Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > siatkówka światowa > Vladimir Grbić: Oddałbym życie, by grać w reprezentacji o 5 lat dłużej

Vladimir Grbić: Oddałbym życie, by grać w reprezentacji o 5 lat dłużej

fot. ossrb.org

- Możesz nauczyć zawodnika wszystkiego, ale pod kątem psychologicznym przekazanie mu pasji jest wyzwaniem - mówił Vladimir Grbić. Serb opowiedział też m.in. o zmianie pokoleniowej i o tym, że bycie trenerem jest ostatnią rzeczą, jaką chciałby robić.

Długo zastanawiał się pan nad przyjęciem zaproszenia do Alei Gwiazd?

Vladimir Grbić: – Nie, z tego względu, że takie zaproszenie jest swojego rodzaju zaszczytem, wyróżnieniem i kiedy je otrzymujesz, nie możesz zastanawiać się nad tym, czy je przyjąć, czy też nie. Dodatkowo uważam, że Polska jest z krajem z bogatymi tradycjami siatkarskimi. Siatkówka jest tutaj bardzo popularna. Z tej przyczyny zaproszenie do Alei Gwiazd jest dla mnie wielkim zaszczytem i nie miałem żadnych wątpliwości, przyjmując je.

Wcześniej został pan zaproszony do Volleyball Hall of Fame w Holyoke. Tego typu przedsięwzięcia są potrzebne, czy może dla zawodników wystarczającym laurem są trofea zdobywane ze swoimi drużynami bądź też nagrody indywidualne?



– Siatkówka to sport zespołowy. Niemniej jednak tego typu wydarzenia są bardzo istotne, potrzebne, by powiedzieć tym zawodnikom, którzy zapisali się w historii siatkówki, którzy przyczynili się do jej rozwoju, dawali z siebie wszystko, że to, co robili, robili dobrze. Dla mnie jest to dowód uznania, przyznanie, że to, co uczyniłem, potwierdziło, że wiele nauczyłem się od starszych ode mnie i prawidłowo zrozumiałem pasję, emocje związane z grą w siatkówkę. Bo tutaj nie chodzi tylko o to, by grać, ale o to, by reprezentować to, co najlepsze. I to jest właśnie coś, czego pragnę nauczyć te pokolenia, które przyjdą po naszym. Siatkówka to sport, w którym potrzebujesz wsparcia, by się rozwinąć. To nie jest sport należący do pieniędzy. Siatkówka to sport dla ludzi inteligentnych, ludzi z pasją, którzy wiedzą, jak się porozumiewać. Rolą siatkarza jest nie tylko bycie sportowcem, ale przekazywanie tej inteligencji reszcie społeczeństwa. Z tej też przyczyny uważam, że siatkówka jest bardzo istotna jako element kultury każdego kraju.

To było powodem, dla którego zdecydował się pan pracować w serbskiej federacji?

– Tak, choć w federacji moja praca jest ukierunkowana na młodzieżową siatkówkę plażową. W zeszłym roku do mojej szkoły siatkówki plażowej uczęszczało 2000 dzieci, w tym roku będzie to już ponad 5000. Liczba uczniów wzrasta, a my staramy się aranżować też inne atrakcje, jak choćby siatkówka uliczna. Ten projekt spróbujemy zorganizować w około pięćdziesięciu miastach w całej Serbii, przy udziale około 50 000 dzieci. Myślę, że to będzie jedno z największych tego typu wydarzeń na całym świecie. Chciałbym, aby to zmotywowało także federacje w innych krajach do podjęcia tego rodzaju aktywności.

Czyli można powiedzieć, że popularność siatkówki w Serbii wciąż rośnie?

– Tak, zdecydowanie! Jesteśmy liderem, jeśli chodzi o popularyzowanie siatkówki wśród dzieci, wśród młodzieży. Serbski związek piłki siatkowej jest największym, najlepiej zorganizowanym związkiem w całej Serbii. Wszystkie inne organizacje sportowe, i nie tylko sportowe, czerpią z innowacji, z rozwiązań, które my wprowadzamy. Z każdym dniem, miesiącem i rokiem staramy się jednak rozwijać, podnosić standard.

Mówił pan o szkoleniu młodych plażowiczów, ale także w siatkówce halowej w serbskiej reprezentacji pojawiło się wiele młodych twarzy. Ta zmiana pokoleniowa przeszła u was w zasadzie bezboleśnie.

– Tak jak powiedziałem: najważniejszą rzeczą jest przekazać pasję tym pokoleniom, które przychodzą po naszym. Możesz nauczyć zawodnika techniki, taktyki, siły, wszystkiego, ale pod kątem psychologicznym, emocjonalnym, przekazanie im pasji jest wyzwaniem dla sztabu trenerskiego. Trenerzy muszą inspirować, być idolami, zarażać miłością do tego sportu. Zwłaszcza, że na tę chwilę światem rządzą pieniądze. Bolączką naszych czasów jest złe rozumienie, przewartościowanie znaczenia pieniędzy. One nie powinny być motywacją, a jedynie nagrodą za dobrze wykonaną pracę. Najistotniejszym jest zatem nauczenie młodych graczy tego, by cieszyli się grą, by to była ich pasja, w efekcie czego przyjdą i pieniądze. To bardzo trudne w dzisiejszych czasach, gdyż wyznawane są inne wartości, ale my będziemy kontynuować naszą myśl szkoleniową i będziemy walczyć o to, by nie zginęła.

Ta drużyna ma tę pasję? Widzi pan w niej swoich następców, następców swojego brata czy Ivana Miljkovicia?

– Spójrz, każdy sukces, który oni osiągnęli, jest jakby naszym sukcesem. Dla nas najważniejszą rzeczą jest wspieranie ich, pomaganie im w tak dużym stopniu, jak tylko to konieczne. Nie widzę żadnej innej roli, w jakiej w tej chwili moglibyśmy się odnaleźć, ponieważ siatkówka nie zaczęła się od nas, ani się na nas nie skończyła. Fundamentalną wartością jest utrzymanie ciągłości, kontynuowanie tej drogi, która już dawno się rozpoczęła.

Pan zdecydował się zakończyć karierę cztery lata temu – nie brak panu tych wszystkich emocji?

– Wielokrotnie podkreślałem, że oddałbym życie za to, by móc grać dla reprezentacji pięć lat dłużej. To jednak bardzo egoistyczne, samolubne podejście, ponieważ to tylko i wyłącznie moje osobiste odczucie, odzwierciedlenie tego, jak wiele znaczy dla mnie reprezentowanie barw narodowych. Oczywiście, że brak mi gry, ale zdaję sobie sprawę z tego, że czas nie zatrzymał się w miejscu, tylko wciąż biegnie do przodu. Być może jestem w stanie pomóc kadrze, federacji, wspierając je w inny sposób niż na boisku. Chcę przekazywać swoją pasję nowym pokoleniom.

W związku z tym nie myślał pan o zostaniu trenerem?

– W mojej ocenie to, że byłeś dobrym zawodnikiem, wcale nie oznacza, że będziesz dobrym trenerem. Właściwie nigdy tak nie jest, bo bardzo trudno jest spojrzeć na to wszystko z szerszej perspektywy. Skończyłem kurs trenerski i jestem pełnoprawnym trenerem, ukończyłem akademię wychowania fizycznego. Trenowanie to jednak ostatnia praca, jaką chciałbym wykonywać. Mój punkt widzenia, jako trenera, jest bardzo skomplikowany i wszystko, co robię, robię zawsze dając z siebie 100%, a praca szkoleniowca trwa dwadzieścia cztery godziny na dobę.

*rozmawiała Michalina Tarkowska

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
siatkówka światowa

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2013-05-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved