Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacje młodzieżowe > Grzegorz Ryś: W PZPS głos trenerów nie jest brany pod uwagę

Grzegorz Ryś: W PZPS głos trenerów nie jest brany pod uwagę

fot. archiwum

- W kategoriach kadetów odnosimy sukcesy, ale w juniorach im dalej w las, tym gorzej - podkreśla Grzegorz Ryś, odnosząc się do wyników w eliminacjach MŚJ. - Konieczne są zmiany w systemie szkolenia - dodaje w drugiej części wywiadu dla Strefy Siatkówki.

Sezon reprezentacyjny zainaugurowały kadetki i kadeci. Obie kadry z mistrzostw Europy przywiozły medale, odpowiednio złoty i srebrny. Czy był pan zaskoczony tak dobrymi wynikami?

Grzegorz Ryś:Tradycyjnie w tej kategorii wiekowej polskie zespoły są bardzo mocne i z reguły z mistrzostw Europy przywożą medale. Zaskoczeniem bywał raczej brak krążków, ale takie sytuacje w ostatnich kilkunastu latach przytrafiały się sporadycznie.

Czy jesteśmy świadkami narodzin tzw. złotego pokolenia? Czy jednak jest za wcześnie, aby pokusić się o taki wniosek?



Jest to dopiero pierwsza impreza mistrzowska dla tej kategorii wiekowej. Przed nimi start w mistrzostwach świata, a następnie rywalizacja wśród juniorów i juniorek także w mistrzostwach Europy i świata. Dopiero po tych imprezach będzie można dokonać całościowej oceny tej grupy wiekowej. Na pewno oba nasze zespoły mają spory potencjał i ważne jest, aby nie został on zmarnowany. Tuż przed wyjazdem na ME kadetów widziałem naszą młodzież na zgrupowaniu w Spale i muszę przyznać, że jest to bardzo ciekawa grupa o dobrych warunkach fizycznych i sporych umiejętnościach siatkarskich.

Po sukcesach kadetek i kadetów polska siatkówka została szybko sprowadzona na ziemię za sprawą kadr juniorskich. Obie drużyny nie wywalczyły awansu do mistrzostw świata. Czy jest to duże rozczarowanie?

Można tak powiedzieć, chociaż nie jestem zaskoczony. W kategoriach kadetów odnosimy sukcesy, ale w juniorach im dalej w las, tym gorzej. Brak awansu do imprezy głównej jest stratą, której nie da się niczym zastąpić. Coraz bardziej widać, iż konieczne są zmiany w systemie szkolenia. Jednakże w PZPS głos trenerów – niestety – nie jest brany pod uwagę. Od co najmniej dziesięciu lat nie są wyciągane żadne wnioski, a zmiany proponowane przez ówczesnych trenerów nie doczekały się realizacji. Wiem coś na ten temat, ponieważ we wcześniejszych latach byłem odpowiedzialny za szkolenie młodzieży w PZPS.

W przypadku grupy prowadzonej przez trenera Nawrockiego brak awansu jest konsekwencją kilku decyzji sprzed dwóch, trzech lat, które spowodowały brak postępu i zatrzymanie rozwoju tej grupy szkoleniowej. Najważniejszą błędną decyzją było wycofanie zespołu SMS – rocznik 1993 – w sezonie 2011/2012 z rozgrywek I ligi. Zespół wystąpił jedynie w II lidze. Poziom meczów był o klasę niższy. Zabrakło nie tylko motywacji, ale i pojedynków pod presją. W kolejnym sezonie podjęto decyzję, iż zespół SMS-u – oparty na tym samym roczniku – będzie występować w Młodej Lidze. Było to kolejne zejście z poziomem gry o jeden stopień w dół! Poziom I ligi od Młodej Ligi dzieli przepaść. Zamiast zdobywać doświadczenie z zespołami seniorskimi i grać pod presją z lepszymi od siebie, młodzi zawodnicy rywalizowali cały sezon na poziomie juniora. Dlatego też porażki podczas kwalifikacji nie mogą dziwić. W rozwoju młodych zawodników nie pomagają także częste zmiany trenerów prowadzących reprezentacje młodzieżowe. Co więcej, zespół SMS Sosnowiec – z kadetkami, które wywalczyły złote medale na ME – ma występować w rozgrywkach II ligi, a nie I ligi. Jeżeli ta informacja się potwierdzi, możemy zapomnieć o jakichkolwiek sukcesach w kategoriach młodzieżowych.

W juniorskim sporcie nie rezultaty, a możliwość grania i zdobywania doświadczenia powinna być najważniejsza. Jak pan odniósłby się do tych słów?

Zgadzam się, ale chciałbym uzupełnić to sformułowanie. Jeżeli szkoli się młodzież i zapewnia jej możliwość grania i zdobywania doświadczenia na odpowiednim poziomie, to rezultaty pojawią się same. Przykładem są wyniki grup szkoleniowych rocznika ’77 oraz ’83 w latach 1993-2003. Złote medale mistrzostw świata juniorów nie były przypadkiem. Była to praca zaplanowana i zrealizowana przy olbrzymim zaangażowaniu trenerów i zawodników. Dzisiejsza młodzież ma zdecydowanie lepsze warunki fizyczne, warunki do pracy i szkolenia, ale wyników nie ma.

Podstawowym problemem jest skrócenie okresu szkolenia centralnego – związane z reformą szkolnictwa – na bazie SMS do trzech lat. Jeżeli nie wydłuży się okresu pracy z najlepszymi zawodnikami w danej kategorii wiekowej do minimum czterech lat, dalej będziemy mieli kłopoty z awansem do MŚ juniorów. Kolejnym problemem jest zapewnienie odpowiedniego poziomu gry, aby rozwijać umiejętności i możliwości zawodników. Ostatnie decyzje o wycofaniu zespołu SMS z I ligi oraz występy w Młodej Lidze praktycznie zatrzymały rozwój siatkarzy. Który z nich po sezonie spędzonym w II lidze lub Młodej Lidze będzie w stanie walczyć o miejsce w szóstce w zespole PlusLigi? Te wszystkie argumenty świadczą o tym, że coś złego dzieje się z systemem szkolenia. W roczniku ’83 po ukończeniu SMS-u większość zawodników grała w podstawowych składach w zespołach ligowych. To wystarczyło, żeby awansować do MŚ juniorów i przywieźć z nich złoty medal. Gdyby owa grupa zawodników grała w II lidze lub siedziała na ławce w ekstraklasie, na pewno nie byłoby medalu na MŚ.

Po sukcesach w wieku juniorskim wielu z nas sądzi, iż siatkarka bądź siatkarz od razu będą dominować w seniorskiej siatkówce. Dlaczego tak trudno jest przeskoczyć próg z juniora do seniora?

Najważniejszym zadaniem szkolenia młodzieży jest prawidłowe zaplanowanie procesu treningowego oraz odpowiedniego poziomu rozgrywanych spotkań, adekwatnych do umiejętności zawodników. Siatkarz rozpoczynający wiek seniora musi być przygotowany pod względem umiejętności oraz mentalnie do gry w zespołach PlusLigi czy I ligi. Można powiedzieć, że im mocniejsza liga, tym trudniej jest w niej znaleźć się młodemu zawodnikowi. Dlatego tak ważne staje się odpowiednie wyszkolenie młodego siatkarza na poziomie kadeta czy juniora. Najważniejszy dla juniora jest pierwszy rok w dorosłej siatkówce. Jeżeli spędzi ten czas na ławce rezerwowych, jego szanse na grę w kolejnych sezonach szybko maleją. Czasami lepiej jest iść do słabszego zespołu, aby grać, niż być w lepszym, ale stać pod ścianą. Być może w naszej siatkówce potrzebne są rozwiązania odgórne, gdyż nie możemy pozwolić sobie na marnowanie siatkarskich talentów. Nigdy nie będziemy mieli takiego potencjału jak Rosja, Brazylia czy USA. Jeżeli chcemy z tymi zespołami wygrywać w siatkówce seniorskiej, musimy przejść na jakość, a nie na ilość.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved