli spore problemy ze skończeniem pierwszej akcji, co musiało się zemścić. Na pierwszym regulaminowym czasie Brazylijczycy prowadzili czterema oczkami, a później było już tylko gorzej. Siatkarze Anastasiego zawodzili w wielu elementach, nawet Kurek mylił się w polu zagrywki, co wcześniej praktycznie mu się nie zdarzało. Na pochwałę zasługiwał jedynie Paweł Zatorski, który swoją rolę wykonywał bardzo dobrze. Po bloku na Zbigniewie Bartmanie drużyna z Ameryki Południowej wygrywała już 16:9. Szkoleniowiec Polaków dwoił się i troił, by zmienić obraz gry swojego zespołu. Włoch dokonał kilku zmian – na boisku pojawili się Winiarski, Drzyzga i Konarski, jednak było już za późno na odrabianie strat (10:18, 13:20). Polacy już niczego w tym meczu nie pokazali, a kropkę nad „i" postawił świetny Lucarelli – 25:15.

Polska – Brazylia 1:3
(22:25, 20:25, 25:22, 15:25)

Składy zespołów:
Polska: Nowakowski (3), Kurek (15), Bartman (15), Kubiak (11), Żygadło (1), Możdżonek (13), Zatorski (libero) oraz Konarski, Ruciak, Wrona (1), Winiarski oraz Drzyzga
Brazylia: Bruno (4), Vissotto (16), Lucas (15), Eder (11), Lucarelli (17), Dante (11), Mario (libero) oraz Wallace (3), William i Fonteles

Zobacz również:
Wyniki 1. kolejki spotkań oraz tabela Ligi Światowej gr. A

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-06-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved