Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > historia siatkówki > Stanisław Gościniak: Każdy był zaangażowany w to, co robił

Stanisław Gościniak: Każdy był zaangażowany w to, co robił

fot. archiwum

Stanisław Gościniak jest żywą legendą AZS-u Częstochowa i całej polskiej siatkówki. 68-letni trener zdobył z akademikami aż cztery tytuły mistrza kraju. Gościniak wspomina złote lata w historii częstochowskiego klubu.

Emocje i wspaniałe wspomnienia związane z pięknym okresem w historii klubu z Częstochowy odżyły. Po spotkaniu siatkarzy złotej dekady klubu łezka chyba się w oku zakręciła, patrząc na tych byłych zawodników na boisku.

Stanisław Gościniak: – To uroczystość podobna do tej, jaką obchodzimy wraz z reprezentacją Jerzego Huberta Wagnera. Chwała organizatorom za to, że taka impreza została zorganizowana. Mogliśmy się spotkać z byłymi zawodnikami, spośród których niektórzy są już panami z brzuszkami. To był okres, kiedy każdy z nas był maksymalnie zaangażowany w to, co robił. Sport ma to do siebie, że trzeba ostro trenować i pracować, a przede wszystkim chcieć uprawiać tą dyscyplinę w sposób doskonały. Stąd myślę parę mistrzostw Polski, Puchar Polski, czy Superpuchar Polski na naszym koncie. Okazja do spotkania się jest zawsze miła. Zawsze szanowałem chłopaków i to pozostało do dnia dzisiejszego.

Jak pan wraca wspomnieniami do tych złotych lat w historii klubu, to co przychodzi panu pierwsze na myśl?



– Myślę, że to, co wspominają sami zawodnicy. Mam tu na myśli tę pracę, którą wkładali w to wszystko. Ja nigdy nie mówię, że to była ciężka praca, bo to bzdura. Sportowiec jest skazany na trening i dalsze czy bliższe wyjazdy. Wówczas dochodziła nam jeszcze gra w europejskich pucharach. Taka jest jednak rzeczywistość, szczególnie w sporcie wyczynowym. Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek zawodnicy na to narzekali. Trenowaliśmy tyle, ile było trzeba, a efekty tego było widać. Kibicom i przede wszystkim tym młodym zawodnikom, których miałem przyjemność oglądać w meczu z Politechniką Warszawską, życzę pracy i zaangażowania, bo od nich to wszystko zależy. Tylko pracą osiągną sukcesy. Kibicom życzę cierpliwości, bo takie jest prawo, że młody sportowiec musi się uczyć.

Od czasów, kiedy pana zespół święcił triumfy w siatkówce, zmieniło się niemalże wszystko. Począwszy od warunków pracy, a kończąc na samej grze, która jest teraz zdecydowanie inna…

– To jest naturalna prawidłowość. Zmieniają się same przepisy gry w siatkówkę. One zmieniają się najczęściej w porównaniu z innymi dyscyplinami. Wkrótce czekają nas kolejne nowe przepisy. One same powodują, że gra i taktyka ulega zmianie. To jest normalna rzecz w sporcie. Kiedyś wyglądało to inaczej. Świat idzie po prostu do przodu.

Hala Polonia to mekka częstochowskiej siatkówki. Obiekt owiany wręcz legendą. Mam takie wrażenie, że brakuje teraz tego klimatu panującego w tamtym miejscu…

– To jest prawo siatkówki. Jeśli walczy się o medale, to więcej kibiców przychodzi na mecze. To też rzecz naturalna. To jest tak, jak rodzic ma dużo dzieci i na ogół kocha wszystkie tak samo. Każdy kibic niezależnie od wyników, które jego klub osiąga, to nie przychodzi po to, aby gwizdać, tylko dopingować. Ten zespół, który aktualnie mamy, jest młody. Podejrzewam, że kibice też to rozumieją. Wszystko się zmienia i idzie wraz z postępem. Mamy teraz piękną halę i ona wkrótce też będzie się wypełniać kibicami w pełni.

Jak pan z bagażem doświadczeń patrzy na to, co obecnie dzieje się w częstochowskim klubie?

– Tak jak już wspomniałem – czasy się zmieniają. Czołowe kluby, jak Skra Bełchatów, ZAKSA Kędzierzyn, czy Jastrzębski Węgiel, opierają finanse na innych zasadach niż nasz klub. Trzeba sobie to uczciwie powiedzieć. Tym bardziej że liga jest zawodowa i te kluby, które na to stać, sprowadzają najlepszych nie tylko z kraju, ale i zagranicy. Pozostałe zespoły są trochę w innej sytuacji. Jestem pełen szacunku i podziwu dla zespołów młodych, które nie mają nazwisk i przygotowują tych młodych graczy do prawdziwego grania.

Teraz pełni pan funkcję szkoleniowca Delic-Polu Norwid Częstochowa. To szkoła, która szkoli młodzież. Niegdyś AZS i Delic-Pol razem współpracowały…

– Ja zawsze pracowałem z młodzieżą, bo nawet tytuły mistrzowskie, które zdobywaliśmy, to zasługa młodych chłopaków, którzy mając osiemnaście czy dziewiętnaście lat, przychodzili tutaj i uczyli się. Studiowali na naszych uczelniach, a równocześnie grali w siatkówkę. W Norwidzie jest typowo szkolny klub, który ma za zadanie szkolić młodzież.

Autor wywiadu: Adrian Heluszka
Cały wywiad na stronie http://www.azsczestochowa.pl

 

źródło: azsczestochowa.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
historia siatkówki

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-12-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved