Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Publicystyka > Felietony > Ciemna strona sukcesu

Ciemna strona sukcesu

fot. archiwum

Czas między zakończeniem sezonu ligowego a rozpoczęciem reprezentacyjnego jest idealny na małe podsumowanie. Zmienił się mistrz kraju, posypały się 4 medale w ramach europejskich pucharów, jednak te sukcesy mogą się odbić na poszczególnych klubach...

Na jednym ze swoich występów Alosza Awdiejew powiedział: „Nie sztuka zjeść, sztuka utrzymać”. Imię i nazwisko wskazujące na wschodnie pochodzenie od razu nasuwa na myśl kontekst owego zdania. Można jednak przenieść to stwierdzenie na płaszczyznę stricte sportową, bo nie sztuka zbudować dobry zespół, sztuka go utrzymać.

Sezon 2007/2008, AZS Częstochowa zdobywa Puchar Polski. Wyjściowa siódemka prezentowała się następująco: Marcin Wika, Krzysztof Gierczyński, Paweł Woicki, Piotr Nowakowski, Robert Szczerbaniuk, Brook Billings i Piotr Gacek. Przed kolejnym sezonem w zespole został jedynie Piotr Nowakowski. Trzech zawodników trafiło do Resovii Rzeszów i po jednym do Skry, ZAKSY i Fenerbahce Stambuł. Wszyscy dobrze wiemy, że historia lubi się powtarzać.

W tym sezonie dwa akademickie zespoły walczyły ze sobą w ramach finału rozgrywek Challenge Cup. Kiedy warszawski AZS zakończył rozgrywki, Jakub Bednaruk powiedział: – Praktycznie nikt nie ma jeszcze kontraktu na przyszły sezon. Wiem, że chłopakami interesują się mocne kluby z PlusLigi, więc trudno będzie utrzymać skład z tego sezonu. Również zespół z Częstochowy prawdopodobnie nie będzie przypominał tej ekipy, która zdobyła Challenge Cup. Inne drużyny są zainteresowane Fabianem Drzyzgą czy Bartoszem Janeczkiem, a Łukasz Wiśniewski już zmienił barwy klubowe.



Nie martwiłyby mnie te wszystkie transfery, jeśli zawodnicy zmienialiby swoją przynależność klubową praktycznie jedynie w obrębie PlusLigi. Poprzednie sezony transferowe wręcz przyzwyczaiły nas do tego, że do Polski przybywali coraz lepsi zawodnicy i właściwie nikt nie wyjeżdżał. „Liga rządzi, liga radzi, liga nigdy Cię nie zdradzi” – cytując tym razem „Seksmisję”. Jednak oprócz klubów ze środka tabeli, bardzo dobrze w Europie pokazały się dwa najmocniejsze zespoły – Resovia Rzeszów i Skra Bełchatów. Oba te kluby na polskie warunki mają wysokie budżety, lecz mimo tego zawsze gdzieś na świecie znajdzie się ktoś większy i bogatszy. Zasada „możesz robić coś naprawdę świetnie, ale zawsze znajdzie się gdzieś w Chinach dziesięcioletni chłopiec, który robi to lepiej” znajduje swoje odzwierciedlenie i tutaj. Niestety w kwestii kuszenia zawodników kontraktami nie mamy szans z zespołami z Rosji, pierwszą stratą związaną z tym faktem jest Gyorgy Grozer. Dziś dowiedzieliśmy się, że również Bartosz Kurek wybrał Superligę. Naturalnie każdy zawodnik, który opuści PlusLigę, będzie miał swojego następcę, wiemy już, że Grozera zastąpi Jochen Schops, zawodnik wartościowy, jednak wolny tylko dlatego, że był niechciany w zespole Roberto Santiliego, więc ta zmiana może nie okazać się „in plus”. Kto zastąpi Bartosza Kurka – jeszcze nie wiadomo, na rynku jest kilku ciekawych i wolnych przyjmujących, chociażby William Priddy i Peter Veres, którzy będą szukać klubu z tego samego powodu co Schops, no i oczywiście Giba, który wyraził chęć gry w Polsce…

Patrząc na tegoroczne sukcesy bardziej globalnie – to wspaniale, że polska siatkówka tak prężnie się rozwija, kluby walczą z czołowymi zespołami z Włoch i Rosji, a organizacja spotkań może służyć jako przykład dla innych, ale siłą rzeczy, kiedy cała siatkarska Europa patrzy na nas, chcąc nie chcąc promujemy swoich zawodników. O ile odejście Bartosza Kurka nie znaczy, że tracimy go zupełnie, być może przyjedzie na zgrupowanie kadry z Moskwy jako lepszy zawodnik, jednak Grozer jest siatkarzem, z którego polska siatkówka przez najbliższy czas nie będzie miała już żadnego pożytku. Odpowiedź na pytanie, co zrobić, aby zbudować i utrzymać dobrą drużynę, wydaje się oczywista, bo ponoć wszystko jest dobrze, dopóki kręci się pieniążek. Niestety, siatkówka jest o tyle specyficznym sportem, że nie idą za nią wielkie pieniądze i za niesamowity kontrakt Osmanego Juantoreny w Kazaniu, Cristiano Ronaldo kupuje sobie zapas żelu do włosów na miesiąc. Tym samym trudniej o sponsora, nawet zespołowi, który wygrywa Challenge Cup. Swoją drogą, zespół z Częstochowy jest tego świetnym przykładem, bo w zależności od tego, przez kogo był sponsorowany, zmieniał nazwę częściej niż kobieta w ciąży zdanie. Jedyne, na co można liczyć w tym momencie, to łut szczęścia, który sprawi, że za sukcesem staną odpowiednie pieniądze, aby zatrzymać wszystkich jego „ojców” i właśnie tego sobie i Państwu życzę.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Felietony, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2012-05-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved