Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Jacek Ratajczak: Jako środkowy byłem najlepiej punktującym

Jacek Ratajczak: Jako środkowy byłem najlepiej punktującym

fot. archiwum

W USA po latach starań w końcu powstanie profesjonalna liga męskiej siatkówki. Na temat dotychczasowego systemu gry opowiada Jacek Ratajczak, 25-letni zawodnik, który nie tak dawno właśnie zakończył czteroletnią przygodę z ligą NCAA.

Jak właściwie wygląda liga amerykańska i jaki jest system rozgrywek?

Jacek Ratajczak: W USA nie ma profesjonalnej ligi siatkarskiej. Tutaj wszyscy po szkole średniej grają w college’u, na uniwersytecie. Liga nazywa się NCAA (National Collegiate Athletic Association) i składa się z trzech dywizji, trzecia jest najsłabsza, pierwsza najlepsza. Granie w college’u polega na tym, że ma się cztery lata grania (zazwyczaj tyle samo, co się jest w szkole i na studiach). Po tych czterech latach gry już w NCAA nie można grać, nawet jeśli się jeszcze nie ukończyło szkoły. Jest tu bardzo dużo rożnych zasad i praw, które wszyscy zawodnicy muszą przestrzegać. Najważniejszą z nich jest utrzymanie dobrej średniej w szkole. Jak się ma złe oceny w szkole, to nie można grać w tym sezonie. Trenerzy mają dostęp do naszych ocen i zawsze wiedzą, jak nam idzie i czy potrzebujemy pomocy. Liga jest bardzo dobra, w pierwszej dywizji można znaleźć bardzo wielu dobrych i utalentowanych graczy. Zazwyczaj są to chłopaki od 18 do 23 lat. Zasady i cały system grania jest praktycznie taki sam jak wszędzie. Na końcu sezonu są play-offy i systemem eliminacyjnym wyłaniany jest mistrz ligi. Nie jest to tak popularne jak koszykówka, football czy baseball, ale ostatnie mecze play-off są zawsze pokazywane w telewizji w całym kraju.

Skoro po 4 latach zawodnik nie może dłużej grać w NCAA to co się z nim dzieje? Gdzie dalej może grać?



No właśnie po czterech latach w NCAA zawodnicy zazwyczaj wyjeżdżają za granicę, żeby grać dalej. Wielu graczy jeździ po Europie, szukając zespołu. Chyba że chcą grać na plaży. Jest tu kilka plażowych lig, więc z tą formą uprawiania siatkówki jest trochę łatwiej. Ale tak, żeby grać dalej profesjonalnie na hali, to trzeba wyjechać z USA. Wszyscy gracze reprezentacji USA grają w zagranicznych klubach. Tutaj po prostu nie ma ligi. Dlatego jest bardzo trudno kontynuować grę w siatkówkę po college’u. Wielu zawodników gra w Azji, Puerto Rico, Brazylii…,  ale Europa jest chyba najlepszym miejscem do uprawiania siatkówki i marzeniem każdego zawodnika kończącego przygodę z NCAA.

A jak to się stało, że ty trafiłeś na tę dyscyplinę? Wychowywałeś się w USA, gdzie siatkówka to sport prawie niszowy.

– Jako dziecko mieszkałem w Polsce. Wtedy to się sztuk walki uczyłem, pływałem, grałem w piłkę, a nawet próbowałem skok wzwyż przez 3 dni. Ale nic z tego nie było na poważnie. Wyjechałem do USA głównie po to, żeby się rozwinąć sportowo i grać w koszykówkę. Taki był mój cel od początku. W szkole średniej jednak po pierwszym sezonie koszykówki dorwali mnie trenerzy od siatkówki i nalegali, żebym zagrał dla nich. Ja w siatkę nigdy wcześniej nie grałem i nie chciałem zbytnio się w to angażować. Oni nalegali, chodzili za mną dzień po dniu i namawiali, żebym spróbował. Tłumaczyli, że pomoże mi to w koszykówce, że będę szybszy, że będę lepiej skakał i w ogóle… No wiec po jakimś tygodniu rozmów zgodziłem się i poszedłem na treningi. Na początku mi się nie podobało, ale po paru tygodniach i paru meczach zacząłem to kochać. Po kilku sezonach postanowiłem, że się tym zajmę na poważnie. Tak trochę zmusili mnie do tego.
Po 4 latach w szkole średniej dostałem pełne stypendium do college’u w Kalifornii. Tam spędziłem następne 5 lat, chodząc do szkoły i grając w pierwszej dywizji dla zespołu California State University Northridge w Los Angeles. Po skończeniu studiów w 2011, jak inni zawodnicy musiałem wyjechać, żeby dalej grać.

Z ligi uczelnianej trafiłeś do niemieckiej Bundesligi…

Mój znajomy z Northridge, z którym grałem 2 lata, był już w Niemczech przez rok i po skończeniu sezonu wrócił do domu do USA. Kiedy się spotkaliśmy, zaproponował mi granie w Niemczech, zarekomendował mnie do zespołu i udało mi się zagrać w ostatnim sezonie w zespole VC Gotha. Niestety, po zakończeniu sezonu zespól zbankrutował.

Grasz na pozycji środkowego. Jakie masz osiągnięcia?

– Całe życie gram na środku, bo jestem wysoki i nikt nie chce mnie nigdzie indziej widzieć. Bylem najlepiej punktującym w lidze w moim ostatnim sezonie w szkole średniej, a także na ostatnim roku w college’u – jako środkowy. Raz miałem 36 punktów w jednym meczu. 30 punktów zdobyłem atakiem. To mój najlepszy wynik.

Chciałbyś zagrać w jakimś polskim zespole?

Oczywiście, granie w Polsce musi być czymś naprawdę wspaniałym. Tak, chciałbym zagrać. Wiem, że liga polska jest bardzo dobra, jedna z najlepszych na świecie i jest tam wielu bardzo dobrych graczy. Chciałbym kiedyś z nimi zagrać.

Masz jakichś siatkarskich idoli, siatkarskie marzenia?

Jak tylko zająłem się poważniej siatkówką, to zawsze kibicowałem polskiej reprezentacji, szczególnie od 2006, gdy prawie wygrali mistrzostwo świata. Odkąd pamiętam, zawsze najbardziej imponował mi Łukasz Kadziewicz. Nie tylko to, jaki jest dobry, ale też jak on gra, z jak dużym sercem i ostrą wolą walki. Teraz już nie gra w reprezentacji, ale to nie szkodzi, bo Nowakowski i Możdżonek to równie dobrzy zawodnicy. W ogóle wszystkich polskich graczy się świetnie ogląda. Moim marzeniem zawsze było pojechanie kiedyś na igrzyska olimpijskie. Mam nadzieję, że za 4 lata w Brazylii będę mieć taką szansę.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-09-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved