Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski kobiet > Rok 2011 rozczarowaniem dla reprezentacji Polski siatkarek

Rok 2011 rozczarowaniem dla reprezentacji Polski siatkarek

x - [stare] Polska (K) - 2011 (WGP)
fot. archiwum

Rok 2011 dobiegł końca. Czas na podsumowania tegorocznych wydarzeń w polskiej siatkówce. Na pierwszy ogień „idzie" reprezentacja Polski siatkarek. Trzeba przyznać, że pełen zawirowań rok 2011 nie był dla biało-czerwonych zbyt udany.

Kibice podopiecznych trenera Jerzego Matlaka żywili nadzieję, że rok 2011 okaże się lepszy dla ich pupilek, a jego ukoronowaniem będzie awans do Igrzysk Olimpijskich w Londynie. Jednakże bieg wydarzeń w pierwszym półroczu zapowiadał zupełnie odmienny rozwój wypadków…

Kłopoty z kadrowiczkami, a raczej ich brakiem

Na początek niezbyt dobra wiadomość: filar reprezentacji, czyli Małgorzata Glinka-Mogentale potwierdziła informację, że nie myśli już o grze w drużynie narodowej, dodając przy tym, że kwestię powrotu rozważyłaby tylko w przypadku uczestnictwa zespołu w igrzyskach olimpijskich. Jak się okazało to był dopiero początek kłopotów. W ślady Glinki poszła przyjmująca mistrzyń Polski, Aleksandra Jagieło, która ogłosiła, że definitywnie kończy swą przygodę z reprezentacją kraju. Wiadomo było, że odpocząć od występów postanowiła Mariola Zenik, a Joanna Kaczor i Katarzyna Gajgał leczyły kontuzje. Jeszcze przed MŚ 2010 z kadry „zniknęły" Katarzyna Skowrońska-Dolata i Katarzyna Skorupa. Zapowiadało się na sporą rewolucję w kadrze, a trener Jerzy Matlak nie ukrywał, że kwestia powołań na sezon reprezentacyjny 2011 nie przedstawia się najlepiej. Wezwany „na dywanik" do władz Polskiego Związku Siatkówki selekcjoner postawił sprawę jasno: będzie podium na World Grand Prix i na mistrzostwach Europy. W przeciwnym razie Matlak zadeklarował, że odda się do dyspozycji zarządu PZPS. Uspokoiwszy w ten sposób falę krytycznych głosów, trener mógł zająć się powołaniami na Puchar Jelcyna, który miał być pierwszym etapem przygotowań do najważniejszych imprez sezonu. Notabene decyzja o udziale w tym turnieju podzieliła trenerów, ekspertów i dziennikarzy na dwa obozy. W końcu maja trener Matlak zdążył jeszcze ogłosić nazwiska siatkarek, które przystąpią do treningów w szerokiej kadrze. Po raz pierwszy znalazły się w niej przyjmującą AZS-u Białystok, Aleksandra Kruk, atakująca Anita Kwiatkowska (wtedy Stal Mielec, teraz Budowlani Łódź) oraz libero akademiczek z Białegostoku, Magdalena Saad. Po czym…



Niespodziewany ruch PZPS

…pojawiły się głosy, mówiące o odwołaniu Jerzego Matlaka. Wydawało się, to nieprawdopodobne – zmiana trenera tuż przed rozpoczęciem sezonu reprezentacyjnego raczej nie wydaje się rozsądnym krokiem. Jak się okazało, na polskim siatkarskim podwórku wszystko jest możliwe. W parę dni później oficjalnie ogłoszono informację o odwołaniu dotychczasowego trenera reprezentacji ze stanowiska. Na następcę typowano Alojzego Świderka. Tymczasem siatkarki udały się do Rosji na Puchar Jelcyna, a pieczę nad nimi sprawował asystent Matlaka, Wiesław Popik. W rosyjskim turnieju biało-czerwone uplasowały się na czwartej pozycji z bilansem jednego zwycięstwa i trzech porażek. Gra Polek nie wyglądała najlepiej, zaznaczyła się wyraźnie duża ilość błędów własnych i mało skuteczny blok. Jednak z uwagi na fakt, że zawodniczki trenowały ze sobą zaledwie tydzień potraktowano turniej jako „pierwsze koty za płoty". W tym czasie oficjalnie przedstawiono Alojzego Świderka jako nowego szkoleniowca reprezentacji. Świeżo upieczony trener bez wahania określił cele zespołu: finały World Grand Prix oraz półfinał mistrzostw Europy. Oprócz tego zadeklarował sporo zmian zarówno w stylu gry polskiej ekipy, jak i w niepisanym regulaminie, obowiązującym podczas zgrupowań i turniejów.

World Grand Prix – kontuzje, rozczarowanie i „docieranie się" zespołu

Alojzy Świderek, „specjalista na kłopoty" musiał poradzić sobie z piętrzącymi się… kłopotami. Plaga urazów nieustannie wisiała nad jego podopiecznymi. Tuż przed inauguracją World Grand Prix ze składu wypadły Berenika Okuniewska, Anna Werblińska, Izabela Bełcik i Natalia Bamber. Początek rywalizacji był udany – zwycięstwo nad Argentyną, na własnym terenie w Bydgoszczy. Po spotkaniu podkreślano, że korzystny wynik cieszy, lecz należy wyeliminować sporą liczbę pomyłek i przestoje w zespole. W kolejnym meczu Polki, po bardzo wyrównanej grze, uległy w tie-breaku Dominikanie. Można było chwalić ich grę, niepokój budziły jedynie błędy i brak umiejętności "udźwignięcia" presji w trudnych momentach. Kolejne "na tapecie" były Włoszki. Nerwowa gra, sporo błędów w przyjęciu polskiej drużyny znacznie ułatwiły "Azzurre" sprawę i biało-czerwone po raz kolejny zeszły z parkietu pokonane. Przed drugim weekendem z rozgrywkami Grand Prix doszło nowe zmartwienie: kontuzja mięśni brzucha dotknęła, spisującą się dotąd znakomicie, Kingę Kasprzak. Jakby wbrew tym pechowym przypadkom, polskie zawodniczki przed własna publicznością, w Zielonej Górze pokonały Argentynę. W kolejnym meczu już nie było tak różowo. Mimo twardej walki Polki nie były w stanie zatrzymać rozpędzonych Koreanek. Za to wygrana z Kubą znacznie poprawiła nastroje. Po meczu zarówno trener, jak i zawodniczki podkreślali, że postęp w grze reprezentacji jest widoczny. Kolejne starcia miały zdecydować czy polska ekipa będzie walczyć w turnieju finałowym. Po zwycięstwie z Kazachstanem wszystko zdawało się układać po myśli polskich zawodniczek. Niestety, porażki z Dominikaną i Chinami pozbawiły biało-czerwonych nadziei na walkę w finałach Grand Prix i dały 10. miejsce w tabeli. Przyczynę tego widziano w niezbyt dobrej grze zespołu w ataku i bloku. Porażka w walce o finały okazała się kosztowna – Polki spadły o dwie pozycję w rankingu FIVB, na 9. miejsce. Do mistrzostw było jeszcze kilka tygodni, a w wokół kadry…

Mistrzostwa Europy – powrót liderki i zawiedzione nadzieje

…znowu nieprzyjemna atmosfera. Tym razem za sprawą powołań na mistrzostwa Starego Kontynentu. Mianowicie zabrakło Joanny Kaczor i Katarzyny Gajgał. Zawodniczki przechodziły rehabilitację w Muszynie i nie otrzymały zgody klubu na przyjazd na zgrupowanie kadry w czasie rozgrywek World Grand Prix. Do reprezentacji powróciła jedna z najbardziej utytułowanych polskich siatkarek, Katarzyna Skowrońska-Dolata. W szerokiej kadrze nie zabrakło również innych dotąd nieobecnych: Agnieszki Bednarek-Kaszy i Katarzyny Skorupy. Jednak rozgrywająca włoskiego Urbino Volley ostatecznie nie znalazła uznania w oczach trenera i opuściła drużynę jeszcze przed Memoriałem Agaty Mróz-Olszewskiej – ostatnim sprawdzianem formy przed europejskim czempionatem. W turnieju rozgrywanym w Dąbrowie Górniczej Polki zajęły drugie miejsce – po wygranych nad Słowacją i Chorwacją, przyszła porażka z ekipą Rosji. Zawodniczki zgodnie podkreślały, że na nadejście najwyższej formy jest jeszcze czas, w meczach sparingowych brakuje świeżości i objawia się zmęczenie spowodowane ciężką pracą na siłowni. Odważnie mówiono o realnych celach na mistrzostwa: co najmniej półfinał, a może i medal. Takim prognozom sprzyjała dość „szczęśliwa" grupa. Los sprzyjał polskiej ekipie przy losowaniu – drużyny Czech, Rumunii oraz Izraela to drużyny, które nie powinny były sprawiać kłopotów. Tak w istocie się stało – biało-czerwone zakończyły fazę grupową na pierwszym miejscu z kompletem punktów bez straty seta. Polki prezentowały się bardzo dobrze, wydawało się, że poczyniły duży postęp. Jak się okazało niewystarczający na późniejsze mistrzynie Europy. Serbski blok okazał się nie do przejścia. Kłopoty z atakiem i przyjęciem i błędy własne mocno usztywniły polską drużynę. Uciążliwa walka o wyrównanie rywalizacji nie przyniosła efektów.

Konsekwencje

… okazały się bolesne: reprezentacja Polski spadła z 9. na 11 miejsce, a szanse na przyznanie „dzikiej karty" w Pucharze Świata zmalały do zera. O awans do Igrzysk Olimpijskich w Londynie siatkarki powalczą w turnieju kontynentalnym w maju 2012 roku. I na koniec roku doszła mało budująca aczkolwiek spodziewana wiadomość: absencja w Pucharze Świata kosztowała polski zespół spadek o jedno oczko, na 12. pozycję w rankingu FIVB.

Działo się w żeńskiej siatkówce…

Nasuwa się stwierdzenie, że niekiedy za dużo jak na jeden rok. Zmiana trenera w najmniej odpowiednim momencie, „zgrzyty" między trenerem reprezentacji a klubami, niechęć zawodniczek do grania w kadrze, plaga kontuzji… Reprezentacja, mimo szumnych zapowiedzi, nie zrealizowała ani jednego z postawionych sobie celów na rok 2011. Mimo powrotów najsilniejszych zawodniczek. Z pewnością nie był to rok udany dla żeńskiej drużyny narodowej. Jednakże w kadrze tkwi potencjał i w końcu musi to znaleźć odzwierciedlenie na boisku. Wydaje się jednak, że Alojzy Świderek to człowiek, który potrafi wyciągnąć wnioski z takiego obrotu spraw i w razie potrzeby sięgnie nawet po rewolucyjne środki, by osiągnąć cel. Magiczne słowa "igrzyska olimpijskie" mobilizują, więc możemy spodziewać się dalszych powrotów do kadry, rywalizacji i co najważniejsze walki. Czy owocnej? Przyszłość pokaże…

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2011-12-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved