Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Kamila Ganszczyk: Euforia trwała przez dziesięć godzin

Kamila Ganszczyk: Euforia trwała przez dziesięć godzin

fot. archiwum

Zespół Zawiszy Sulechów nie znalazł pogromcy podczas turnieju finałowego o awans do I ligi siatkarek i w przyszłym sezonie zagości na zapleczu ORLEN Ligi. Radości nie kryła Kamila Ganszczyk, która najprawdopodobniej opuści sulechowską ekipę.

Po dziewięciu latach zespół Zawiszy Sulechów wraca do I ligi. To ogromny wyczyn klubu, ale także twój największy sukces w karierze…

Kamila Ganszczyk: – To przede wszystkim wielka radość dla nas zawodniczek i trenera. Założyłyśmy sobie plan przy podpisywaniu kontraktów i małymi kroczkami od sierpnia do czerwca realizowałyśmy swoje postanowienia. Teraz pozostało się tylko cieszyć z wygranej i to w bardzo dobrym, sportowym stylu.

Gdy Zawisza rozgrywał swój ostatni sezon na zapleczu ekstraklasy, miałaś wtedy 13 lat. Czy wtedy już wiedziałaś, że siatkówka zdominuje twoje życie?



Zdominuje – to chyba zbyt duże słowo. Wtedy dopiero rozpoczynałam swoją przygodę z siatkówką i przyznam szczerze, że nie był to sport moich marzeń, ponieważ uczęszczałam na treningi za namową koleżanki. Nie wiedziałam wtedy jeszcze o tym, że siatkówka pochłonie całe moje życie. Teraz na przestrzeni dziewięciu lat wiem, że była to bardzo trafiona decyzja.

Wróćmy do wydarzeń z ubiegłego weekendu. Turniej finałowy rozpoczęłyście z wysokiego "C", pokonując 3:1 ekipę gospodyń. Myślisz, że ten mecz miał znaczący wpływ na waszą postawę w całym turnieju?

Myślę, że był to najważniejszy mecz w całym turnieju. Wiedziałyśmy, że pierwsze wygrane spotkanie, i to w dodatku z gospodarzem, może ustawić nas w dobrym położeniu względem innych drużyn. Moim zdaniem był to nie tylko najważniejszy mecz, ale i najtrudniejszy pod względem sportowym. Po wygranym spotkaniu utwierdziłyśmy się w przekonaniu, że możemy sięgnąć po najwyższe cele.

Po wygraniu spotkania z Politechniką Częstochowską do awansu brakowało wam zaledwie jednego seta. Z tą myślą grało się łatwiej czy może były jeszcze większe nerwy?

Wiadomość ta była dla nas z jednej strony informacją pozytywną, przecież to tylko jeden set, ale z drugiej strony mógł się on okazać "aż" jednym setem. Myślę, że kluczowe było nasze podejście do spotkania – nie seta mamy wygrać, ale cały mecz. I tej myśli trzymałyśmy się do końca spotkania z Karpatami Krosno.

Dla ciebie to chyba szczególny turniej, jeśli chodzi o nagrody indywidualne. Wyróżnienie dla najlepszej zawodniczki w zespole oraz tytuł najlepiej blokującej pokazują, jak ważną rolę odgrywasz w drużynie…

Jest mi niezmiernie miło, że zostałam utytułowana nagrodami indywidualnymi, ale nie to było moim celem. Najważniejsze dla mnie jest to, że stanowiłam jedną z kilkunastu cegiełek, które przyczyniły się do awansu Zawiszy na zaplecze ekstraklasy. Zresztą bez drużyny nie otrzymałabym tych nagród, dlatego dziękuję przede wszystkim koleżankom i trenerowi.

W całym sezonie 2012/2013 przegrałyście tylko jeden mecz (0:3 z Karpatami Krosno – przyp. red.). Jak udało wam się utrzymać tak dobrą dyspozycję w przeciągu dziesięciu miesięcy?

Na taki wynik ciężko pracowałyśmy na treningach. Bardzo ważne jest to, że każda z nas dawała z siebie jak najwięcej, dzień w dzień zostawiając serce na parkiecie. A nawet jak brakowało czasem sił, wspierałyśmy się wzajemnie, ponieważ, jak już nie raz podkreślałyśmy, naszą siłę stanowi zespołowość.

Sezon ledwo się zakończył, a kibicie już spekulują na temat przyszłego składu Zawiszy Sulechów. Myślisz, że obecnym składem byłybyście w stanie powalczyć o dobre miejsce na zapleczu ORLEN Ligi?

Myślę, że skład, który osiągnął wielki sukces w tym sezonie, może być równym rywalem obecnych zespołów pierwszoligowych. Jak już wyżej zostało wspomniane, przegrałyśmy tylko jeden mecz w sezonie, wygrywałyśmy również mecze sparingowe z zespołami pierwszoligowymi, dlatego uważam, że jest to jak najbardziej możliwe do osiągnięcia.

Muszę zapytać o twoją przyszłość w sulechowskiej ekipie. Zostajesz w Zawiszy na kolejny sezon czy może dostałaś już jakieś ciekawe propozycje z pozostałych drużyn I ligowych?

A tutaj to już słyszałam wiele wersji i dziwię się, że nie dotarły do pana (śmiech). To prawda, że turniej finałowy otworzył mi wiele furtek do siatkarskich klubów. W chwili obecnej jestem już po wstępnych rozmowach z prezesem ekipy z Ostrowca Świętokrzyskiego i być może z tym klubem będę walczyć o wejście do ORLEN Ligi.

Zdradzisz nam, jak świętowałyście ten upragniony awans do wyższej klasy rozgrywkowej?

Wątpię, żeby dziewczyny wyraziły na to zgodę (śmiech). A tak mówiąc poważnie, to przede wszystkim wciąż nie możemy uwierzyć w to, że już jest po wszystkim i osiągnęłyśmy wymarzony cel. Odpoczywając w domu, patrzymy na zegarek, oczekując godziny treningu. Dlatego myślę, że choć euforia trwała całą 10-godzinną podróż do domu, to i tak radość będzie trwać nadal.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-06-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved