Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Andrea Anastasi: Uwielbiam „światówkę”

Andrea Anastasi: Uwielbiam „światówkę”

fot. archiwum

Kadra Polski trenuje na zgrupowaniu w Spale. W tym roku najważniejszymi imprezami będą Liga Światowa oraz ME. - Zawsze trzeba starać się wygrać ten turniej, niezależnie od wszystkich trudów z nim związanych - mówi Andrea Anastasi na temat "światówki".

W tym sezonie reprezentację Polski czekają mistrzostwa Europy i Liga Światowa. Która z tych imprez jest ważniejsza?

Andrea Anastasi: – Dla mnie najważniejszą rzeczą w tym momencie jest pierwszy mecz z Brazylią w Warszawie na otwarcie Ligi Światowej. Zawsze podkreślam, że LŚ jest niesamowita i bardzo ważna, ponieważ daje dużo punktów w rankingu FIVB i dzięki niej można cały czas być w światowej czołówce. Jak pokazuje historia tych rozgrywek w wykonaniu polskiej drużyny, nie jest łatwo osiągnąć sukces, skoro do tej pory Polska zdobyła tylko 2 medale w tej imprezie podczas kilkunastu edycji. Ja chciałbym co roku być w czołówce tego turnieju, ale to nie jest łatwa sprawa. Jako trener aż 12 lat czekałem na kolejny triumf w LŚ (od 2000 do 2012 r. – przyp. red). Uwielbiam „światówkę” i dziwię się, jeśli inni trenerzy mówią, że traktują te rozgrywki tylko jako okazję do treningów. Ja się pytam, jakich treningów?! Zawsze trzeba starać się wygrać ten turniej, niezależnie od wszystkich trudów z nim związanych. W tym roku w LŚ będzie nawet trudno zakwalifikować się do turnieju finałowego, skoro mamy w jednej grupie Brazylię, USA, Bułgarię czy Francję.



Czy dla drużyn europejskich fakt, że finały LŚ odbędą się w Argentynie w Mar Der Placie, będzie dodatkowym utrudnieniem?

Rozmawiałem na ten temat z Danielem Castellanim, bo kiedy grałem ćwierćfinał w Mar der Placie z reprezentacją Włoch i wygrałem ten mecz, Daniel rozgrywał ostatnie spotkanie w kadrze narodowej. Mam sentyment do tego miasta, bo tam wygrałem swój pierwszy tytuł w LŚ jako trener. To jest bardzo dobre miejsce do gry, tylko problemem może być pora roku, bo w tym okresie w Argentynie jest zima. Z tego co pamiętam, w lipcu pogoda w Argentynie potrafi być naprawdę okropna – zimna i deszczowa. Wtedy warunki do treningów też nie są najlepsze, ale na razie większym problemem dla nas jest organizacja ostatnich meczów z Bułgarią, które mogą być nawet decydujące w kontekście walki o awans do turnieju finałowego, a oba zespoły, jeśli awansują, nie będą miały zbyt wiele czasu na przemieszczenie się do Argentyny. Może uda się przełożyć te mecze na wcześniejszy termin, np. na czwartek i piątek. Z drugiej strony problemem jest również to, że ze względów organizacyjnych nie ma sensu przyjeżdżać do Argentyny zbyt wcześnie. To właśnie chyba względy organizacyjne i ograniczenia finansowe zadecydowały o tym, że Argentyńczycy zdecydowali się zmniejszyć liczbę uczestników turnieju finałowego z 8 do 6 zespołów.

Kadrowicze zapomnieli już chyba o niepowodzeniu z ubiegłego sezonu na IO w Londynie?

To już historia. Rozmawialiśmy szczegółowo na ten temat, ostatni raz w listopadzie, i teraz skupiamy się już tylko na przyszłości. Takie jest życie, że nie zawsze się wygrywa i nie zawsze wszystko układa się tak, jak byśmy sobie tego życzyli. Ja jednak jestem pozytywnym człowiekiem i nie roztrząsam porażek. My doskonale wiemy, co się stało, jakie błędy popełniliśmy i co trzeba poprawić w przyszłości. Poza tym nie jest łatwo w każdym turnieju być na podium. Dużo rozmawialiśmy na ten temat z chłopakami, którzy również mieli swoje spostrzeżenia. Dla mnie najważniejszą ideą jest zaufanie i wiara w naszą drużynę. Natomiast w sporcie zawsze jest tak, że mimo dużego wysiłku i tak możesz ponieść porażkę i trzeba się z tym pogodzić.

źródło: pzps.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2013-05-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved