Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Wiele się działo – podsumowanie roku Morza Bałtyk Szczecin

Wiele się działo – podsumowanie roku Morza Bałtyk Szczecin

fot. archiwum

Nieudana walka w play offach o awans do I ligi, występ w międzynarodowym turnieju „Szczecin Cup", nieoczekiwana szansa gry na zapleczu PlusLigi i ciężka batalia o zwycięstwa w I lidze - tak w skrócie wyglądał 2009 rok w wykonaniu ekipy Morza Bałtyk Szczecin.

Miłe złego początki

Rok 2009 rozpoczął się dla Morza Bałtyk bardzo udanie. Podopieczni Zdzisława Gogola zwyciężyli 3:0 ekipę z Trzcianki. – W końcu wygraliśmy 3:0, długo na taki wynik czekaliśmy. Dzisiaj odrzuciliśmy zespół z Trzcianki od siatki i dlatego mieli oni problemy w ataku. Wygraliśmy dzięki dobrej zagrywce i dołożyliśmy do tego troszkę bloku – komentował wówczas kapitan szczecińskiego zespołu, Mateusz Sylla. Jednak już w kolejnym pojedynku podopieczni Zdzisława Gogola ulegli Victorii Wałbrzych. – Mój zespół przegrał przede wszystkim niedojrzałością siatkarską. Przeciwnik wygrał zasłużenie, bo był bardziej zaangażowany mentalnie w grę – skwitował krótko trener Morza. Na koniec rundy zasadniczej siatkarzy z Zachodniopomorskiego czekały trudne mecze. Najpierw szczecinianie odnieśli cenne zwycięstwo nad bezpośrednim rywalem do walki o czołową czwórkę – AZS-em Zielona Góra. Dla atakującego Morza, Adriana Milczarka był to wyjątkowy pojedynek, bowiem wcześniej bronił on barw zielonogórskiego zespołu. – Fajnie się gra takie mecze, bo jest podwójna motywacja. Wiadomo, że taki mecz może nie wyjść, bo można się spalić chcąc za bardzo go wygrać, ale dzisiaj się udało. Standardowo oddaliśmy seta na własnym parkiecie. Mecz był bardzo zacięty, widowiskowy, fajny dla kibiców i cieszymy się, że zdobyliśmy trzy punkty – podsumowywał zawodnik.

Potem przyszedł czas na konfrontację z Jokerem. Z liderem z Piły nie udało się zwyciężyć lecz jeden punkt przywieziony z Wielkopolski znacznie przybliżył podopiecznych Zdzisława Gogola do utrzymania drugiej lokaty w I grupie II ligi przed zbliżającymi się wielkimi krokami play offami. Wygrana na własnym parkiecie z Olimpią Sulęcin przypieczętowała pozycję wicelidera dla Morza Bałtyk, a po meczu z podopiecznymi Romana Bartuziego Michał Glinka powiedział – Dla mnie to był bardzo wyjątkowy mecz, ponieważ po drugiej stronie siatki byli wszyscy moi koledzy, z którymi grałem przez trzy lata w Sulęcinie. Dlatego zależało mi bardzo na zwycięstwie w tym meczu. W ostatnim spotkaniu fazy zasadniczej szczecinianie ulegli ekipie z Sulechowa, a jedna wygrana partia sprawiła, że na ich drodze w I rundzie play off stanęła drużyna z Wałbrzycha.



 

Przegrali z rywalem i kontuzjami

Dobra gra rozbudziła apetyty szczecińskich kibiców. Coraz częściej i głośniej zaczęli oni domagać się awansu Morza Bałtyk do I ligi, jednak szkoleniowiec ekipy z grodu Gryfa tonował hurraoptymistyczne nastroje. – My swoje główne zadanie w tym sezonie już wykonaliśmy. Teraz chcemy zrobić coś ponad normę, chcemy coś ugrać w play-offach, aby zajść jak najwyżej. Chcemy wygrać z Wałbrzychem i rywalizować o pierwsze miejsce w grupie z lepszym z pary Joker – Orion. Jeśli nadarzy się okazja gry o I ligę, to na pewno podejmiemy wyzwanie i będziemy walczyć. Trzeba jednak mocno stąpać po ziemi, być realistą i otwarcie powiedzieć, że ten zespół nie jest jeszcze gotowy do gry w I lidze, mimo że cały czas ciężko pracuje i się rozwija. Ten szybki awans może być przeszkodą dla tej drużyny, ale jeśli pojawi się szansa, to na pewno z niej skorzystamy.

Już dwa pierwsze spotkania pokazały, że o awans do kolejnej rundy play off nie będzie łatwo. Szczecinianie nie poradzili sobie z rywalem i kontuzjami. Po dwóch porażkach na własnym parkiecie z Victorią ich sytuacja była bardzo trudna., – Zrobiliśmy dwa kroki w tył. Teraz pojedziemy do Wałbrzycha i musimy zrobić dwa kroki do przodu, a w Szczecinie dołożyć jeszcze jeden krok i będzie dobrze – przekonywał Konrad Paśnik. Jednak okazało się, że słów nie udało się przekuć w czyny, bowiem szczecinianie nie sprostali w Wałbrzychu tamtejszej Victorii i szybko pożegnali się z marzeniami o grze w I lidze. Ostatecznie podopieczni Zdzisława Gogola uplasowali się na trzeciej pozycji w grupie I. Mimo, że był to dość udany sezon dla zawodników Morza Bałtyk, to jednak niedosyt pozostał.

 

Zagrali z Polską, Brazylią i Indiami

W międzysezonowej przerwie siatkarze ze stolicy Zachodniopomorskiego wzięli gościnnie udział w turnieju „Szczecin Cup", w którym rywalizowały juniorskie reprezentacje Polski, Indii oraz Brazylii. Podopieczni Zdzisława Gogola ograli Hindusów, zremisowali z biało-czerwonymi, a na zakończenie zmagań nie sprostali siatkarzom z Ameryki Południowej. – Mogliśmy poznać kulturę tych krajów i zobaczyć w jaki sposób gra się w nich w siatkówkę. Okazało się, że na boisku nie ma znaczenia kto z jakiego kraju pochodzi. Dla nas był to olbrzymi zaszczyt zagrać z reprezentacjami Polski, Brazylii i Indii. To było wielkie przeżycie, którego na pewno nie zapomnimy do końca życia – opowiadał Dawid Michor.

 

Nieoczekiwana szansa na grę w I lidze

Po nieudanej batalii o awans do I ligi wydawało się, że podopieczni Zdzisława Gogola przez kolejny sezon będą tułać się po II-ligowych parkietach. Jednak nieoczekiwanie pojawiło się światełko w tunelu. Kilka klubów rywalizujących na zapleczu PlusLigi miało kłopoty finansowe. W związku z tym zarząd PZPS-u postanowił wykluczyć Orła Międzyrzecz i Jokera Piła z gry w I lidze. Z okazji skorzystali szczecińscy działacze i zgłosili wniosek o dokooptowanie Morza Bałtyku do pierwszoligowych rozgrywek. – Chwała ludziom, którzy czytają oficjalne komunikaty PZPS i wyrazili chęć gry w odpowiednim czasie w I lidze w przypadku zwolnienia się miejsc – mówił Sylla. Ostatecznie wykluczone wcześniej zespoły z Piły i Międzyrzecza zostały przywrócone i trzeba było rozszerzyć zaplecze PlusLigi do trzynastu drużyn.

Wiadomo było, iż głównym celem Morza Bałtyk będzie utrzymanie się w I lidze. – Zawodnicy będą musieli szukać swojej szansy w każdym meczu i w poszczególnych setach, aby coś ugrać na swoją korzyść. Zostaną rzuceni na głęboką wodę, ale w sporcie trzeba ryzykować i podejmować trudne decyzje. (…)Teraz jesteśmy na przyspieszonym kursie gry w I lidze i będziemy musieli z dużą konsekwencją podchodzić do wielu rzeczy. (..) Jesteśmy skazywani na pożarcie, ale będziemy starali się zdobywać punkty i zrobimy wszystko, aby utrzymać się w I lidze – komentował Gogol.

 

Młodość, młodość i jeszcze raz młodość

Po sezonie 2008/2009 ze szczecińskim zespołem pożegnali się: Paweł Kolec, Konrad Prusakowski, Tomasz Cichosz oraz jego brat – Łukasz. W ich miejsce klub pozyskał Michała Dolińskiego z Czarnych Radom, Wojciecha i Michała Paniączyków z Siatkarza Wieluń. Z Orła Międzyrzecz do Szczecina przybył Krystian Pachliński , a z Jokera Piła, Paweł Kaczorowski. W Morzu Bałtyk znalazł się także wychowanek Błyskawicy Szczecin – Daniel Zabłocki. Wszyscy nowi zawodnicy ekipy z grodu Gryfa są młodymi i niedoświadczonymi siatkarzami. – Młodość może być naszym atutem, ale przez nią możemy również wiele spotkań przegrać, ponieważ brakuje nam jeszcze doświadczenia – mówił Artur Kulikowski . W podobnym tonie wypowiadał się Michor – Jesteśmy młodą drużyną, ale jeśli odpowiednio to wykorzystamy, to myślę, że młodość może stać się naszym atutem. Jednak każdy z nas musi dać z siebie wszystko, aby osiągnąć korzystny wynik.

Puchar Polski

Rozgrywki Pucharu Polski miały być tylko dodatkowymi pojedynkami dla siatkarzy Morza Bałtyk, jednak niewiele brakowało, a podopieczni Zdzisława Gogola mieliby okazję zmierzyć się z zespołem z PlusLigi, bowiem najpierw udało im się pokonać drużynę GTPS-u Gorzów Wielkopolski. Następnie ograli AZS Nysę i na drodze do konfrontacji z AZS-em Częstochowa stanęła szczecinianom ekipa z Będzina. Okazało się, iż jest to zbyt wymagający rywal dla Mateusza Sylli i spółki. Dwie porażki 1:3 sprawiły, że siatkarze z grodu Gryfa pożegnali się z Pucharem Polski, a zaszczyt sprawdzenia swoich sił z ekipą z ekstraklasy przypadł zawodnikom Rafała Legienia.

 

Trudna walka o ligowy byt

I-ligowe zmagania podopieczni Zdzisława Gogola rozpoczęli od pojedynku z zespołem z Gorzowa Wielkopolskiego. Mimo, że przegrywali 0:2, to potrafili doprowadzić do remisu. Tie-break padł łupem siatkarzy z województwa Lubuskiego, ale w Szczecinie pozostał cenny punkt. W kolejnym meczu zawodnicy Morza Bałtyk nie sprostali Energetykowi Jaworzno, ale już w trzecim pojedynku I ligi odnieśli historyczne zwycięstwo. Udało im się pokonać Ślepska Suwałki. Jaka była recepta na sukces? – Trener przed meczem apelował o wysoki poziom koncentracji. Prosił, abyśmy zapominali jak najszybciej o nieudanych akcjach, a koncentrowali się na każdej, kolejnej piłce. Myślę, że przyniosło to skutek – komentował Sylla. Siatkarze ze Szczecina sprawili miłą niespodziankę swoim kibicom w szóstej ligowej kolejce. Po dramatycznym meczu okazali swą wyższość nad Orłem Międzyrzecz. – Bardzo cieszymy się ze zwycięstwa, tym bardziej, że w drużynie z Międzyrzecza gra wielu rutynowanych zawodników takich jak Jarosław Stancelewski, czy Krzysztof Hajbowicz. Jednak my dzisiaj nastawiliśmy się na zwycięstwo, bo jeśli mieliśmy z nimi wygrać, to tylko na własnej hali – podkreślał Glinka. Jednak porażki z Fartem Kielce, Jokerem Piła, Treflem Gdańsk, Pronarem Hajnówka i Avią Świdnik sprawiły, że Morze Bałtyk plasowało się ciągle w dolnych rejonach tabeli. Jeden punkt zdobyty w spotkaniu z BBTS-em Bielsko-Biała i zwycięstwo nad AZS-em Nysa nie zmieniły pozycji w tabeli szczecińskiego zespołu.

2009 rok podopieczni Zdzisława Gogola zakończyli na ostatnim miejscu w tabeli z dorobkiem dziewięciu „oczek", jednak zespoły z miejsc 10-12 mają taką samą ilość punktów, a dodatkowo siatkarze ze stolicy Zachodniopomorskiego mają jeden mecz zaległy (z SMS-em Spała).

Czy kolejny rok będzie bardziej udany dla Morza Bałtyk? Czy uda mu się utrzymać na zapleczu PlusLigi? Na pewno o to nie będzie łatwo, ale podopieczni Zdzisława Gogola pokazali już w tym sezonie, że potrafią grać w siatkówkę, a ambicja i wola walki czasami mogą zdziałać cuda. Warto by jednak do punktów zdobywanych na własnym parkiecie zacząć w końcu dorzucać „oczka" wywalczone na parkietach rywali, tak aby na koniec rundy zasadniczej uplasować się w czołowej ósemce ligi. Czy jest to zadanie wykonalne? O tym przekonamy się w najbliższych miesiącach.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2009-12-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved