Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga kobiet > Jarosław Bodys: Niedosyt można mieć nawet awansując

Jarosław Bodys: Niedosyt można mieć nawet awansując

fot. archiwum

PLKS Pszczyna odpadł z rywalizacji o I ligę. Trener Jarosław Bodys przyznał, że poziom drużyn w II lidze jest obecnie dużo bardziej wyrównany niż jeszcze kilka lat temu. Szkoleniowiec jest już myślami przy okresie transferowym.

Pszczynianki po czterech meczach i wygranej 3:1 z SPS-em AZS Politechniką Częstochowską miały dwa tygodnie na przygotowanie się do turnieju półfinałowego w Krośnie. Rywalkami PLKS-u były tam AZS Politechnika Warszawska, Zawisza Sulechów i Karpaty Krosno.

Z warszawiankami pszczynianki wygrały 3:2, Zawiszy uległy 0:3 i gospodyniom 1:3. Ostatecznie zostały sklasyfikowane na trzecim miejscu i tym samym zakończyły długi sezon.

Wróćmy do meczów z Częstochową. Spodziewał się pan, że te spotkania przebiegną bez większych problemów? 



Jarosław Bodys: – AZS Politechnika jest równorzędnym dla nas zespołem, ale po zagraniu dobrych meczów miałem pewność, że go pokonamy. Wiedząc, w jaki sposób przegraliśmy i wygraliśmy w rundzie zasadniczej, byliśmy świadomi, co należy poprawić w naszej grze. Nie mogliśmy zakładać, że wygramy 3:0 czy 3:1. Pierwszy mecz nam nie wyszedł, ale następne zagraliśmy już poprawnie. Cel, który na początku założyliśmy, czyli pierwsze miejsce w grupie, udało się zrealizować.

Mieliście dwa tygodnie na rozpracowanie rywali. Na ile udało się poznać mocne i słabe strony pozostałych drużyn z turnieju w Krośnie?

Wszystkiego nie da się dowiedzieć w takim czasie, bo trzeba by było obejrzeć chyba z 10-15 meczów każdego zespołu. Mieliśmy dobrze opracowany plan na pierwszy mecz z Warszawą. O zespole z Sulechowa i Krosna wiedzieliśmy mniej. Założyliśmy, że jeśli mamy możliwość obejrzenia przeciwników na samym turnieju, to ustalimy coś na świeżo.

Czy po wygranej z Politechniką Warszawską można było być optymistą?

Myślę, że można było być optymistą. Rozmawialiśmy z obserwatorami pierwszych meczów turnieju. Oni twierdzili, że nasze spotkanie z Warszawą stało na o wiele wyższym poziomie niż mecz Krosna z Sulechowem. To był bardzo trudny i bardzo wyczerpujący mecz, chyba najtrudniejsze nasze spotkanie w całym sezonie.

W sobotę przegraliście jednak wysoko z Zawiszą Sulechów. Czy tylko zmęczenie pierwszym meczem miało na to wpływ?

Do popołudnia na rozgrzewce, a potem w trakcie pierwszego seta dziewczyny fizycznie wyglądały dobrze. Potem doszła kwestia stresu. Zawiodła trochę psychika i odporność na stres. Dla Zawiszy był to mecz o wszystko i taka presja, że my możemy jeszcze spróbować wygrać dzień później nieco pokrzyżowała szyki.

Dzień później w waszym meczu o wszystko wygraliście z gospodyniami pierwszego seta.

Dość stanowczo go wygraliśmy. To jednak Karpaty grały u siebie i myślę, że to miało duży wpływ na ich zwycięstwo.

Niedosyt pozostał? Przecież pana celem i ambicją był awans do I ligi.

Niedosyt można mieć nawet awansując, ale w słabym stylu. Zarząd nie postawił takiego celu jak awans do I ligi. Mieliśmy próbować zmontować zespół, który gdzieś w tej II lidze miał się pokazać, zaistnieć. Bardziej moją ambicją przed sezonem był awans i wprowadzenie zespołu po raz kolejny na wyższy pułap. Do tego meczu z Politechniką Warszawską wszystko było na dobrej drodze. Zadecydował jeden mecz na 38 rozegranych, że się nie udało. To nie był taki sam turniej jak cztery lata temu. Pozostałe grupy II ligi bardzo się wyrównały. Dysponują bardzo mocnymi zespołami. Dodatkowo byliśmy w Krośnie najniższym zespołem, bo u nas najwyższa zawodniczka ma 184 cm, a w pozostałych to była średnia wzrostu.

Co dalej? Może jeszcze za wcześnie, ale czy już myśli pan o kolejnym sezonie w Pszczynie?

Plany już pojawiały się po ostatnim meczu. Pracujemy 10,5 miesiąca, więc okres przerwy będzie bardzo krótki. Co do deklaracji, to jeszcze za wcześnie. Wszystko zależy od tego, jakie będą zamierzenia działaczy klubu. To istotne, bo plany podporządkowuje się możliwościom. Na pewno zarząd zadeklarował już, że drużyna w przyszłym sezonie wystartuje. Wstępne rozmowy z zawodniczkami obecnego składu mają się zacząć już na dniach. Jeżeli one będą chciały pozostać, to pójdziemy drogą bardzo racjonalną, czyli budowania zespołu, a nie rewolucji. Ważne jest to, które z dziewczyn będą chciały kontynuować karierę w Pszczynie i ewentualnie szukanie dla tych, które odejdą, jakiegoś zastępstwa.

Pan w Pszczynie czuje się jednak bardzo dobrze, prawda?

Dostałem wstępną propozycję od klubu, by przedłużyć kontrakt na następny sezon. Jest mi bardzo przyjemnie z tego powodu, że pomimo braku awansu działacze chcą mi nadal powierzyć zespół. Z końcowymi decyzjami trzeba się jeszcze wstrzymać, ale na dzień dzisiejszy wszyscy chcemy kontynuować pracę i spróbować wywalczyć ten awans. Mam nadzieję, że na początku czerwca będziemy wiedzieć, kto będzie w zespole grał, kto go będzie prowadził i jakie będziemy mieć cele.

Rozmawiał Michał Pawlak, www.sps24.pl

źródło: sps24.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-05-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved