Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Diego Mosna: Presja to dla nas dodatkowa dawka adrenaliny

Diego Mosna: Presja to dla nas dodatkowa dawka adrenaliny

fot. archiwum

Ostatnio pojawiły się spekulacje, że w przyszłym sezonie budżet Itasu Trentino może zmniejszyć się o połowę, przez co mogą odejść Kazijski i Juantorena. - Chciałbym oszczędzić, ale nie zamierzam sprzedawać swoich największych gwiazd - uciął Diego Mosna.

Przed piątym meczem finałowym powiedział pan, że Giacomo Sintini może być waszym kluczem do pokonania Copry Piacenza. I rzeczywiście nim był, ale czy nie obawialiście się, że gracz, który cały sezon spędził na ławce rezerwowych, może nie sprostać presji w tak istotnym spotkaniu?

Diego Mosna: – Patrząc na to obiektywnie, takie ryzyko było jak najbardziej realne. Ja jednak znam tego sportowca, jego temperament i siłę. Co więcej, byłem całkowicie przekonany, że otrzyma odpowiednie wsparcie całej drużyny, a także o tym, że trener zdoła wykrzesać z niego wszystko, co najlepsze przez ten tydzień, jaki miał na przygotowanie do finalnego meczu i w jego trakcie. Zatem mówiąc to, byłem szczerze przekonany o swojej racji.

W tym roku historia zatoczyła koło: swoje pierwsze scudetto zdobyliście pięć lat temu, pokonując właśnie Coprę, lecz potrzebowaliście wówczas zaledwie trzech meczów. Teraz pokonaliście ten zespół po raz kolejny, ale czy nie obawialiście się, że w piątym meczu może dojść do powtórki z 2009 roku?



– Tworzenie, dopatrywanie się różnych powiązań pomiędzy poszczególnymi wydarzeniami jest częścią ludzkiej natury. W rzeczywistości natomiast nie jest tak, że jeden mecz jest równy drugiemu. Każdy sezon jest inny, a nie taki sam, jak poprzedni. Tutaj „scenariusz” nie może powtórzyć się tylko ze względu na historię czy statystykę. Z tego powodu oczekiwałem jedynie tego, że ten mecz będzie nową bitwą, niczego więcej.

Rozmawiał pan z zawodnikami przed tym meczem, mówił pan im coś szczególnego?

– W przeszłości nigdy nie starałem się w jakikolwiek sposób wpływać, ingerować w kompetencje trenera przed meczem. Także i tym razem nie interweniowałem, atmosfera przed tym pojedynkiem była wystarczająco zawiła. Spojrzałem tylko w oczy wszystkim zawodnikom, starając się uchwycić ich emocje, to, co właśnie przeżywają, jakie nastroje panują w zespole. Chciałem, by zachowali spokój i robili to, co potrafią.

W trakcie sezonu pojawiły się plotki, że Kazijski i Stojczew opuszczą Itas i są już dogadani z Dynamem Krasnodar. Miały one wpływ na cały zespół, na atmosferę w nim panującą?

– Trentino Volley było budowane krok po kroku, przez profesjonalistów, którzy nie są podatni na jakiekolwiek plotki, spekulacje. Jestem w stu procentach przekonany, że Matej i Rado, odkąd trafili do Trydentu, dają z siebie wszystko.

Cwetan Sokołow dojrzał siatkarsko, grając w Bre Bance Cuneo. Nie żałujecie w klubie, że nie mógł wesprzeć was?

– Możesz być dumny, patrząc jak twój zawodnik tak świetnie się prezentuje, nawet jeżeli przynosi to korzyść twojemu odwiecznemu rywalowi. Cwetan potrzebował zdobyć doświadczenie, ograć się i bardzo dojrzał, czy to w aspekcie sportowym, czy fizycznym. To wielka radość wiedzieć, że on teraz jest o wiele bardziej doceniany i pożądany przez inne drużyny niż rok temu.

W tym roku Itas weźmie udział w klubowych mistrzostwach świata na zasadzie obrońcy tytułu. Pojawiły się jednak głosy, że klub nie zasłużył na udział w tym turnieju. Nie jest to dla was krzywdzące?

– Na tę chwilę nie mogę odpowiedzieć na to pytanie. Jedyne, co mogę powiedzieć, jest to, że postaramy się obronić tytuł i zaprezentować ducha walki, siłę naszego teamu, które pomogły nam wygrać cztery poprzednie edycje mistrzostw. One odzwierciedlają kilka z naszych silnych stron: ciągłość, stabilizację i wysokie standardy pracy. Mam nadzieję, że zdołamy osiągnąć ten cel, korzystając z naszych możliwości.

Na koncie macie wszystkie trofea, jakie tylko mogliście wygrać, ale w trakcie jednego sezonu nie zdobyliście jeszcze tzw. „poczwórnej korony”. Jest to jeden z waszych celów?

– Marzenia o zdobyciu poczwórnej korony nic nie kosztują. Ludzie zaangażowani w profesjonalną siatkówkę zdają sobie sprawę, że wygranie w trakcie jednego sezonu trzech z czterech możliwych trofeów, tak jak w sezonie 2012/2013, jest fantastycznym i rzadko spotykanym osiągnięciem. Tylko kilku ekipom w historii siatkówki udało się tego dokonać. Wobec tego jesteśmy bardzo zadowoleni.

W sporcie mamy zasadę „bij mistrza”. Jak zawodnicy radzą sobie z tą całą presją?

– To część naszego życia od 2008 roku, kiedy Itas Trentino wygrał swój pierwszy tytuł mistrzowski. Presja jest normalną sprawą, częścią codziennego życia, zatem to dla nas żaden problem, a jedynie dodatkowa dawka adrenaliny.

Itas to bardzo utytułowany zespół. Jaki jest wasz klucz do sukcesu?

– Planowanie, zarządcze podejście do problemów, dbałość o najdrobniejsze szczegóły, inwestycja w młodych zawodników i trenerów, wspieranie ich rozwoju w klubie oraz prowadzenie szkoleń. Poza tym uczymy się na błędach, wyciągamy wnioski z mniej udanych meczów, celem pozostania na szczycie. Jestem zdania, że to właśnie te elementy są kluczem do sukcesu Trentino Volley.

A jak pan radzi sobie ze sprawowaniem funkcji na dwóch ważnych stanowiskach: prezesa klubu i prezesa Lega Pallavolo?

– To nieustanne poszukiwanie złotego środka, ponieważ moje siły i zdolności są ograniczone. Również moja firma wymaga tego, bym się nią zajmował, wymaga uwagi. To ma pewne nieuniknione konsekwencje, na przykład takie, że liczba przespanych przeze mnie godzin jest zbyt mała w porównaniu do moich potrzeb.

W ostatnim czasie niemal co roku wprowadzane były pewne innowacje w zasadach rozgrywek o mistrzostwo Włoch. W tym roku także planowane są jakieś nowości?

– Ze sportowego punktu widzenia dobrze byłoby ustabilizować bieżące reguły, zwłaszcza że na tę chwilę poziom widowisk jest naprawdę wysoki i doceniony przez wielu. Poza tym ja nie widzę potrzeby wprowadzania nowych zmian. Od strony technicznej natomiast, zwłaszcza w kwestii dotyczącej sędziowania, oceniam Video Check jako bardzo interesujący i przydatny, jako system, który ulepsza rzetelność ocen sędziowskich w trakcie spotkania oraz który wzmacnia ducha sportu.

Jaka jest pana opinia na temat ekonomicznej sytuacji klubów? Rok temu z gry w Serie A wycofały się trzy zespoły, w tym roku – dwie, a dodatkowo problemy finansowe ma Marmi Lanza Verona.

– Wciąż możemy się przekonać, że kryzys ekonomiczny dotknął Włochy w najgorszy z możliwych sposobów. Nie możemy liczyć na to, że sytuacja poprawi się w ciągu kilku najbliższych miesięcy, bo najprawdopodobniej to, by nastąpił progres, zajmie lata. Mogę jedynie potwierdzić to, co jest już wiadome, a mianowicie, że kilka drużyn znajduje się w naprawdę trudnym położeniu. Vibo Valentia jest najlepszym przykładem na to, że tam, gdzie siatkówka ma długie tradycje, a klub kierowany jest przez profesjonalistów, ludzi z pasją, i tak należy się poddać, ponieważ inwestorzy nie są w stanie zapewnić odpowiednich środków finansowych, budżetu, potrzebnych do utrzymania (zarząd Callippo Group ogłosił jednak, że nie wycofuje się ze wspierania siatkówki i pozostanie sponsorem tamu z Vibo Valentii – przyp. red.). Z drugiej strony jednak wiem, że kilka innych ekip jest zainteresowanych partycypacją w Serie A1, ale zobaczymy co z tego wyniknie. Najważniejsze jednak jest to, abyśmy odzyskali pewność siebie.

Jest jakiś sposób na przezwyciężenie tych problemów? Czy władze Lega Pallavolo mają jakieś plany, jak chociażby wprowadzenie bardziej restrykcyjnych wymogów finansowych czy zmniejszenie liczby drużyn w Serie A?

– Generalnie nie ma zdefiniowanego żadnego sposobu, przynajmniej na tym etapie. Zmniejszenie liczby zespołów jest raczej tylko czasowym rozwiązaniem, ale we władzach ligi padało już kilka tego typu propozycji i wszystko zmierza w tym kierunku. Podstawą tych problemów jest jednak wysokość kosztów, na które składają się w głównej mierze kontrakty zawodników. Dobry sportowiec czy trener, który chciałby grać we Włoszech, w tym momencie powinien zaakceptować obniżenie jego płacy o jakieś 30-40%. To jednak niestety jedynie czysto teoretyczne rozważania, bo pozostałe kraje, w szczególności Rosja, oferują im bardzo intratne umowy. Znalezienie równowagi pomiędzy możliwościami finansowymi a wysokim poziomem rozgrywek jest bardzo zawiłe. To problem, nad którym Lega i federacja wciąż pracują. Krok po kroku musimy przedsięwziąć odpowiednie środki, by nie zaszkodzić poziomowi Serie A oraz by zapewnić zdrowe, profesjonalne warunki pracy.

*Rozmawiała Michalina Tarkowska

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-05-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved