Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Czy Politechnice należy się walkower za mecz z Delectą?

Czy Politechnice należy się walkower za mecz z Delectą?

x - [stare] PlusLiga
fot. archiwum

W siatkarskim światku trwa gorąca dyskusja po meczu Delecty Bydgoszcz z AZS Politechniką Warszawską, w którym wystąpił nieuprawniony zawodnik. Dla trenera Panasa sprawa jest prosta - walkower. Innego zdania jest Andrzej Lemek szef Wydziału Sędziowskiego PZPS.

Przypomnijmy, że w meczu 5. kolejki PlusLigi Delecta Bydgoszcz pokonała AZS Politechnikę Warszawską 3:1. W spotkaniu pojawił się nieuprawniony do gry Dawid Konarski. Sędziowie cofnęli z jego udziałem akcję, ale tylko jedną, a nie dwie, w których uczestniczył jak twierdzą warszawianie. Politechnika domaga się więc walkowera. Trener stołecznych, Radosław Panas twierdzi, że decyzja może być tylko jedna. – Według regulaminu sprawa jest jednoznaczna. Zawodnik nie był wpisany do protokołu, nie powinien się rozgrzewać, brać udziału w prezentacji, a tym bardziej wystąpić w tym meczu. Nasz klub złożył już stosowne pisma – mówi warszawski szkoleniowiec. – Jeśli brać pod uwagę tylko i wyłącznie literę prawa – sprawa jest jednoznaczna. Po to są weryfikacje, licencje zawodników, książeczki, na meczu jest komisarz, sekretarz, a w klubie powołani do tego ludzie, aby takich spraw pilnować – dodaje.

Przewodniczący Wydziału Sędziowskiego PZPS, Andrzej Lemek uważa jednak, że sprawa jest bardziej skomplikowana. – Na pewno sędziowie popełnili błąd dopuszczając do zmiany Konarskiego, a wcześniej zezwalając mu na rozgrzewkę. Z drugiej strony błąd popełnił także drugi trener i trener Wspaniały źle zawodnika wpisał.

Przeglądaliśmy tą sytuację. Było tak, że sędziowie owszem cofnęli jedną akcję, ale Dawid Konarski był dłużej na boisku, niż jeden punkt, także więcej ich powinno być cofniętych. W naszej ocenie należało cofnąć wszystkie punkty, które zespół zdobył w tym secie i w całym meczu. Czyli powinno być 1:0 dla nas i 12:0 w drugiej partii – ocenia szkoleniowiec "Inżynierów".

Nie mniejsze zamieszanie oglądaliśmy oglądaliśmy w półfinale mistrzostw Polski pomiędzy Skrą Bełchatów, a Jastrzębskim Węglem. Z zespole ze Śląska wychwycono błąd ustawienia. Wtedy cofnięto punkty zdobyte w secie, a do walkowera, ani powtórki meczu nie doszło. Tym razem sędziowie punktów nie odjęli. Czy zatem możemy spodziewać się walkowera? – Z protokołu, który przeglądałem wynikało, że sędziowie zrobili wszystko co w tym wypadku powinni zrobić, ale jeszcze się zobaczy taśmę wideo i wówczas będziemy się zastanawiać – mówi szef sędziów przy PZPS. A gdy po obejrzeniu wideo okaże się, że Dawid Konarski przebywał na boisku w akcji, której nie cofnięto. Wtedy będziemy mieli do czynienia z walkowerem? – Zgodnie z przepisami FIVB i PLPS to nie jest tak do końca – uważa Andrzej Lemek. On przebywał na boisku, ale sędziowie przerwali akcję i anulowali punkt. Także jeśli to by ode mnie zależało, utrzymałbym wynik spotkania w mocy – dodaje.

Pójdźmy na żywioł – mówi z kolei Radosław Panas.Będzie mógł grać człowiek z trybun, który przyjdzie z tramwaju, dostanie tylko koszulkę i będzie mógł wystąpić. Wówczas nie będzie problemu – uważa trener AZS Politechniki Warszawskiej. – Po to liga ma w nazwie „Profesjonalna", aby takich rzeczy pilnować – dodaje.

Inna sytuacja byłaby, gdyby Konarski grał do końca meczu. W takim wypadku jest ewidentny walkower i problemu nie ma. Ale tak nie było i sprawa jest czysta, tym bardziej, że Politechnika wygrała seta – mówi Lemek. Jednak Dawid Konarski nie mógł zagrać do końca meczu, bo sędziowie ingerowali w decyzję sztabu szkoleniowego Delecty. I tak z bezstronnego arbitra prowadząca zawody Katarzyna Sokół stała się osobą kreującą wydarzenia. Mówi Radosław Panas: Często podajemy przykład piłki nożnej, gdzie może pojawić się zawodnik nieuprawniony np. z powodu zbyt dużej ilości żółtych kartek. I czy on grał cały mecz, czy strzelił gola, czy grał pięć minut, nie ma znaczenia, wynik jest zweryfikowany. Trzeba uważać na wszystkie rzeczy – twierdzi. – Sędziowie są od tego, aby działać zgodnie z przepisami, a na boisku mogą być tylko i wyłącznie zawodnicy uprawnieni do gry – uważa Andrzej Lemek.



Wypychanie Konarskiego poza boisko chyba nie należy do sędziego? Bo czy może sobie wyobrazić sytuację, że piłkarz wchodzi na boisko i sędzia mówi: „zaraz, zaraz, pan nie może wejść". Nie jest tak że sędziowie nadużywają swoich kompetencji? – Na to pytanie nie potrafię odpowiedzieć, mnie w Bydgoszczy wtedy nie było – ucina szef Wydziału Sędziowskiego. A warto by się zastanowić, zupełnie odbiegając od sytuacji z meczu Delecty z Politechniką, nad tym, czy zawody prowadzą bezstronni arbitrzy? Czy kreatorzy nowej rzeczywistości?

 

* Autor: Tomasz Kowalczyk (Program 1 Polskiego Radia)

źródło: Polskie Radio

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-11-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved