Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Jakub Dolata: Każdy ma swoje indywidualne priorytety

Jakub Dolata: Każdy ma swoje indywidualne priorytety

fot. Tomasz Tadrała

Karuzela transferowa ruszyła na dobre, kluby ORLEN Ligi zbroją się przed kolejnym sezonem. - Jest szansa na kilka ciekawych transferów - powiedział nam menadżer siatkarski Jakub Dolata. W rozmowie także o poziomie ORLEN Ligi i pracy menadżera.

Trwa okienko transferowe, dla pana jako menadżera reprezentującego zawodniczki to niezwykle intensywny czas. Patrząc na dotychczasowe transfery i ewentualne propozycje, które otrzymały pana zawodniczki, w tym roku pana zdaniem dojdzie do jakichś ciekawych transferów? Czy szykuje się jakiś hit transferowy w ORLEN Lidze?

Jakub Dolata:Okres faktycznie jest bardzo intensywny. Zarówno dla nas, przedstawicieli zawodniczek, jak i samych klubów. Z wielu różnych powodów dojdzie do małych przetasowań, ale myślę, że na parkietach ORLEN Ligi zobaczymy przede wszystkim zawodniczki, które występowały już w naszym kraju. Jest szansa na kilka ciekawych transferów, ale nie oszukujmy się, najlepsze siatkarki nadal wolą Turcję, Azerbejdżan, Brazylię czy Azję.

Myśli pan, że zespołom z czołówki liga uda się utrzymać poziom personalny jaki reprezentowały w tym sezonie? Który zespół ma szansę na najlepszą ekipę?



– Myślę, że kolejny sezon będzie jeszcze ciekawszy niż poprzedni. Do walki o medale zapewne włączy się zespół z Polic, silniejszy będzie też Wrocław. Jeżeli reszta zespołów z „czuba” utrzyma swój poziom, na co jest duża szansa, to myślę, że taki obrót sprawy może tylko pomóc siatkarkom w dalszym rozwoju. Im więcej spotkań na wysokim poziomie, tym lepiej dla całej ligi. Nie można ukrywać, że kryzys ekonomiczny dotknął także zespoły ligowe, jednak w dużej większości prezesi kompletują zespoły bardzo inteligentnie.

Dość sporo pisało się ostatnio o kłopotach ekipy z Muszyny. Czy myśli pan, że te informacje mogą sprawić, że siatkarki z tego zespołu w dużym stopniu zdecydują się na zmiany barw klubowych?

– Muszyna od ośmiu lat tworzy historię polskiej siatkówki klubowej, za co włodarzom należą się ukłony. To nie jest tak łatwo z niczego zbudować klub, który zdobywa europejskie puchary i medale krajowe przez kilka lat z rzędu. Problemy mogą się zdarzyć każdemu. Najważniejsze, żeby potrafić z nich umiejętnie wyjść. Ambicji i zaangażowania ludziom z Muszyny absolutnie nie można zarzucić. To, że część zawodniczek odejdzie z Muszyny w tym roku, nie musi wcale oznaczać, że ma to związek z sytuacją finansową. Każda siatkarka ma swoje motywacje, priorytety i powody, które należy uszanować.

Wspomniał pan o tym, że wiele zawodniczek swoją przyszłość oprze o kluby z Azerbejdżanu, Turcji czy z Azji. Są to kierunki, które jeszcze parę lat temu byłyby uznane za dość „egzotyczne”. Turcja i Azerbejdżan to państwa, które coraz więcej ostatnio znaczą na siatkarskiej mapie. Następuje swego rodzaju zmiana hegemonii – ligi najmocniejsze przeżywają kryzysy, a nowe ligi aspirują na ich miejsce. Czy pana zdaniem jest to także szansa dla ORLEN Ligi?

– Turcja, Azerbejdżan czy np. Chiny to kierunki „egzotyczne” przede wszystkim dla tych, którzy nigdy tam nie byli i nie wiedzą że tak naprawdę toczy się tam takie samo życie. Zawodniczki już tak nie uważają. Siatkówka, tak jak każdy inny sport, przenosi się tam, gdzie są pieniądze i sponsorzy potrafiący stworzyć widowisko na najwyższym poziomie z udziałem największych gwiazd. Na to potrzeba pieniędzy. ORLEN Lidze brakuje jednego zdecydowanego kroku, by dostać się do worka najlepszych lig na świecie, tak jak to miało miejsce z PlusLigą. Zadanie jest proste: mądrze kupować i dobrze szkolić. Często słyszę z różnych stron zarzuty, że zawodnicy myślą tylko o pieniądzach. To nie jest prawda. A nawet gdyby myśleli przede wszystkim o pieniądzach, to przypominam, że to ich praca, którą będą mogli wykonywać 10-15 lat maksymalnie.

Często bywa pan na meczach ORLEN Ligi, dzięki czemu może pan z bliska obserwować zmagania na naszym krajowym boisku. Jak może pan ocenić poziom polskiej ligi – czy pana zdaniem z roku na rok jest coraz lepiej?

– Poziom ORLEN Ligi co roku delikatnie się podnosi, jednak ciągle jest on niższy niż w Turcji, Azerbejdżanie czy nawet we Włoszech. Na poziom ogromny wpływ mają między innymi zawodniczki zagraniczne. Im lepsze one będą, tym więcej nauczą się od nich nasze młode Polki. Bardzo ważne jest też szkolenie. Na to zwraca uwagę większość zawodniczek. Musimy zastanowić się nad tym, jak doprowadzić do tego, by mieć silną ligę i silną reprezentację. To bardzo trudne do pogodzenia i do tej pory udało się tylko Turkom. Dlaczego nie iść tą samą drogą?

W zeszłym roku reprezentował pan amerykańskie siatkarki, które procesowały się z Atomem Treflem Sopot. Ma pan sporo kontaktów w międzynarodowych środowiskach siatkarskich. Jak obcokrajowcy oceniają ORLEN Ligę? Czy jest ona coraz bardziej atrakcyjna dla zawodniczek?

– Przede wszystkim dementuję informacje, że amerykańskie zawodniczki procesowały się z Atomem. To nieprawda. Były oczywiście zaległości i nieporozumienia wynikające z zaległości finansowych, ale udało nam się wszystko doprowadzić do szczęśliwego zakończenia. Przechodząc do drugiej części pytania – ORLEN Liga staje się coraz bardziej atrakcyjna, właśnie ze względu na stabilność i rosnący poziom sportowy. Dla części zawodniczek Polska stanowi trampolinę do tego, by pokazać się światu i po pewnym czasie przenieść się na wschód. Dopóki nie będziemy mieli tak potężnych sponsorów, jak ma to miejsce np. w Rosji czy Turcji, niestety nie uda nam się powstrzymać tego zjawiska.

Przechodząc już bezpośrednio na grunt pana pracy zawodowej. W swojej karierze pośredniczył pan w wielu ważnych transferach – czy jest pan w stanie wskazać jakiś jeden wybrany kontrakt, który pana zdaniem był szczególnie warty uwagi?

– Każdy kontrakt jest ważny i każdy ma swoją specyfikę. Oczywiście są transfery bardziej i mniej spektakularne. Myślę, że najciekawszy mógł być ten, do którego ostatecznie nie doszło. Chodziło o Murillo i Jaqueline w Polsce. Bardzo mało brakowało.

Pośredniczy pan w transferach zarówno z polskimi, jak i zagranicznymi klubami. Da się opracować optymalny model kariery? Chodzi mi o to, czy doradza pan zawodniczkom pozostanie w Polsce, czy raczej wyjazd za granicę? Czy w ogóle możliwe jest takie określenie jak powinno to przebiegać, czy zazwyczaj jest to wypadowa kilku czynników?

– Optymalny model kariery obiera dla siebie sama zawodniczka. To ona zawsze jest ostatnim ogniwem, który podejmuje decyzję. Nigdy nie pozwoliłbym sobie decydować o czyimś życiu. Staramy się słuchać, co zawodniczki mają do powiedzenia i jaki mają plan na swoją przyszłość. Potem te plany próbujemy dostosować do realiów. Naszym zadaniem jest zebranie jak największego spektrum propozycji i próba rozpatrzenia wszystkich za i przeciw. Zdarza się, że zawodniczka wybierze miejsce, które naszym zdaniem nie jest najlepsze dla rozwoju jej kariery. Nic na to nie można poradzić, bo jak mówiłem wcześniej, ostateczna decyzja nie leży po naszej stronie. Naszym zadaniem jest wspierać tę osobę w każdym momencie, niezależnie od tego, czy myślimy podobnie, czy nie. Kariery nie da się całkowicie z góry całkowicie zaplanować. Trzeba mieć zdrowie, odwagę, pewność siebie i trochę szczęścia. Do tego oczywiście niezbędna jest ciężka praca każdego dnia.

Kilka dni temu jedna z pana zawodniczek, Zuzanna Efimienko, podpisała kontrakt z Atomem Treflem Sopot. Może pan zdradzić kulisy tego transferu?

– Zuza miała kilka ciekawych propozycji, z których wybrała Sopot. Decydujące znaczenie miał fakt występów w Lidze Mistrzyń oraz osoba nowego trenera. Nad Bałtykiem tworzą bardzo fajny zespół. Poza tym, jak mówią, mistrzowi się nie odmawia.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2013-05-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved