Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > W. Madej: Przy budowaniu składu musiałem się „gimnastykować”

W. Madej: Przy budowaniu składu musiałem się „gimnastykować”

fot. archiwum

Kilka dni temu, ze względu na niesatysfakcjonujące wyniki, z posadą pierwszego trenera Volleya Rybnik pożegnał się Włodzimierz Madej. - W drugim sezonie lepszy wynik był trudny do osiągnięcia bez dokonania wzmocnień, o które prosiłem - przyznał trener Madej.

Volley Rybnik w swoim drugim sezonie pod pana kierownictwem zajął 10. miejsce w grupie 2 II ligi mężczyzn. Udało się II ligę utrzymać, ale nie udało się uniknąć walki w play-out i przypłacił pan to utratą posady pierwszego szkoleniowca Volleya.

Włodzimierz Madej:Nie jest do końca powiedziane, dlaczego osiągnęliśmy taki wynik. Wygląda na to, że to jest tylko moja wina, a trzeba dopowiedzieć sobie wszystko. Ludzie z branży doskonale wiedzą, że od budżetu klubu zależy jakie miejsce można zająć w rozgrywkach, niezależnie czy to II liga, czy PlusLiga. Pozyskanie graczy na odpowiednim poziomie wyszkolenia wiąże się z tym, na jakie miejsca można liczyć. TS Volley przez dwa lata dysponował takim budżetem, a nie innym. Moim życzeniem było wzmocnić zespół przede wszystkim na pozycji przyjmujących. Wtedy komfort grania mieliby np. tacy zawodnicy jak Łukasz Lip czy Arkadiusz Terlecki, a to przełożyłoby się na pewno na poziom gry i wynik. Padały konkretne nazwiska z mojej strony, ale odpowiedź brzmiała, że klubu nie stać. Grałem takim potencjałem ludzkim, jaki miałem i być może stąd taki wynik. W drugim sezonie może dwa oczka więcej można było zdobyć, ale lepszy wynik był trudny do osiągnięcia bez dokonania wzmocnień, o które prosiłem.

Należy podkreślić, że poziom drugiej ligi, a szczególnie drugiej grupy, w której graliśmy, od poprzedniego sezonu znacznie się podniósł poprzez wzmocnienia zawodnikami z wyższej ligi. Dokonały ich zespoły takie jak np. TKS Tychy i KS Milicz, które walczą w finale o wejście do l ligi. Drugą sprawą, która w znaczący sposób przełożyła się na wynik, był fakt, iż frekwencja na treningach nie była odpowiednia. Część zawodników posiada również inną pracę i siatkówka nie jest ich głównym źródłem utrzymania. Zawodnicy z czegoś muszą żyć, a to oczywiste, że nie zwolnią się z pracy, by przyjść na trening, tylko zrobią odwrotnie – opuszczą trening, by nie zostać zwolnionymi z pracy. Oczywiście pod koniec sezonu moi siatkarze pozałatwiali sobie pewne sprawy i znaleźli więcej czasu na treningi, ale był to już moment, w którym walczyliśmy o ligowy byt.



Absencja na treningu na pewno korzystnie nie wpływała na dyspozycję zawodników, ich przygotowanie kondycyjne i wdrażanie taktyki meczowej.

Ci zawodnicy, którzy trenowali regularnie, byli dobrze przygotowani pod względem motorycznym i skocznościowym. Były także przygotowane pewne taktyczne aspekty gry, ale momentami danej taktyki nie można było zrealizować na boisku ze względu na umiejętności poszczególnych zawodników. Czasami zauważalna była słabsza odporność psychiczna zawodników i brak pełnego profesjonalizmu w myśl zasady ,,jak się zobowiązałem, to wykonuję swoją profesję na maxa”, co miało również wpływ na osiągane wyniki.

Zespół z Rybnika ma mocne zaplecze młodzieżowe, ponieważ w ostatnich latach młodzi siatkarze Volleya osiągali sukcesy na arenie wojewódzkiej, a nawet krajowej. Może trzeba było dać więcej szans kadetom czy juniorom?

W kadrze pierwszego zespołu przez dwa lata trenowali młodsi zawodnicy w wieku kadeta czy juniora. Mówię tutaj m.in. o Dawidzie Małysza, który doszedł w ostatnim sezonie do swojej formy po zabiegu w połowie sezonu. Konrad Stajer też zrobił postęp, trenując z drużyną seniorską, co w pewnym sensie przełożyło się na dobre wyniki w rozgrywkach młodzieżowych. Od 13 grudnia trenował z nami kolejny młody wychowanek – Radek Niestrój. Powiem szczerze – młodzież miała zrobić postępy i je zrobiła.

Przed sezonem nie sprecyzowano jasnego celu – walka o awans do najlepszej czwórki, ale na pewno liczono na więcej niż 10. lokatę…

Cele można zawsze stawiać bardzo wysokie, ale trzeba mieć również świadomość, że bez realnych wzmocnień nie da się części rzeczy wykonać. Oczywiście życzę trenerowi Kasperskiemu powodzenia, aby było mu łatwiej osiągnąć wyższe cele przy zwiększonym budżecie w następnym sezonie. Budżet klubu został podwojony, ponieważ Volley otrzymał większe pieniądze z miejskiej kasy. Ja przy budowaniu składu musiałem się „gimnastykować”, gdyż klub miał mniejsze nakłady finansowe. Oczywiście ze swojej strony dziękuję zarządowi za współpracę i czas, który spędziłem w Rybniku.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-05-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved