Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Dominik Witczak: Zmiany przepisów nie są potrzebne

Dominik Witczak: Zmiany przepisów nie są potrzebne

fot. archiwum

Dominik Witczak wystąpił podczas toruńskiej Plaży Gotyku w czwartkowym meczu gwiazd, potem będzie grał w turnieju głównym. - To fajny sposób na spędzenie czasu, a przy tym podtrzymanie formy przed sezonem halowym - powiedział zawodnik.

Teraz Toruń i Plaża Gotyku. A jakie są pana dalsze plany na sezon plażowy? Gdzie jeszcze będzie można pana zobaczyć?

Dominik Witczak: – Będzie mnie można zobaczyć tam, gdzie są rozgrywane turnieje. Nie ukrywam, że kalendarz w tym sezonie na razie wygląda dość ubogo. Mamy w planach cykl mistrzostw Polski, nie wiemy, czy Września, czy Nysa. Pewnie pojedziemy do Wrześni i potem na turniej w Krakowie i finał w Niechorzu. W międzyczasie chyba zawitamy też na Plażę Open. To bardzo fajny cykl i bardzo byśmy chcieli wystąpić tam w tym sezonie.

Kiedy inni siatkarze halowi mają wakacje, pan gra na plaży. Jak pogodzić te dwie dyscypliny, znaleźć w sobie siłę i motywację, by rywalizować w obu?



– Siatkówka plażowa zawsze była dla mnie przyjemnością i pasją. Bardzo, bardzo to lubię. Faktycznie, może jest to ciężki okres, kiedy zaczynamy trenować na piasku, bo trzeba się przestawić. Organizm naprawdę ciężko to znosi, ale myślę, że im dłużej gramy, tym każdy lepiej potrafi sobie z tym poradzić. Po prostu to lubimy. Gram z Rafałem [Matusiakiem – przyp. red.], z którym bardzo dobrze się czuję na boisku. Do tego jeździ też ze mną żona. To fajny sposób na spędzenie czasu ze znajomymi, a przy tym podtrzymanie formy przed sezonem halowym.

O siatkówce plażowej krążą już swego rodzaju legendy miejskie. Podkreśla się, że pomaga w grze w hali, wzbogaca technikę, uczy sprytu pod siatką. Prawda czy mit?

– Ja uważam, że to prawda. Po pierwsze, podtrzymanie kondycji, organizm jest bardzo wydolny, jak wracamy na przygotowania na halę. Po drugie, nie jest takim urazowym sportem, ponieważ wiadomo, że na sali jest twardo, często dochodzi do skręceń lub do jakichś innych kontuzji. Tutaj bardzo rzadko się one trafiają. Do tego na pewno ważne jest tu obserwowanie boiska i technika, bo każdy musi być bardzo wszechstronny. Trzeba umieć wystawić, przyjąć, skoczyć do bloku czy obronić, także nie da się pominąć niektórych elementów, tak jak w siatkówce halowej. Widzę same pozytywy. Cieszę się, że mój obecny sztab szkoleniowy i ten, który był w poprzednich latach, też potrafił dostrzec zalety siatkówki plażowej, że miałem zawsze spokój, żeby się przygotowywać do sezonu plażowego, a potem spokojnie rozpoczynałem sezon halowy.

A trudniej jest grać w hali czy na plaży?

– To zależy w jakim elemencie. Na sali mamy specjalizacje, ale tamta siatkówka, w tym nasza PlusLiga, jest bardziej rozwinięta. Więcej ludzi nad tym wszystkim pracuje. Jest sztab szkoleniowy, są statystycy, do każdego meczu i zawodnika robi się odprawę. Na razie na pewno siatkówka halowa jest w Polsce dużo bardziej rozwinięta niż plażowa.

A jeśli już o hali mowa, to zdradzi pan, czy w przyszłym sezonie dalej będzie grał w ZAKSIE, czy coś się zmienia?

– Tu jest kompetentna osoba, mój trener [Sebastian Świderski – przyp. red.], także on najlepiej wie, czy zostaję (uśmiech) . Ja mogę powiedzieć, że na dzisiaj zostaję w Kędzierzynie na przyszły sezon.

A jak pan oceni zakończony sezon w wykonaniu ZAKSY?

– Sezon był jak najbardziej udany, z wielu powodów. Wygraliśmy Puchar Polski, awansowaliśmy do Final Four. Na pewno byłby to świetny sezon, nie moglibyśmy sobie wyobrazić lepszego, gdybyśmy zdobyli medal Ligi Mistrzów, ale o to było naprawdę ciężko. Chyba nie byliśmy w takiej super formie na ten finał, ponieważ mieliśmy kilka poważanych urazów, takich, które trzeba było zaleczyć.

Przed finałami PlusLigi pojawił się z kolei pana uraz.

– Bardzo mi z tego powodu przykro, aczkolwiek powiedzmy, że delikatnie już zacząłem wtedy trenować, chociaż na pewno to nie była taka forma, jaka powinna być na finały. Żałujemy, że nie udało się wygrać mistrzostwa Polski, bo była na to duża szansa. Ale myślę, że Resovia na to zasłużyła, była po prostu od nas lepsza. Nam zabrakło kilku rzeczy. Już powoli każdy doszedł do tego, co to było. Mam nadzieję, że wyciągniemy wnioski i potem, może w przyszłym sezonie, może jeszcze później, ale w końcu Kędzierzyn zdobędzie mistrzostwo Polski.

Gra pan zarówno w hali, jak i na plaży. Jak się więc pan odnosi to pomysłów, by ujednolicić zasady w siatkówce halowej i plażowej, m.in. rozgrywać sety do 21 punktów czy zmniejszyć boisko w hali?

– Myślę, że właśnie o to chodzi, że siatkówka plażowa i halowa są postrzegane jako różne dyscypliny i chyba tak powinno zostać. Te przepisy, które obowiązywały przez ostatnie lata, były optymalne i do halówki, i do plażówki. Większość zawodników się to tego przyzwyczaiła i to dobrze funkcjonuje. Siatkówka plażowa jest grą bardzo widowiskową i dostarcza też dużo emocji. Myślę, że nie ma co poprawiać. Tak samo, jak w halówce, która jest teraz na tak wysokim poziomie, a akcje są tak szybko rozgrywane, że dalsze modyfikacje przepisów nie są według mnie potrzebne. Ale oczywiście o tym wszystkim decydują inni ludzie.

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-06-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved