Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Publicystyka > Felietony > Krótka piłka: Kebaby, muchy i wołanie o pomoc dla żeńskiej siatkówki

Krótka piłka: Kebaby, muchy i wołanie o pomoc dla żeńskiej siatkówki

fot. archiwum

W poniedziałek rozpoczął się nowy rok szkolny. Z punktu widzenia polskiej siatkówki data 3 września 2012 jest szczególna. To właśnie tego dnia wystartowały Siatkarskie Ośrodki Szkolne, czyli SOS. Ten skrót to wołanie o pomoc czy recepta na sukces?

Punktem wyjściowym do odpowiedzi na to pytanie chciałbym uczynić wyniki sondy, którą jakiś czas temu przeprowadziłem wśród grupy losowo wybranych ludzi. Fakt faktem, że z CBOS-em to ja mam tyle wspólnego, ile Antoni Macierewicz z odznaczonymi Orderem Uśmiechu, toteż badana próba była wysoko niereprezentatywna. Sęk w tym, że odpowiedzi na pytanie: „Z czym kojarzy ci się Turcja?” sprawiły, że poczułem się, jakbym oglądał program Matura To Bzdura. Nie wiem, na co liczyłem, zadając to pytanie, ale według moich ankietowanych ten wielgachny, zamieszkany przez prawie 80 milionów ludzi kraj leży nad malutką Cieśniną Bosfor, jego stolicą jest Stambuł, natomiast 90 procent rozmówców na pytanie, jak określiłoby Turcję jednym słowem, odpowiedziało po prostu – kebab.

Trochę humorystycznie, chociaż z drugiej strony trochę tak typowo dla Polaków – z kompletnym brakiem wiedzy oraz totalną pogardą. Dlaczego zapytałem o Turcję? Przenieśmy się w czasie do roku 2003. Tak tak, właśnie wtedy, kiedy Andrzej Niemczyk wraz z ekipą „Złotek” sięgał na tej „kebabskiej” ziemi po tytuł mistrzyń Europy, w finale gromiąc gospodynie w setach do 14 i dwukrotnie do 17. Dwa lata później w Chorwacji było jeszcze piękniej, prawie tak pięknie jak na Boże Ciało w Spycimierzu, bowiem nasze panie obroniły tytuł, odprawiając z kwitkiem Włoszki. MVP tych turniejów, czyli odpowiednio Małgorzata Glinka i Dorota Świeniewicz, były wówczas na ustach wszystkich, natomiast kibice bez zająknięcia, jednym tchem recytowali nazwiska Śliwy, Skowrońskiej, Mirek, Mróz czy Przybysz (dziś Jagieło). A gdzie były wówczas Turczynki? Te same, które dwa lata wcześniej doszły aż do finału, w 2005 roku uplasowały się ledwie na piątym miejscu.

Dlaczego o tym wspomniałem? Chociażby dlatego, że warto spojrzeć, w jakim miejscu są obie reprezentacje dzisiaj, niespełna dziesięć lat od zakończenia ery „Złotek”. Wzgardzone przez Polaków „kebabki” to brązowe medalistki ubiegłorocznych mistrzostw Europy, trzecia ekipa minionej edycji World Grand Prix, a także uczestniczki londyńskich igrzysk olimpijskich, gdzie wprawdzie nie wyszły z grupy, ale trzeba zaznaczyć, że trafiły tam na bardzo ciężkie rywalki z Brazylią oraz Stanami Zjednoczonymi na czele. Mało tego, Fenerbahce Stambuł to triumfator tegorocznej edycji Ligi Mistrzyń, podczas gdy znienawidzony rywal zza miedzy, Galatsaray, sięgnął po srebro w Pucharze CEV.



Gdzie w takim razie są Polki? Marzenia o występie na igrzyskach wybiły nam z głowy właśnie Turczynki, wygrywając z podopiecznymi Alojzego Świderka 3:0. Pewnie zaraz odezwą się głosy, że przecież grały u siebie, ale jakoś dziewięć lat temu turecka ziemia nie przeszkadzała nam w sięgnięciu po złoto. Jedźmy dalej: mistrzostwa Europy. Biało-czerwone pięknie wygrały grupę bez straty seta, ale w starciu z późniejszymi triumfatorkami z Serbii były tylko tłem, podczas gdy Turczynki w półfinale stawiły im zaciekły opór, przegrywając dopiero po tie-breaku. World Grand Prix? Po przegranym turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich to miała być impreza numer jeden, a nie weszliśmy nawet do Final Six, podczas gdy „kebabki” sięgnęły tam po brąz. Może uratują nas osiągnięcia polskich klubów? Atom Trefl Sopot i Muszynianka w Lidze Mistrzyń? Pudło! Aluprof Bielsko-Biała w Pucharze CEV? Znowu pudło! Oczywiście, pogromczyniami muszynianek i bielszczanek były późniejsze medalistki tych rozgrywek, ale czy plany, zwłaszcza „mineralnych”, nie miały sięgać daleko poza kobiecą ekstraklasę? Czy nie po to do holenderskiego zaciągu dokooptowano Rachel Rourke i Vesnę Djurisić?

Na samym początku wspomniałem o inauguracji Siatkarskich Ośrodków Szkolnych. Spójrzmy więc na osiągnięcia naszej młodzieży. W zakończonych trochę ponad tydzień temu mistrzostwach Europy juniorek Turczynki sięgnęły po złoto, podczas gdy Polki zajęły szóste miejsce. Rok 2011 i deja vu, tym razem w kategorii kadetek. Siatkarki z pogranicza Europy i Azji znów triumfują, a biało-czerwone również poza czołową czwórką.

Absolutnie nie mam zamiaru być malkontentem czy też mieszać z błotem ludzi odpowiedzialnych za taki stan rzeczy, ale niestety takie są fakty. Już podczas tzw. ery „Złotek” mówiło się, że trzeba zadbać o to, aby wychować godne następczynie, a tak się nie stało. Okres niespełna dziesięciu lat nie został należycie przepracowany, żeby nie powiedzieć zmarnowany. Turczynki, które oglądały nasze plecy w 2003 i 2005 roku, teraz osiągnęły poziom niedostępny dla naszych siatkarek nie tylko w klubach, ale i reprezentacji (seniorskiej i młodzieżowej). A są to zawodniczki z kraju, który w Polsce kojarzy się przede wszystkim z kebabami i tanimi urlopami. Przecież Turcji daleko do bycia stolicą kobiecej siatkówki, jak można określać chociażby europejskie ekipy Rosji (wcześniej długie medalowe tradycje Związku Radzieckiego) i Włoch, amerykańskie Brazylii, Kuby (wspaniała passa od igrzysk w Barcelonie aż do Aten) i Stanów Zjednoczonych czy też azjatyckie Chin i Japonii.

Wierzymy, że nasze Siatkarskie Ośrodki Szkolne staną się kuźnią młodych talentów – przekonuje prezes PZPS, Mirosław Przedpełski.Łącznie systemem szkolenia objętych zostanie 128 szkół z klasami sportowymi, w sumie blisko 4,5 tys. młodych siatkarek i siatkarzy – dodaje pani ministra, ta od sportu i turystyki. – Efekty programu powinny być widoczne za 6 lat, gdy dzieci z obecnych klas pierwszych gimnazjów zaczną trafiać do seniorskiej siatkówki – tyle szef projektu Waldemar Wspaniały.

W teorii wszystko to wygląda bardzo pięknie, prawie tak pięknie jak bluza wicepremiera na turnieju Final Four Ligi Mistrzów w Łodzi. Bez względu na to, czy projekt sygnowany będzie nazwiskiem Pawlaka, Muchy, Wspaniałego czy jeszcze kogoś innego, najważniejsze jest, żeby wypalił, bo jak pokazują ostatnie osiągnięcia naszych pań, jest co najmniej licho. „Panie Waldku, Pan się nie boi. Cały naród murem za Panem stoi” śpiewa zespół Kult. A i ja powtórzę za Kazikiem. I to bez względu na to, czy jest to Pan Waldek, Pani Joanna czy jeszcze ktoś inny. Państwo się nie bójcie i inwestujcie w sport. Orliki? Tak! SOS-y? Tak! Tylko żeby to zostało zrobione mądrze i z głową. Żebyśmy za te wspomniane sześć lat cieszyli się z osiągnięć Siatkarskich Ośrodków Szkolnych, a nie wysyłali rozpaczliwe SOS, tak jak po reformach związanych z ZUS-em, NFZ-em czy gimnazjami.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Felietony, reprezentacja Polski kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-09-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved