Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Itas Trentino po raz drugi z rzędu triumfatorem Pucharu Włoch

Itas Trentino po raz drugi z rzędu triumfatorem Pucharu Włoch

fot. archiwum

W finale Pucharu Włoch zespoły z Trydentu i Maceraty spotkały się po raz trzeci w tym sezonie. Wszyscy spodziewali się, że tradycji stanie się zadość i tym razem także mecz zakończy się w tie-breaku, lecz sprawy w swoje ręce wziął niezawodny Matej Kazijski.

Spotkanie rozpoczęło się od wymiany ciosów zawodników obu klubów, a podopieczni Alberto Giulianiego po raz pierwszy wysunęli się na prowadzenie po asie serwisowym Ivana Zaytseva (3:2). Kilka chwil później, dzięki udanym zagraniom tria Osmany Juantorena, Matej Kazijski i Jan Štokr, to jednak obrońcy trofeum mieli dwa „oczka" zapasu (5:3). Mistrzowie Włoch co prawda dzielnie walczyli, podbijając wiele piłek, lecz nie przekładało się to na ich skuteczne kontry, zaś gracze Radostina Stojczewa, niestrudzeni dobrą grą w defensywie przeciwników, stale powiększali swą przewagę (9:6). Dopiero Ivan Zaytsev swymi efektywnymi kontrami oraz Dragan Stanković, punktując zza linii dziewiątego metra, doprowadzili do remisu po 9. Kilka akcji później popularny „Zar", pomimo iż do przyjęcia ustawił się nawet Jan Štokr, posłał rywalom asa, wyprowadzając biancorossich na prowadzenie (12:11). Podopieczni Alberto Giulianiego z tej przewagi nie cieszyli się długo, bowiem nie będący w najwyższej formie Simone Parodi posłał piłkę w aut, a tuż po tym mocnym zbiciem popisał się Matej Kazijski. Na drugą przerwę techniczną obie drużyny sprowadził Mitar Djurić, blokując swojego vis a vis, Dragana Stankovicia. Tuż po powrocie na parkiet doskonale zameldował się Emanuele Birarelli, skutecznie utrudniając przyjęcie rywalom i popisując się punktowymi zagrywkami (18:13). Trener Giuliani próbował się jeszcze ratować zmianami, lecz niewiele to pomogło. Rozpędzeni trydenccy zawodnicy z akcji na akcję grali coraz pewniej, a wynik partii na 25:17 ustalił Jan Štokr.

Drugi set również został zainaugurowany walką punkt za punkt i także tym razem, po asie Zaytseva, siatkarze z regionu Marche wyszli na prowadzenie 3:2. Dość szybko jednak ich rywale zniwelowali straty, a po bloku Osmany’ego Juantoreny na Staroviciu, błędzie w ataku Stankovicia i punktowej kontrze Emanuele Birarelliego, prowadzili 6:3. Biancorossi w tej fazie meczu byli całkowicie bezradni na siatce, nie potrafili zamienić w punkt niemal żadnego ataku, mylili się także w przyjęciu, co bez skrupułów wykorzystywali podopieczni Radostina Stojczewa, mając już siedem „oczek" zapasu po asie kubańskiego przyjmującego (11:4). Trener Giuliani zdecydował się wówczas na zmiany i przede wszystkim w miejsce Sašy Starovicia wprowadził Dicka Kooya. Młody Holender nie wniósł jednakże nowej jakości w poczynania mistrzów kraju, którzy na drugiej przerwie technicznej mieli aż osiem punktów straty do gialloblu. W końcówce partii jeszcze Birarelli kilkukrotnie „pocelował" rywali zagrywką, a Mitar Djurić stanowił ścianę nie do przejścia (21:11). Zdobywcy scudetto starali się jeszcze podreperować swój budżet punktowy i kilkukrotnie punktowali zza linii dziewiątego metra, lecz seta zakończył nieudany atak Zaytseva (16:25).

Trzecią partię w wyjściowym składzie rozpoczął Dick Kooy, który zmienił Starovicia, lecz na atak został przesunięty Ivan Zaytsev. Te roszady natychmiast przyniosły spodziewany efekt, bowiem biancorossi szybko objęli prowadzenie 2:0. Kilka chwil później, dzięki udanym zagraniom Zaytseva, ich przewaga wzrosła do trzech „oczek" i utrzymała się do pierwszej przerwy technicznej. Wicemistrzowie kraju nie zamierzali jednak odpuszczać i po powrocie na parkiet zniwelowali straty do jednego punktu. Błędy Juantoreny, punktowe bloki Marko Podraščanina na Kubańczyku i as Ivana Zaytseva pozwoliły odbudować przewagę podopiecznym Alberto Giulianiego (16:11). Kilka chwil później ponownie stopniała ona do punktu (19:18), a to wszystko dlatego, że sprawy w swoje ręce wziął niezawodny Matej Kazijski. Mistrzowie kraju byli jednak zdeterminowani i nie zamierzali pozwolić na to, by mecz zakończył się w trzech setach. Kropkę nad „i" postawił Ivan Zaytsev, który najpierw zablokował Matteo Burgsthalera, a później zakończył partię udanym atakiem (25:21).



Na początku czwartej odsłony spotkania obie ekipy szły „łeb w łeb", a wynik przełamali dopiero Ivan Zaytsev i Dick Kooy (6:4). Kilka chwil później holenderski przyjmujący posłał rywalom dwa asy serwisowe, a w międzyczasie doszło do nieprzyjemnego incydentu, bowiem Jan Štokr, próbując ratować piłkę, skręcił kostkę, przez co zastąpić go musiał Nikołaj Uczikow. W kolejnych akcjach tempa nie zwalniał duet Kooy-Zaytsev, bezlitośnie punktując rywali, a ich serię punktów przerwał dopiero Mitar Djurić, powodując, iż przewaga biancorossich całkowicie stopniała. Na drugą przerwę techniczną, po asie Zaytseva, podopieczni trenera Giulianiego schodzili z dwoma „oczkami" przewagi, lecz zawodnicy z Trydentu nie zamierzali odpuszczać. Błędy Simone Parodiego i dobre zagrywki Raphaela spowodowały, iż na tablicy wyników widniał remis po 20. W końcówce partii rozgorzała walka punkt za punkt i choć mistrzowie Italii mieli szansę objąć prowadzenie, nie potrafili jej wykorzystać. Zrobili to ich rywale, którzy po ataku Djuricia mieli piłkę meczową, a całe spotkanie zakończył Matej Kazijski, szczęśliwie punktując zza linii dziewiątego metra.

– To ogromny sukces, na który zasłużyliśmy, wygrywając mecz za meczem – cieszył się Radostin Stojczew. – W pierwszych dwóch setach zagraliśmy niemal perfekcyjnie, nasza gra stała na najwyższym poziomie, ale później zbyt często się myliliśmy, spadła nasza koncentracja. Nie straciliśmy jednak charakteru i to było kluczowe dla naszej wygranej w czwartej partii. Trzeba przyznać, że mieliśmy też szczęście, ale było ono zasłużone. W zupełnie odmiennym nastroju wypowiadał się trener Lube Banca Macerata, Alberto Giuliani. – Dwa pierwsze sety były słabe w naszym wykonaniu, przede wszystkim jeśli chodzi o przyjęcie. To znów przełożyło się na niską skuteczność ataku. Później udało nam się odwrócić losy meczu, poprawiliśmy swoją grę. Trento jednakże zagrało o wiele lepiej od nas. My teraz musimy ciężko pracować nad tym, by wrócić na nasz wysoki poziom gry. Co prawda dziś nieźle zaprezentował się Kooy, ale zarówno on, jak i Starović muszą grać lepiej. Dodatkowo czekamy na powrót naszych kontuzjowanych graczy. Wtedy bez wątpienia nasza gra będzie o wiele bardziej widowiskowa.

Itas Diatec Trentino – Cucine Lube Banca Marche Macerata 3:1
(25:17, 25:16, 21:25, 25:23)

MVP spotkania: Raphael Vieira de Oliveira

Składy zespołów:
Trentino: Kazijski (17), Birarelli (11), Juantorena (12), Raphael (4), Djurić (11), Štokr (11), Bari (libero) oraz Uczikow (4), Lanza, Bursthaler i Colaci (libero)
Macerata: Zaytsev (25), Parodi (4), Stanković (10), Travica (1), Starović (4), Podraščanin (4), Henno (libero) oraz Lampariello, Pajenk (2), Monopoli i Kooy (9)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-12-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved