Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Młoda Liga > Szymon Pałka: W siatkówce wszystko jest możliwe

Szymon Pałka: W siatkówce wszystko jest możliwe

fot. archiwum

- Moja przygoda z siatkówką zaczęła się od tego, że mniej więcej w III klasie podstawówki nauczyciel wf-u zaczepił mnie i mojego kolegę i stwierdził, że możemy przyjść na trening - opowiedział o siatkarskich początkach Szymon Pałka.

Od czego się zaczęła twoja przygoda z siatkówką?

Szymon Pałka: – Moja przygoda z siatkówką zaczęła się od tego, że mniej więcej w III klasie podstawówki nauczyciel wf-u zaczepił mnie i mojego kolegę i stwierdził, że jesteśmy na tyle wysocy, że możemy przyjść na trening. Mojemu koledze bardzo spodobała się wtedy perspektywa trenowania siatkówki, więc bardzo mnie zachęcał. Wprawdzie byłem wtedy do tego dość sceptycznie nastawiony, ale żeby sprawić koledze frajdę, poszliśmy razem na parę pierwszych treningów. Trenowaliśmy dosyć długo, jednak sytuacja w pewnym momencie się odwróciła i jemu się to znudziło, za to mi zachciało się trenować.

Grasz w AKS-ie, Młodej Lidze, a teraz jeszcze dochodzą sporadyczne występy w seniorskim zespole Resovii. Do tego jeszcze treningi i szkoła. Jak znajdujesz czas na cokolwiek innego?



Wydaje mi się, że im człowiek ma więcej zajęć, tym jest lepiej zorganizowany. Wiadomo, każde zajęcie zajmuje sporo czasu. Nauka, treningi… Trzeba to jakoś skalkulować i ułożyć. Myślę, że udaje mi się to ogarnąć, zorganizować jakoś swój czas.

Grałeś wcześniej na ataku. Co się stało, że zmieniłeś pozycję na przyjęcie?

W Spale był atakujący, który jest zawodnikiem klasowym na swojej pozycji. W momencie, w którym on przyjeżdżał do Rzeszowa, by grać z nami w rozgrywkach centralnych, trzeba było zrobić miejsce dla nas dwóch na boisku. Zostałem więc przesunięty na pozycję przyjmującego.

Nie było ci ciężko z taką zmianą? Nawet patrząc na najbliższy przykład, gdzie Zbyszek Bartman został przesunięty na atak, a Mariusz Wlazły w Skrze na przyjęcie. Nawet sam Mariusz mówił, że przejście na przyjęcie jest bardzo ciężkie.

Ta k, to na pewno nie jest łatwe. Zwłaszcza jeżeli chodzi o poradzenie sobie z elementem przyjęcia, który jest chyba najtrudniejszą rzeczą do zrobienia na boisku. Nie jest to na pewno łatwe, ale myślę, że młodzi zawodnicy często wędrują z jednej pozycji na drugą. To jest długi proces szkolenia. Nim się znajdzie tę "swoją" pozycję, czasami trzeba wielu lat.

Swój debiut z seniorską Resovią zaliczyłeś podczas ubiegłorocznego Memoriału Strzelczyka. Jak pierwsze wrażenia? Wszedłeś na boisko, światła, pełna hala, głośno…

Była pełna hala i faktycznie było głośno. Muszę przyznać, że uczucie bardzo przyjemne, starałem się nie skompromitować za bardzo. Próbowałem się po prostu wyłączyć. Nasz trener z Młodej Ligi zawsze powtarzał, że nieważne, gdzie jesteś, nieważne, co się dzieje dookoła, ty musisz wykonywać swoją pracę i swoje czynności. To samo pomyślałem w tamtym momencie, że po prostu muszę zrobić to samo, co robię w meczach Młodej Ligi. To jest przecież ten sam sport.

Z powodu kontuzji Oliega Achrema wybrano ciebie, byś wyjechał z Resovią do Włoch w ramach rozgrywek Ligi Mistrzów. Nie bałeś się, że w pewnym momencie przyjdzie ci stanąć naprzeciw jednej z najlepszych drużyn Serie A?

Był jeszcze Rafał Buszek, więc musiałoby wypaść dwóch przyjmujących, żebym wszedł na boisko. Ale jednak zakładając taką sytuację, w siatkówce wszystko jest możliwe! Jakbym miał wejść, to starałbym dać z siebie wszystko.

* rozmawiała Marta Stypułkowska

* więcej przeczytasz na mlodaliga.pl

źródło: mlodaliga.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Młoda Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-05-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved