Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > II liga M: Kęczanin Kęty wywozi komplet punktów z Wrocławia

II liga M: Kęczanin Kęty wywozi komplet punktów z Wrocławia

fot. archiwum

Kolejną, czwartą z rzędu, porażkę zanotowali w drugiej lidze mężczyzn siatkarze wrocławskiej Gwardii. Tym razem szybko, w trzech setach ulegli oni na własnym parkiecie dobrze dysponowanej drużynie Kęczanina Kęty.

Pierwszą partię spotkania lepiej rozpoczęli goście, którzy wyszli na prowadzenie 5:2, głównie dzięki błędom siatkarzy Gwardii. Wystarczyły jednak dwa skończone kontrataki i as serwisowy by gospodarze doprowadzili do remisu. Zacięta walka toczyła się do stanu 15:15. Wtedy to drużyna z Małopolski wypracowała sobie kilka punktów przewagi (za sprawą dobrze serwującego Dariusza Kubicy ), której nie oddała do końca seta. Skutecznymi zagraniami z drugiej piłki punkty zdobywał rozgrywający Marcin Kapuśniak, a w ataku nie do zatrzymania był Jonasz Biegun. Gospodarzom nie pomogły przerwy na żądanie trenera Ireneusza Kłosa i to przeciwnicy mogli się cieszyć ze zwycięstwa w tej partii 25:18.

Początek drugiej partii to powtórka z poprzedniego seta i trzypunktowe prowadzenie gości (5:2). Od tego momentu rozpoczęła się walka punkt za punkt. W drużynie Gwardii, dzięki dobremu przyjęciu, piłki były kierowane głównie do środkowych Pawła Michockiego i Jakuba Daleckiego . Wrocławianie popełniali jednak wiele niewymuszonych błędów, głownie w polu zagrywki, co skutecznie uniemożliwiło im wygranie tej partii. Ostatecznie to zespół z Kęt wygrał 25:22, wyszedł na prowadzenie 2:0, przez co zainkasował co najmniej jeden punkt do ligowej tabeli.

Trzeci set zaczął się dosyć niefortunnie dla zespołu gości, gdyż w czwartej akcji kontuzji stawu skokowego doznał środkowy Jacek Faron. Został on natychmiast zniesiony z parkietu i oddany w ręce lekarzy oraz fizjoterapeutów. Cała sytuacja nie wpłynęła źle na zespół Kęczanina lecz raczej dodała odwagi gospodarzom. W ich szeregach zaczął wreszcie funkcjonować blok i popełniali mniej błędów własnych. Set ten był najbardziej wyrównany ze wszystkich trzech, ale jego druga połowa należała już do zespołu z Kęt. Skutecznymi atakami popisywali się przyjmujący zespołu Jakub Gaweł i Mateusz Błasiak. W samej końcówce dwa błędy popełnili siatkarze Gwardii, najpierw rozgrywający Wojciech Kubiak przełożył ręce na stronę przeciwnika, później w aut zaatakował Michocki i to drużyna z Małopolski zanotowała trzypunktowe zwycięstwo.



Przed tym spotkaniem oba zespoły sąsiadowały ze sobą w tabeli posiadając tyle samo punktów. Porażka zespołu z Wrocławia spowodowała, że spadł on z piątego na szóste miejsce.

KS Gwardia Wrocław – UMKS Kęczanin Kęty 0:3
(18:25, 22:25, 23:25)

Składy drużyn:
KS Gwardia Wrocław: Stogniew, Lesiak, Strubbe, Chmiela, Deszcz, Michocki, Andrys (libero) oraz Kordylas, Uliński, Kubiak, Dalecki
UMKS Kęczanin Kęty: Błasiak, Kapuśniak, Gaweł, Biegun, Faron, Kubica, Cymerman (libero) oraz Szpyrka, Gliniecki, Mamica, Muchewicz

Po meczu powiedzieli:

Ireneusz Kłos (trener Gwardii Wrocław): – O porażce zadecydowały nasze własne błędy czyli te piłki, które były przebijane na naszą stronę. Dostarczaliśmy je albo przeciwnikowi albo w siatkę, że nasz rozgrywający po prostu nie miał możliwości z tego cokolwiek zrobić. Nie mówię o pierwszym secie, bo zdecydowanie zespół z Kęt był od nas lepszy, ale w tych dwóch pozostałych mogliśmy się pokusić o zwycięstwo. Może wtedy nasza gra by ruszyła i może zawodnicy uwierzyliby, że ten mecz można wygrać. Było parę sędziowskich werdyktów bardzo krzywdzących, zarówno dla naszego zespołu jak i drużyny z Kęt. To powodowało dużą nerwowość. Cały czas mówię, że nie chcę oceniać pracy sędziów, ale jeśli ludzie biorą za to pieniądze, obojętnie, większe czy mniejsze, to powinni się jak do każdej pracy przyłożyć. Jeżeli sędzia puszczał podwójne odbicia rozgrywającym i to zarówno z mojej jak i przeciwnej drużyny, to dla mnie to jest tragedia.

Piotr Deszcz (kapitan Gwardii Wrocław): – O niektórych spotkaniach mówi się, że z siatkarzy z jakiegoś zespołu zeszło powietrze. My chyba tego powietrza mieliśmy dzisiaj za dużo w sobie. Kolejne przegrane spotkanie po naszej wewnętrznej walce z samym sobą, nie tylko z przeciwnikiem. Jeżeli na boisko wychodzą dwa zespoły, my walczymy z dwoma, ze sobą i z przeciwnikiem, to nie jest to łatwe. Dzisiaj się po prostu nie udało, walczymy dalej, bo druga runda przed nami. Zakończyliśmy jeszcze nie wiem na jakim miejscu w tabeli, ale na razie ze swojej gry nie jesteśmy zadowoleni. Druga runda pokaże, w końcu najważniejsze mecze przed nami. Chcemy się dostać do fazy play-off i pomyślimy co będzie dalej.

Marek Błasiak (trener Kęczanina Kęty): – W pierwszym secie wyglądało wszystko dobrze, zwłaszcza jak pociągnęliśmy zagrywką, natomiast w spotkaniu popełniliśmy dużą ilość własnych błędów, kończyliśmy mało kontr. Jeżeli wykorzystalibyśmy chociaż połowę szans na kontrach, to zwycięstwo byłoby w miarę przekonywujące, jednak zrobiliśmy zbyt dużą ilość błędów. Ogólnie trzeba się cieszyć z punktów, bo to drużyny na styku. Przez ten miesiąc nadrabiamy to, co pokpiliśmy w początkowej fazie ligi i jesteśmy zadowoleni. Jest nad czym pracować, gdyż tracimy środkowego, trochę też z mojej winy, gdyż wyjątkowo mu się ten mecz nie układał, a to bardzo dobry zawodnik. Jest to dla nas duże osłabienie. Zostało sporo meczów do świąt, ale myślę, że ta przerwa po świętach spowoduje, że go wyleczymy.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-11-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved