Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > Bartłomiej Soroka: Nie myśleliśmy, że będzie aż tak ciężko

Bartłomiej Soroka: Nie myśleliśmy, że będzie aż tak ciężko

fot. archiwum

Siatkarze Wandy Kraków wywalczyli awans do I ligi, radząc sobie z presją ciążącą na nich jako faworycie turnieju mistrzów. - Cały czas wierzyliśmy, mieliśmy jasny cel i skończyło się pozytywnie - mówił MVP turnieju finałowego Bartłomiej Soroka.

Krakowianie już od pierwszych spotkań fazy zasadniczej kreowani byli na najlepszy zespół 4 grupy rozgrywek II ligi mężczyzn, swoją dobra dyspozycję zespół Grzegorza Silczuka potwierdzał to w każdym kolejnym spotkaniu. I tak na zakończenie tej części zmagań siatkarze Wandy Kraków zanotowali tylko dwie porażki, pewnie plasując się na pozycji lidera tabeli swojej grupy. W decydującej fazie rundy zasadniczej kapitan krakowian – Bartłomiej Soroka unikał dalekiego wybiegania w przyszłość, gasząc entuzjazm i wszelkie prognozy – Najpierw musimy wygrać swoją grupę, potem będziemy myśleć o play offach, i jak tu wygramy to będziemy zbierać informacje o innych. Spokojnie, już nie jeden myślał o turnieju finałowym a odpadł we wcześniejszej rundzie więc poczekajmy – mówił zawodnik. Na etapie play-offów krakowianie stoczyli wyrównaną walkę z zespołem ze Strzyżowa, w tej części rozgrywek nie była widoczna już tak wyraźna dominacja podopiecznych trenera Silczuka. – Dlatego nie chciałem mówić o turnieju finałowym, wiedziałem, że przed nami są play-offy i na tym etapie zacznie się prawdziwe granie – dużo się nie pomyliłem – wyjaśnia swoje wcześniejsze słowa Soroka, dodając jednak, że zespół był nastawiony na sukces – Wierzyło się, myślę, że personalnie też drużyna była na tyle mocna, że można było realnie o tym mówić. W pierwszej fazie mieliśmy tylko dwa mecze przegrane, więc na pewno to przekonanie się zwiększało. Cały czas wierzyliśmy, mieliśmy jasny cel, może nie myśleliśmy, że będzie aż tak ciężko, ale najważniejsze że skończyło się pozytywnie.

W gronie faworytów do awansu do zaplecza siatkarskiej ekstraklasy wymieniani byli gospodarze turnieju, czyli siatkarze Wandy Instal i zespół Krispolu Września. Ekipa z Wrześni ostatecznie sklasyfikowana została na pozycji trzeciej. Również Bartłomiej Soroka oceniając szanse uczestników turnieju finałowego w najlepszej dwójce widział podopiecznych Krzysztofa Wójcika. – Też stawiałem na Krispol, oczekując, że będzie najsilniejszym zespołem i najtrudniejszym rywalem – mówił po zakończeniu turnieju mistrzów. Obok krakowskiej Wandy z awansu cieszyli się jednak lubinianie, którzy pokonując gospodarzy w ostatnim spotkaniu zakończyli turniej na pierwszym miejscu tabeli. – Jeżeli chodzi o Lubin to ten mecz był zupełnie inny – dodał przyjmujący gospodarzy, czy w związku z pewnym awansem siatkarze Wandy potraktowali spotkanie typowo treningowo? – Obie drużyny miały już zapewniony awans, może nie tyle było to spotkanie treningowe, ale raczej pożegnanie z kibicami i zakończenie tego sezonu. Myślę, że inaczej by to wyglądało gdybyśmy grali i byłoby tylko jedno miejsce, jeden zespół mógłby awansować. Tego meczu nie rozpatrywałbym w kategorii oceniającego, przeciwnicy zagrali dobrze i wygrali cały turniej. Jednak gdybyśmy grali o jedno miejsce z pewnością ten mecz wyglądałby inaczej – zapewnia Bartłomiej Soroka.

Cel gospodarzy został osiągnięty, Wanda Kraków awansowała do rozgrywek I ligi mężczyzn, dodatkowo kapitan zespołu uznany został MVP turnieju finałowego. – Myślę, że niezasłużenie. To nie był mój najlepszy turniej, grało mi się bardzo ciężko i to wyróżnienie powinno trafić to ekipy z Lubina. – dość krytycznie oceniał swoją postawę Bartłomiej Soroka. Kogo sam siatkarz widziałby w gronie wyróżnionych? – Miałem dwa typy: przyjęcie i rozegranie – Zbyszek Żurek i Łukasz Klucznik. U nas równie dobrze tę nagrodę mógł otrzymać Jacek Pić. Nie tylko w turnieju finałowym, ale przez cały sezon Jacek grał bardzo dobrze i stabilnie.

Etap zmagań drugoligowych i turniej mistrzów powoli dla zespołu Wandy Kraków staje się historią. Od kolejnego sezonu podopiecznych Grzegorza Silczuka czeka walka na zapleczu PlusLigi i być może włączenie się do walki o kolejny awans, z jakim efektem? – To tak, jak mówienie w grudniu o turnieju finałowym, na zapowiedzi dotyczące walki o PlusLigę jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie, jeszcze sporo czasu zostało. Z taką grą, jaką prezentowaliśmy na tym turnieju mielibyśmy realne szanse żeby mieć pozycję w I lidze, powalczyć. Czy o czwórkę? – Trudno powiedzieć, bo nie znam pozostałych ekip grających na tym poziomie, ale na pewno będziemy walczyć i utrzymywać się gdzieś w środku tabeli – dodaje Bartłomiej Soroka. Jaka będzie przyszłość kapitana krakowian? Nie mam umowy, teraz mamy trochę przerwy, są święta, może później będziemy o tym rozmawiać – kończy zawodnik, zapowiadając chęć pozostania w szeregach krakowskiej Wandy.



* z Bartłomiejem Soroką rozmawiała Edyta Bańka (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-04-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved