Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > Uroš Kovačević: Ten zespół będzie jednym z najlepszych na świecie

Uroš Kovačević: Ten zespół będzie jednym z najlepszych na świecie

fot. Magdalena Bojdo

Aktualni mistrzowie Europy ulegli biało-czerwonym w pierwszym meczu towarzyskim 1:3. - Tworzymy zupełnie nowy zespół niż ten z Wiednia z 2011 roku. Będzie ciężko, ale myślę, że damy radę włączyć się w walkę o medale ME - uważa Uroš Kovačević.

Macie za sobą dwa wygrane sparingi z Bułgarią, pierwszy mecz w Polsce nie ułożył się jednak po waszej myśli. Co jest dla was najważniejsze w tej fazie sezonu?

Uroš Kovačević: – Za dwa tygodnie gramy przeciwko Kubie (w ramach Ligi Światowej – przyp. red.), więc spotkania towarzyskie stanowią przygotowanie przed tymi bardzo ważnymi meczami wyjazdowymi. Polska reprezentacja jest teraz jedną z najlepszych drużyn na świecie, a gra tutaj, przed tak wspaniałą publicznością, to przyjemność. Świetnie występowało nam się w takiej atmosferze. Jeśli chodzi o naszą grę, to była dobra. Jesteśmy młodym zespołem, zawodnicy mają po 20, 21 lat. Przykro mi, że przegraliśmy, ale walczyliśmy z całych sił.

Czy brak doświadczenia mógł stać się przyczyną waszej porażki w pierwszym secie? Straciliście wówczas sporą przewagę, by ostatecznie przegrać.



– Tu nie chodziło o ogranie – mamy młodą drużynę, która dysponuje już jednak sporym doświadczeniem. Każdy z zawodników występuje w jednej z najsilniejszych lig na świecie. Myślę, że nie mieliśmy w pierwszej partii szczęścia. Na początku wpadł nam jeden głupi as, później chyba nie poradziliśmy sobie na siatce. Przeciwnicy wygrali zasłużenie, zagrali bardzo dobrze.

W jakich elementach gry wasi rywale radzili sobie lepiej, a wy mogliście mieć problem, by ich zatrzymać?

– Wydaje mi się, że dysponowali świetnym blokiem i serwisem. My w tym meczu przyjmowaliśmy bardzo dobrze, ale w pewnym momencie, w okolicach wyniku 16:16, przestawaliśmy grać. Mam na myśli to, że na zagrywkę wchodził na przykład Kurek i serwował trzy asy z rzędu. W tym tkwi różnica pomiędzy naszymi zespołami. Z jednej strony mamy doświadczoną drużynę, z drugiej – młodą, również z pewnym bagażem doświadczeń, ale innego rodzaju niż w przypadku polskiego teamu.

Po waszej stronie siatki również zdarzały się serie w polu serwisowym…

– Tak, oczywiście. Wspomniałem już, że to było świetne siatkarskie widowisko, każda ze stron notowała na swoim koncie punkty po pięknych akcjach. Sądzę, że my też serwowaliśmy w tym spotkaniu bardzo dobrze, zwłaszcza w pierwszym secie. Ale w trakcie całego meczu nie utrzymaliśmy tego poziomu w zagrywce; w drugiej partii wielokrotnie się myliliśmy. W trzeciej odsłonie było co prawda lepiej, lecz w czwartej ponownie popełnialiśmy liczne błędy. Myślę, że przyczyną takich wahań jest fakt, iż wciąż trwamy w okresie przygotowawczym. W meczu przeciwko Kubie powinniśmy więc już zagrać doskonale.

W ubiegłym roku, ze względu na igrzyska olimpijskie, nie przykładaliście do Ligi Światowej zbyt wielkiej wagi. Jednocześnie ogrywało się w niej wielu młodych zawodników, którzy, jak ty, pojechali później do Londynu. Sądzisz, że to wpłynie dobrze na przyszłość serbskiej reprezentacji?

– Ten zespół z pewnością będzie w przyszłości jednym z najlepszych na świecie. Zgadza się, w poprzednim sezonie w „światówce” reprezentowała nas bardzo młoda drużyna. 22, 23 lata – to była pewnego rodzaju granica. I pokazaliśmy się z dobrej strony. Pokonaliśmy Rosję, wygraliśmy z Kubą, zwyciężyliśmy Japonię we wszystkich czterech meczach. Ale od tak młodego zespołu nie można oczekiwać triumfu w Lidze Światowej. W tym roku także trafiliśmy na szczególnie trudną grupę, z mocnymi drużynami. Myślę jednak, że jeśli zagramy swoją siatkówkę na wysokim poziomie, to bycie równym przeciwnikiem dla każdej z tych ekip nie powinno stanowić problemu.

Jakie są wasze cele w tegorocznej edycji „światówki”? Czego spodziewasz się po grze swojego zespołu w tym turnieju?

– Każdy mecz rozegramy, wykorzystując sto procent naszych możliwości. Nie jestem w stanie powiedzieć, czy przejdziemy grupę, czy też nie, ale zamierzamy walczyć w każdym ze spotkań. Ta walka i staranie o zwycięstwo w każdym meczu są najważniejsze. Jak już mówiłem, będzie ciężko. Znaleźliśmy się w bardzo trudnej grupie, lecz spróbujemy awansować dalej.

Kolejny ważny turniej w nadchodzącym sezonie to mistrzostwa Europy. Przystąpicie do nich w roli obrońców tytułu. Mówi się, że łatwiej wejść na najwyższy stopień podium, niż się na nim utrzymać. Jak odniósłbyś się do tego twierdzenia?

– Jasne, że trudno jest obronić tytuł. Można powiedzieć, że tworzymy zupełnie nowy zespół w porównaniu z tym z Wiednia z 2011 roku. Będzie ciężko, ale myślę, że damy radę coś na mistrzostwach zdziałać, włączyć się w walkę o medale. W tej chwili nie mogę praktycznie nic na ten temat powiedzieć, bo turniej rozpoczyna się za cztery miesiące. W zasadzie każdy może powtarzać to samo: „Spróbujemy osiągnąć w mistrzostwach Europy coś wielkiego”. Nie wiem jeszcze, czego my możemy się spodziewać, ale myślę, że będzie to coś miłego, tak jak dwa lata temu (uśmiech).

W połowie sezonu zmieniłeś klub, przenosząc się do Modeny. Patrząc z perspektywy czasu, podjąłeś dobrą decyzję?

– Tak, to była dobra decyzja. Dwa i pół roku spędziłem w Słowenii; był to wspaniały czas, wiele się tam nauczyłem. Teraz przyszła pora na Modenę, jeden z największych klubów na świecie. Mam jednego z najlepszych trenerów, świetnych kolegów z zespołu i przez cztery miesiące przyswoiłem sporo wiedzy i umiejętności. Podpisałem też kontrakt na kolejne dwa lata. Uważam, że to jak dotąd najlepsza decyzja w mojej karierze.

Miałeś w Serie A bardzo dobre momenty, jak zwieńczony tytułem MVP mecz z Maceratą, ale w części spotkań nie wystąpiłeś…

– Owszem, przez półtora miesiąca byłem kontuzjowany. Miałem problemy z kolanem. Poddałem się krótkiej terapii. Poza boiskiem spędziłem 21 dni, a później dopadły mnie kłopoty z jednym z mięśni, które wyłączyły mnie na kolejne 14 dni. Ostatecznie występowałem w play-off, rozegrałem 7 spotkań w mistrzostwach. Przykro mi, że z powodu kontuzji nie mogłem pomóc kolegom z drużyny, ale myślę, że w przyszłym roku będę zdrowszy (uśmiech).

A teraz, w sezonie reprezentacyjnym, nie możesz już narzekać na żadne dolegliwości zdrowotne?

– Mam niewielki problem z kolanem, lecz to nie to samo co w Modenie. W trakcie spotkań, gdy poziom adrenaliny wzrasta, jest lepiej, chociaż na treningach czasem bywa ciężko z powodu znacznego bólu. Nie pojawia się on za każdym razem, to zależy. Ale daję z siebie sto procent na każdym treningu i w każdym meczu, cały czas (uśmiech). Teraz mogę powiedzieć, że czuję się dobrze.

Pochodzisz z siatkarskiej rodziny. Przetarcie szlaków profesjonalnej kariery przez starszego brata pomaga czy raczej wywołuje pewien rodzaj presji?

– Zdecydowanie nie powoduje presji. W składzie reprezentacji figuruję zaledwie od czterech lat. Niesamowicie jest mieć w niej brata. To nie żadne ciśnienie, tylko lepsza sytuacja dla mnie – dołączyłem do seniorskiej kadry narodowej w wieku 15 lat. Miła była jego ciągła obecność i gotowość do tego, żeby mi pomóc w każdej sytuacji. Wciąż gramy w reprezentacji razem i mam nadzieję, że tak pozostanie przez wiele lat.

Do drużyny Igora Kolakovicia trafiłeś bardzo wcześnie, jak radziłeś sobie z łączeniem gry dla reprezentacji seniorów i juniorów?

– I kadetów (uśmiech). To była bardzo trudna sytuacja, ciężko wyobrazić sobie jeżdżenie z turnieju na turniej – na jedne mistrzostwa świata, później inne mistrzostwa świata, mistrzostwa Europy… Z tego wynikło wiele moich kontuzji – z podejścia, że jestem młody, więc mogę wystąpić na trzech różnych turniejach. Dwa czy trzy lata temu taka sytuacja nie stanowiłaby dla mnie problemu. Teraz natomiast mam 20 lat i mogę powiedzieć, że trudno jest być w trzech miejscach jednocześnie.

Na zgrupowanie seniorskiej kadry przyjechałeś po zakwalifikowaniu się wraz z drużyną juniorów na mistrzostwa świata…

– Zgadza się. Pokonaliśmy aktualnych mistrzów, reprezentację Hiszpanii. To bardzo dobry zespół, który zwyczajnie nas zlekceważył, będąc przekonanym, że jest lepszy – ale nie zdołał nas pokonać. Mimo to naprawdę szanuję hiszpańską drużynę. Decydujący mecz rozegraliśmy w Serbii, zwyciężyliśmy 3:0. Od dziś znamy wyniki losowania grup mistrzostw świata juniorów; my trafiliśmy na dobrą grupę i myślę, że znów będziemy w tym turnieju pierwsi (śmiech).

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa, siatkówka światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-05-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved