Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Serbowie lepsi od drugiego składu biało-czerwonych

Serbowie lepsi od drugiego składu biało-czerwonych

fot. archiwum

Po wczorajszej porażce 1:3, dzisiaj siatkarska reprezentacja Serbii wzięła rewanż nad podopiecznymi Andrei Anastasiego, pokonując Polaków w takim samym stosunku. W ekipie biało-czerwonych pokazało się kilku debiutantów.

W porównaniu do piątkowego spotkania Andrea Anastasi niemal w całości przemeblował wyjściowy skład swojego zespołu. Od pierwszych akcji szansę debiutu w reprezentacji Polski otrzymali Andrzej Wrona i Wojciech Włodarczyk.

Pojedynek znacznie lepiej otworzyli Serbowie. Punktowe zagrywki Srećko Lisinaca i Dušana Petkovicia wyprowadziły ich na trzypunktowe prowadzenie (5:2). Na ripostę Polaków nie trzeba było długo czekać. Trudna zagrywka Włodarczyka oraz ataki Zbigniewa Bartmana wyprowadziły biało-czerwonych na minimalne prowadzenie (7:6). Był to jednak ostatni pozytywny moment dla Polaków w pierwszej partii. Po przerwie technicznej brązowi medaliści mistrzostw Europy całkowicie zatracili swój rytm. Proste błędy w obronie i przyjęciu zagrywki zdenerwowały trenera Anastasiego. – Panowie, więcej uwagi – apelował podczas przerwy na żądanie włoski szkoleniowiec. Jego podopieczni nie posłuchali uwag trenera. Kolejne błędy, głównie w ataku, były wodą na młyn dla rozpędzonych przeciwników (10:17). Końcówka seta nie była porywającym widowiskiem. Oba zespoły popełniały własne błędy. Pomimo pomyłek Serbowie utrzymali wypracowaną w środkowym fragmencie seta przewagę, triumfując 25:18.

Pod koniec inauguracyjnej partii na boisku pojawił się Dawid Konarski w miejsce Bartmana. Nowy „bombardier” Asseco Resovii Rzeszów pozostał na parkiecie na kolejnego seta. Do stanu 4:4 biało-czerwoni nadal mieli problemy z przyjęciem zagrywki. Jednakże z każdą kolejną akcją gra Polaków w odbiorze poprawiała się, co nie pozostało bez wpływu na pozostałe elementy siatkarskie. Koło ratunkowe gospodarzom rzucali także Serbowie, którzy zaczęli popełniać błędy własne. Podopieczni Andrei Anastasiego skrzętnie skorzystali z pomyłek przeciwników, dokładając swoją skuteczną grę, zwłaszcza Michała Winiarskiego (16:11). Po drugiej przerwie technicznej w zdobywanie punktów włączył się także Konarski. Były atakujący Delecty Bydgoszcz nie jest jeszcze – podobnie jak cały zespół – w najwyższej formie. Dlatego też jego udane akcje przeplatane prostymi błędami nie mogły dziwić. Na szczęście, z punktu widzenia polskich kibiców, w końcówce seta Konarski zaprezentował tylko udane akcje, co znalazło swoje odzwierciedlenie na tablicy wyników (25:20).



Trzeci set częściowo przypominał trzecią partię piątkowego pojedynku. Pierwsze akcje ułożyły się po myśli Polaków, którzy prezentowali coraz pewniejszą grę (8:4). Największy progres biało-czerwoni zanotowali w przyjęciu zagrywki, o czym świadczyły wybory, jakich dokonywał na rozegraniu Fabian Drzyzga. Nowy rozgrywający Asseco Resovii Rzeszów posyłał piłki do swoich środkowych, jak również celnie wystawiał do szóstej strefy (13:8). Wszystko układało się po myśli triumfatorów Ligi Światowej 2012 do drugiej przerwy technicznej. Po powrocie na parkiet podopieczni trenera Anastasiego zaczęli trwonić sześciopunktową przewagę. W polskim zespole wróciły demony z początkowej fazy sobotniego spotkania. Po raz kolejny trio Krzysztof Ignaczak, Winiarski i Włodarczyk nie było w stanie poradzić sobie z przyjęciem zagrywki przeciwników. Kolegów wybawiał skutecznymi atakami Konarski, ale gdy i atakujący nie trafił w pomarańczowe boisko, na tablicy świetlnej pojawił się wynik remisowy (22:22). Dwie akcje później Serbowie mieli dwie piłki setowe, ale Polacy wybronili się, za sprawą trudnej zagrywki Włodarczyka (24:24). Grę na przewagi można określić mianem pojedynku Polska kontra Uroš Kovačević. Serbski przyjmujący pojawił się na parkiecie w połowie trzeciego seta. Dzięki jego efektywnym atakom Serbowie pozostawali w walce o triumf w partii. Gdy zawodnika Casy Modena wsparł inny rezerwowy, Saša Starović, to rywale mogli cieszyć się ze zwycięstwa 32:30.

Odwrócenie losów trzeciej odsłony meczu pozwoliło aktualnym mistrzom Europy złapać przysłowiowy wiatr w żagle. Podopieczni Igora Kolakovicia zdecydowanie ograniczyli ilość własnych błędów. Przede wszystkim jednak siali popłoch w szeregach Polaków swoją zagrywką. Biało-czerwonych do walki próbowali poderwać skutecznymi atakami Konarski i Winiarski. Jednakże pojedyncze udane akcje nie były w stanie odmienić obrazu rywalizacji w czwartej partii. Serbowie, grając konsekwentnie, powiększali prowadzenie. Po asie serwisowym Starovicia ich przewaga wzrosła do pięciu oczek (14:9). Atakujący, którym interesuje się ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, w końcówce seta był bohaterem drużyny przyjezdnej. – Panowie, jeśli mamy okazję, ustawiamy potrójny blok. Musimy być konsekwentni – mówił w czasie drugiej przerwy technicznej trener biało-czerwonych. Podopieczni włoskiego szkoleniowca nie potrafili jednak zrealizować założeń, za to konsekwentnie taktyki trzymał się Anastasi. Pomimo nie najlepszej gry zmienników podstawowi zawodnicy pozostali na ławce rezerwowych. Ostatni fragment partii to popis Starovicia. Jego skuteczne zbicia z prawego skrzydła przypieczętowały wiktorię Serbów 25:17 i w całym meczu 3:1.

Polska – Serbia 1:3
(18:25, 25:20, 30:32, 17:25)

Składy zespołów:
Polska: Winiarski, Włodarczyk, Bartman, Wrona, Wiśniewski, Drzyzga, Ignaczak (libero) oraz Konarski
Serbia: Kovačević N., Ivović, Jovović, Petković, Lisinac, Podrascanin, Rosić (libero) oraz Starović, Brdjović i Kovačević U

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski mężczyzn, rozgrywki towarzyskie

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-05-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved