Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Łukasz Wroński: W Spale nauczyłem się obsługi pralki

Łukasz Wroński: W Spale nauczyłem się obsługi pralki

fot. archiwum

Nie wszyscy domyślają się, jak trudny żywot wiodą uczniowie SMS-u Spała. Połączenie nauki i sportu to nie jedyny problem. O podróżach, praniu, sprzątaniu oraz domu poza miastem opowiada rozgrywający GTPS-u Gorzów Łukasz Wroński.

Magdalena Gajek: Wcześnie wyprowadziłeś się z domu. Trudno było stać się samodzielnym?

Łukasz Wroński: – Urodziłem się we Wrocławiu i szybko opuściłem rodzinne strony ze względów sportowych, ponieważ rozpoczynałem naukę w Spale. Z aklimatyzacją czy samodzielnością raczej problemów nie miałem. Większość młodych siatkarzy chce uczyć się i trenować w SMS-ie, a więc nie mogę narzekać. Ta szkoła dała mi szersze perspektywy na przyszłość, dlatego nie żałuję swojej decyzji, mimo że bywało tęskno do domu, bo rodzinę rzadko odwiedzałem.

Jak bardzo zmieniło się Twoje rodzinne środowisko przez te kilka lat?

– Dzięki pobytowi w Spale nauczyłem się obsługi pralki, ponieważ w domu zawsze zajmowała się tym mama. Tam niestety nie miałem jej przy sobie, a więc życie postawiło przede mną trudne wyzwanie (śmiech). Największą zmianą, jaka dokonała się podczas mojej nauki w SMS-ie było powiększenie naszej rodziny. Pewnego pięknego dnia odebrałem telefon od starszej siostry, która oznajmiła mi, że będziemy mieli w domu „dzidziusia". Na początku pomyślałem, że to ona jest w ciąży, ale okazało się, że to mama urodzi dziecko. Najpierw byłem w szoku. Teraz bardzo się cieszę, że mam młodszą siostrę.

Jak wyglądał Twój plan dnia w Spale?

– W SMS-ie mieliśmy napięty grafik. Trenowaliśmy zwykle dwa razy dziennie, a do tego dochodziły jeszcze inne obowiązki takie jak szkoła czy sprzątanie w pokoju, co szczerze mówiąc, rzadko udawało mi się wykonać (śmiech). Plusem był brak problemów z jedzeniem. Jedliśmy w stołówce i naprawdę nie mogę powiedzieć na posiłki złego słowa, chociaż po trzech latach stały się one trochę monotonne. Zawsze wiedziałem, co w danym dniu będzie na obiad.



Grając w reprezentacji, dużo podróżowałeś. Które miejsce zapadło Ci szczególnie w pamięci?

– Rzeczywiście występy w kadrze wiązały się z licznymi wyjazdami. Najbardziej podobało mi się w Meksyku. Była to długa i męcząca podróż, aczkolwiek bardzo ciekawa. Zobaczyłem ocean i mogłem w nim popływać. Mieliśmy również czas na zwiedzanie, ale wiadomo nie było go zbyt dużo, bo przyjechaliśmy tam w innym celu.

Który kraj chciałbyś jeszcze odwiedzić?

– Na pewno chciałbym zobaczyć Stany Zjednoczone. Ciekawi mnie jak wygląda to państwo na żywo, a nie tylko w filmach i na zdjęciach. To zupełnie inna kultura, czasem dość kontrowersyjna. Marzą mi się również amerykańskie zakupy w sklepach odzieżowych.

Jakie wady i zalety ma Gorzów jako miasto?

– Raczej nie doszukuję się w moim obecnym miejscu zamieszkania dobrych i złych stron. Występuję w GTPS-ie drugi sezon, ale nie mam przecież żadnego wpływu na funkcjonowanie miasta. Na pewno wadą jest to, że nie mam przy sobie znajomych i bliskich mi osób.

Gdzie chciałbyś żyć po skończeniu przygody z siatkówką?

– Kiedy przestanę grać, chciałbym osiąść na obrzeżach jakiegoś miasta w cichej okolicy i zamieszkać w domku jednorodzinnym.

*Rozmawiała Magdalena Gajek

źródło: gtpsgorzow.pl, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-01-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved