Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga kobiet > Robert Strzałkowski: Jestem gotowy na kolejne wyzwania

Robert Strzałkowski: Jestem gotowy na kolejne wyzwania

fot. Krzysztof Klepacz

Ostatnio duże problemy finansowe dotykają zespoły z niższych lig. W stolicy kluby borykają się z nimi od dawna. O zakończonym sezonie, pełnym problemów, ale bardzo udanym, opowiada Robert Strzałkowski, trener drugoligowego AZS-u Politechniki Warszawskiej.

Sezon już za wami. Ostatnio stanęliście przed szansą walki o turniej finałowy II ligi i możliwość gry o rozgrywki pierwszoligowe. Niestety, w półfinałowych zawodach w Krośnie nie poszło wam najlepiej i zajęliście zaszczytne – ostatnie miejsce. Czego zabrakło w tym turnieju, by powalczyć bardziej?

Robert Strzałkowski:Prawdę powiedziawszy, zabrakło wszystkiego. Na turniej do Krosna jechaliśmy po trzech tygodniach w zasadzie bez normalnych treningów w hali, ponieważ klubu nie było stać na jej wynajęcie. Pomogły nam AWF i Mazovia, z którymi wspólnie trenowaliśmy i którym przy okazji bardzo dziękuję, ale wiadomo, że nie są to dobre warunki do przygotowania do tak ważnego turnieju. Inna sprawa, że koszty wynajmu hali w stolicy są horrendalnie wysokie. Poza tym zaległości finansowe sięgają kilku miesięcy i ledwo znalazły się pieniądze na wyjazd. O fatalnej sytuacji może świadczyć fakt, że pół sezonu graliśmy w koszulkach treningowych, a dresów nie doczekaliśmy się do tej pory. Wszystko to miało niebagatelny wpływ zarówno na turniej, jak i na cały sezon.

Mimo że nie udało wam się wygrać żadnego meczu w turnieju, to chyba jesteś zadowolony ze swoich podopiecznych?



Zdecydowanie tak. Dziewczyny mimo olbrzymich kłopotów pokazały, że niewiele ustępują najlepszym drużynom drugiej ligi, a nawet pod kilkoma względami je przewyższają. Mam najmłodszy i najmniej doświadczony zespół z całej półfinałowej ósemki. Na tym etapie nie było słabych drużyn. Wielokrotnie na turnieju słyszałem, że tak walczącej drużyny można mi pozazdrościć, bo widać "serce do gry". Wynik mógłby być lepszy, ale jestem wdzięczny drużynie za podjęcie walki z dużo lepszymi drużynami i pokazanie charakteru godnego prawdziwych sportowców.

W pierwszym starciu przegraliście z PLKS-em Pszczyna w tie-breaku i byliście blisko wygranej. Czy ta porażka wpłynęła na cały turniej?

Pierwszy mecz był bardzo wyczerpujący dla obu zespołów. Po ostatniej piłce zawodniczki były niemal purpurowe ze zmęczenia. Niewiele brakowało, abyśmy wyszli z tego pojedynku zwycięsko. Przegraliśmy ten ponad dwugodzinny mecz przede wszystkim doświadczeniem. Biorąc pod uwagę fakt, że cały turniej graliśmy niemal jedną szóstką, zmęczenie mogło mieć wpływ na wyniki w kolejnych spotkaniach. Na pewno daliśmy z siebie wszystko to, co najlepsze i wracamy z półfinałów z podniesioną głową.

W całym sezonie mimo wielu problemów organizacyjnych udało się AZS-owi Politechniki Warszawskiej spisać naprawdę dobrze. Jak podsumujesz całe tegoroczne rozgrywki?

Na początku chciałbym podkreślić, że zarząd klubu starał się cały czas zdobyć pieniądze na ten sezon. Ze względu na brak lepszych wyników starzy sponsorzy odchodzili, a nowych nie udało się pozyskać. Stąd na starcie mieliśmy budżet ponad połowę niższy niż rok wcześniej. Mimo to celem przed sezonem była walka o awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Niestety, nie udało się, ale i tak jestem dumny z mojego zespołu. To był dla mnie zdecydowanie najtrudniejszy sezon. Kontuzje podstawowych zawodniczek przez dłuższą część sezonu na pewno odbiły się na wynikach w pierwszej fazie rundy zasadniczej. W rundzie rewanżowej udało nam się odnieść komplet zwycięstw i w play-off po pięciu spotkaniach pokonać bardzo mocny kadrowo ŁKS Łódź. Szkoda, że cały trud nie przełożył się na awans. Zdecydowana większość zawodniczek pokazała się jednak z dobrej strony i liczę, że dalej będzie grała o wysokie cele.

Nie można nie zapytać. Jak się gra w co rusz to nowej hali? W tym sezonie co chwila zmienialiście obiekt i nigdzie nie mogliście zagrzać miejsca. To chyba mało komfortowa sytuacja…

Mówi się trudno. W roli gospodarza graliśmy w tym sezonie w pięciu halach. Często wynikało to z braku dostępności macierzystej hali. Jednak trzeba szukać pozytywów – w rundzie zasadniczej w hali przeciwnika przegraliśmy tylko jedno spotkanie.

W takiej sytuacji raczej ciężko jest patrzeć pozytywnie w przyszłość. Nie masz już dość? Nie chciałbyś zmienić środowiska? Jakie masz plany po tym sezonie, bo twój kontrakt z klubem po tym sezonie się kończy?

Politechnice zawdzięczam bardzo dużo i jestem wdzięczny, że przez pięć lat zarząd obdarzał mnie zaufaniem. Na tę chwilę jeszcze nie wiem, gdzie spędzę kolejny sezon. Na pewno jestem gotowy na kolejne wyzwania i czas pokaże, co będzie dalej.

W dodatku ostatnio zaczęto nieoficjalnie mówić o rozwiązaniu kobiecego AZS-u Politechniki Warszawskiej. Jak sytuacja wygląda na tę chwilę?

W tej chwili na kolejny sezon mamy zebraną okrągłą sumę, czyli zero. Niestety władze Warszawy od najbliższego roku nie będą finansowały sportu poniżej poziomu ekstraklasy, więc problemy może mieć większość stołecznych klubów siatkarskich. Reprezentujemy Warszawę na parkietach całego kraju, a za halę musimy płacić kilkadziesiąt tysięcy złotych rocznie, co stanowi ok. 60% naszego budżetu. Pozyskanie funduszy w Warszawie jest nieporównywalnie trudniejsze niż w innych mniejszych miastach, a koszty są najwyższe w Polsce. Nie wiem, z czego to wynika, ale takie są fakty. Jeśli polityka władz stolicy się nie zmieni, to na siatkarskiej mapie kraju Warszawa będzie białą plamą. Gdy do tego dołoży się koszty związane z sędziami, wyjazdami i nawet niewielkimi kontraktami, widać gołym okiem, że rywalizacja z mniejszymi ośrodkami siatkarskimi jest totalnie niemożliwa. Klub będzie walczył o ten zespół, ale umówmy się – bez funduszy nie uda się niczego zrobić.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-05-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved