Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > Ryszard Bosek: To była długa droga, ale zakończona sukcesem

Ryszard Bosek: To była długa droga, ale zakończona sukcesem

fot. archiwum

Polska reprezentacja od kilkunastu lat bierze udział w Lidze Światowej. W piątek meczem z reprezentacją Brazylii zainauguruje kolejny sezon w tych rozgrywkach. O historii występów biało-czerwonych w popularnej "Światówce" opowiada Ryszard Bosek.

Reprezentacja Polski od piętnastu lat bierze udział w rozgrywkach Ligi Światowej. Pan w latach 2000-2001 prowadził drużynę narodową. Jak pan wspomina udział biało-czerwonych w Lidze Światowej?

Ryszard Bosek: – W 1998 roku dostaliśmy szansę gry w Lidze Światowej i trzeba przyznać, że było to dla nas ogromne wyróżnienie. Myślę, że właśnie dzięki tym rozgrywkom wiele drużyn miało szansę zetknąć się z międzynarodową siatkówką. Liga Światowa była nową inicjatywą budowaną krok po kroku. Ktoś miał pomysł na komercyjne wykorzystanie siatkówki, bo nie da się ukryć, że nasza dyscyplina sportu dzięki temu wzmocniła się bardzo finansowo. Dla reprezentacji Polski najważniejsze było to, że nas zauważono i zaproszono do udziału. Oczywiście na samym początku wszystkiego uczyliśmy się, zarówno zawodnicy, jak i trenerzy, zwłaszcza że wiele się w siatkówce zmieniało. Myślę, że była to bardzo pożyteczna impreza, która spopularyzowała siatkówkę.

Pamięta pan może pierwszy rok gry Polaków w Lidze Światowej?



Doskonale pamiętam ten czas, kiedy po raz pierwszy wzięliśmy udział w tym projekcie. W tym czasie pracowałem jeszcze we Włoszech, ale na wakacje przyjechałem do Polski. Wtedy też byłem na pierwszym meczu w katowickim Spodku. Byłem zszokowany tym, co się tam działo i przyznam, że do tej pory mam dreszcze, jak to wspominam. Nigdy nie przypuszczałem, że siatkówka może osiągnąć tak ogromną popularność.

Po czternastu latach reprezentacja Polski stanęła w końcu na najwyższym stopniu podium Ligi Światowej. 8 lipca 2012 w Sofii pokonaliśmy Stany Zjednoczone 3:0. Długo czekaliśmy na taki sukces.

To była długa droga, ale zakończona sukcesem. Pamiętam, że kiedy ja byłem trenerem naszej reprezentacji, finał Ligi Światowej miał się odbyć w Polsce. Z tej racji mieliśmy zagwarantowany udział w fazie finałowej. Jednak, grając w grupie z Rosją, Grecją oraz Wenezuelą, wywalczyliśmy awans i nie musieliśmy korzystać z tego punktu regulaminu. Otrzymaliśmy wiele gratulacji z tego powodu. Powiem szczerze, że dla nas było to naprawdę wielkie osiągnięcie. Już to kiedyś mówiłem, ale powtórzę, że nie da się wszystkiego zrobić szybko, od razu. Trzeba nad tym pracować i z roku na rok podnosić swoje umiejętności. Na końcowy sukces składa się w końcu praca ogromnej liczby osób.

Można zatem powiedzieć, że na ten zeszłoroczny sukces w Lidze Światowej złożyła się zarówno wieloletnia praca polskich i zagranicznych trenerów, jak i zawodników, którzy mieli szanse brać udział w rozgrywkach Ligi Światowej.

Oczywiście, że tak. Z roku na rok ogromna grupa osób pracowała na ten sukces. Trzeba pamiętać, że drużynę prowadziło wielu wspaniałych trenerów i grało mnóstwo utalentowanych zawodników. W ostatnich latach zdobyliśmy wicemistrzostwo świata, mistrzostwo Europy, brązowy medal LŚ i ME w 2011, potem srebro w Pucharze Świat, aż w końcu upragnione złoto Ligi Światowej. Jednak te sukcesy nie pojawiły się znikąd. Każdy dołożył do tego swoją cegiełkę. Jeszcze nie tak dawno byliśmy postrzegani jako outsider siatkarski. Teraz natomiast jesteśmy nazywani jedną z najlepszych drużyn na świecie.

W takiej sytuacji nie ma co się dziwić, że coraz częściej mówi się, że to nie Polacy trafiają do tzw. grupy śmierci, ale taką grupę sami tworzą. Są bowiem zespoły, które boją się konfrontacji z biało-czerwonymi.

Rzeczywiście tak jest. Można powiedzieć, że role się niejako odwróciły. Trzeba jednak przy tym pamiętać, że to są lata ciężkiej pracy, zaangażowania tysięcy osób. Poza tymi bezpośrednio zaangażowanymi, czyli zawodnikami, sztabem szkoleniowym, ważną rolę odgrywają wolontariusze, którzy włączają się do rożnych działań, pomagają na różnych imprezach sportowych. Ich praca również jest nieoceniona.

Czy z okresu pracy z reprezentacją Polski zapadł panu w pamięci szczególny mecz?

Kiedy pracowałem z reprezentacją Polski, to tak naprawdę dopiero uczyliśmy się, oswajaliśmy i staraliśmy dorównać grze innych drużyn. Dlatego też było wiele meczów, które zagraliśmy słabo. Jednak dla mnie najważniejszy mecz zagraliśmy z Wenezuelą. Pamiętam go doskonale. W tie-breaku przegrywaliśmy 5:10. Wtedy wspólnie z Wojciechem Drzyzgą postanowiliśmy wprowadzić na boisko Roberta Prygla, który wszedł, zaserwował pięć razy tak skutecznie, że doprowadziliśmy do remisu 10:10, a chwilę później zawodnicy popisali się skuteczną grą w kontrze i wygraliśmy tę partię 15:10, a cały mecz 3:2. Gdy byliśmy już po prysznicu i opuszczaliśmy hale, kibice, około dwunastu tysięcy, dalej siedzieli na trybunach i nie wierzyli w to, że ich zespół przegrał właściwie wygranego seta. Nie wiedzieli, jak to się stało. To były takie pierwsze przeprawy i drobne sukcesy naszej drużyny narodowej.

Trzeba chyba też dodać, że były to pierwsze sukcesy bardzo młodej drużyny?

Dokładnie tak. Drużyna była rzeczywiście odmłodzona, bowiem trzeba pamiętać, że w tym okresie powołałem do reprezentacji m.in. śp. Arkadiusza Gołasia i Michała Bąkiewicza. Byli to młodzi ludzie, którzy musieli się tego wszystkiego nauczyć, oswoić się z atmosferą w halach, podróżami, żeby wejść na ten najwyższy poziom. Dla nich te mecze, szczególnie wygrane w taki sposób jak ze wspomnianą Wenezuelą, były wspaniałym doświadczeniem. Oni potem przekazywali to dalej młodszym kolegom, którzy później dołączali do drużyny narodowej.

Co pana zdaniem najbardziej zmieniło się przez piętnaście lat Ligi Światowej z udziałem Polaków?

Wiele się zmieniło. Jednak przede wszystkim kibice doskonale wiedzą, że siatkarze to profesjonaliści, ludzie którym zależy na jak najlepszym postrzeganiu Polski na arenie międzynarodowej. Siatkarze wiedzą, że nie grają tylko dla siebie, ale dla całej drużyny i kibiców. Ponadto stworzono wspaniałą otoczkę, oprawę meczów. Na spotkania w różnych halach przychodzą premierzy, ministrowie. Na początku rozgrywek nikt się tym nie interesował. A największą nobilitacją dla siatkówki jest to, że mówi się o niej w głównych serwisach najważniejszych mediów. Telewizja Polsat pokazuje wszystkie mecze reprezentacji Polski, w trakcie sezonu ligowego co tydzień możemy śledzić bez większych problemów rodzime rozgrywki. Świadczy to o tym, że siatkówka stoi bardzo wysoko w hierarchii ulubionych dyscyplin Polaków.

Autor: Katarzyna Porębska

źródło: pzps.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-06-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved