Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ORLEN Liga > Strefowe podsumowanie 3. kolejki PlusLigi Kobiet

Strefowe podsumowanie 3. kolejki PlusLigi Kobiet

x - [stare] PlusLiga Kobiet
fot. archiwum

Trzecia kolejka żeńskiej ekstraklasy nie obfitowała w niespodzianki. Wszystkie mecze tym razem zakończyły się zwycięstwami za trzy punkty, a kibice nie doczekali się żadnego niespodziewanego wyniku. Na czele tabeli plasuje się aktualnie drużyna Centrostalu Bydgoszcz.

W najciekawszym spotkaniu tej kolejki naprzeciw siebie stanęły zawodniczki PTPS Piła i Banku BPS Muszynianka Fakro Muszyna. Był to szlagier tej serii spotkań, ponieważ mierzyły się ze sobą ekipy, które poprzedni sezon zakończyły „na pudle" – pilanki z brązem, a „Mineralne" ze złotem. Trener pilskiego zespołu, Wojciech Lalek, ostrzegał swoje zawodniczki przed nadmiernym respektem dla rywalek. Jego zdaniem podejście do tego meczu jak do zwykłego spotkania ligowego było szansą dla PTPS-u, by zdobyć punkty z ciężkim przeciwnikiem. Niestety, słowa trenera nie przyniosły skutku i w pierwszej partii kibice zgromadzeni w hali w Pile zobaczyli bojaźliwie grający zespół gospodyń. Owocem tego były mnożące się błędy, niedokładność i mnóstwo nieporozumień w szeregach pilanek. Set pierwszy zakończył się szybko – Muszyna wygrała 25:13. W kolejnej odsłonie zespół z Piły otrząsnął się ze swej niemocy i ta partia była dużo lepsza w wykonaniu PTPS-u. Pomimo porażki w tej partii (20:25), gospodynie pokazały zawodniczkom Bogdana Serwińskiego, że w Pile może być ciężko o zdobycie trzech punktów i gwiazdozbiór z Muszyny będzie musiał się jeszcze trochę napocić. Trzeci set był już bardzo dobry w wykonaniu siatkarek z Piły, bowiem wygrały one tę partię 25:21. Taki rezultat pokazał jak wielkie możliwości ma ekipa Wojciecha Lalka. Dobrą postawę w tym secie doceniła kapitan Muszyny, Aleksandra Jagieło, która przyznała, że ekipa z Piły, przy takiej postawie jak w trzeciej partii, może wiele w lidze „namieszać". Nadzieje na tie-break w pilskiej hali rozwiały siatkarki Serwińskiego w kolejnym secie. Dobra gra blokiem, ładna gra w obronie, a także wysoka skuteczność w ataku „Mineralnych" dała im upragnione zwycięstwo 25:17 i 3:1 w całym spotkaniu. Tym samym Muszyna wywiozła z gorącego terenu w Pile cenne trzy punkty.

PTPS Piła – Bank BPS Muszynianka Fakro Muszyna 1:3

(13:25, 20:25, 25:21, 17:25)



Wicemistrzynie Polski, BKS Aluprof Bielsko-Biała podejmowały na własnym parkiecie beniaminka ligi – Organikę Budowlanych Łódź. Łodzianki napędziły już stracha ekipie z Muszyny, urywając im seta w meczu inaugurującym rozgrywki w tym sezonie, więc teraz przyszła kolej na konfrontację z zespołem prowadzonym przez Igora Prielożnego. Pierwszy set przebiegał po myśli bielszczanek. Od samego początku BKS prowadził swoją grę, utrzymując kilkopunktową przewagę. Duża w tym zasługa Anny Barańskiej, która w polu serwisowym popisywała się wieloma trudnymi i mocnymi zagrywkami. Gra Budowlanych była szarpana, zdarzały im się długie przestoje, które umożliwiały spokojne prowadzenie gry ze strony ich rywalek. Set zakończył się wynikiem 25:18. Drugi set niewiele różnił się od premierowej partii, ponieważ podopieczne Wiesława Popika nie potrafiły znaleźć swego rytmu gry. Żadna z zawodniczek nie była w stanie unieść ciężaru gry na własnych barkach. Sama Małgorzata Niemczyk nie była w stanie walczyć z szczelnym blokiem bielszczanek i zdobywać punkt za punktem. Tym samym ekipa z Bielska-Białej ponownie budowała sobie przewagę od samego początku spotkania. Anna Barańska, Helena Horka i ich koleżanki bezlitośnie wykorzystywały każdy błąd ze strony rywalek. Druga partia zakończyła się jeszcze wyższą wygraną bielszczanek, a mianowicie 25:15. Początek trzeciej partii należał do zespołu z Łodzi. Siatkarki z centrum Polski prowadziły nawet 3:1, lecz później na serwis weszła Barańska i ponownie wydatnie pomogła swej drużynie w odrobieniu strat. Poza tym BKS miał w tym secie poważną armatę na skrzydle – Karolinę Ciaszkiewicz. Zastąpiła ona Helenę Horkę i bardzo dobrze wprowadziła się do gry, raz po raz kończąc piłki zarówno z lewego, jak i z prawego skrzydła. Pomimo solidnej gry bielszczanek rezultat był dosyć równy. Widać było, że zawodniczki Prielożnego odprężyły się i trochę brak im mobilizacji w tym spotkaniu. Przy wyniku 21:18 łodzianki stanęły. Przy serwisie Katarzyny Skorupy straciły kolejne trzy punkty i nieuchronnie zbliżały się do przegranej w tym meczu. Pierwszą piłkę setową udało się obronić, jednak drugą okazję wykorzystała świetnie dysponowana w tym meczu Karolina Ciaszkiewicz i Aluprof wygrał 25:19.

BKS Aluprof Bielsko-Biała – Organika Budowlani Łódź 3:0

(25:18, 25:15, 25:19)

W Dąbrowie Górniczej miejscowy MKS mierzył się z ostatnią ekipą w tabeli – Gedanią Żukowo. Różnica punktowa i miejsce w tabeli było również widoczne na boisku. Podopieczne Waldemara Kawki w żadnym z trzech setów tego meczu nie miały problemów ze zdobyciem 25 punktów. W pierwszej partii na początku utrzymywał się remis (do stanu 4:4), lecz później na zagrywkę weszła Katarzyna Walawender. Seria udanych zagrywek, a także dobra postawa koleżanek z drużyny, które nękały rywalki skutecznymi atakami i szczelnym blokiem sprawiła, że Dąbrowa Górnicza wyszła na prowadzenie 12:4 i praktycznie zapewniła sobie wygraną w tej partii. Na drugiej przerwie technicznej dąbrowianki prowadziły 16:8. Tak wysokie prowadzenie trochę je rozkojarzyło, ponieważ zawodniczki znad morza zdobyły 4 punkty z rzędu. Jednak ekipa z Zagłębia Śląskiego nie dała sobie wydrzeć zwycięstwa i nie dopuściła do zbliżenia się rywalek. Pierwszą piłkę setową MKS Dąbrowa Górnicza miał przy wyniku 24:15. Gospodyniom udało się wykorzystać dopiero trzecią piłkę setową i ostatecznie wygrały one 25:17. Drugi set wyglądał prawie tak samo jak set pierwszy. Tym razem nie Katarzyna Walawender, a Agata Karczmarzewska-Pura wyprowadziła dąbrowianki na wysokie prowadzenie (8:3). Na drugiej przerwie technicznej prowadzenie Dąbrowy było o oczko wyższe – 16:10. W tym secie z dobrej strony pokazała się Joanna Staniucha-Szczurek, która co chwilę popisywała się skutecznymi atakami. Przy wyniku 19:11 dla ekipy z Zagłębia Śląskiego ponownie przytrafił im się przestój i gedanistki zdobyły 4 punkty w serii. Po tych kilku przegranych akcjach siatkarki trenera Kawki przebudziły się i zaczęły zdobywać punkty. Dobra gra Katarzyny Walawender doprowadziła do wyniku 24:17. Pierwszej piłki setowej w tej partii również nie udało się skończyć, lecz w drugiej akcji było już inaczej i Dąbrowa prowadziła już 2:0 w setach. W ostatniej partii dominacja Dąbrowy nie podlegała już żadnej dyskusji. Trójka Walawender, Staniucha-Szczurek oraz Karczmarzewska-Pura zdemolowały na początku seta swe rywalki, prowadząc 12:3. Podopieczne Grzegorza Wróbla starały się stawić opór, lecz nie na wiele się to zdało. MKS wygrał 25:15 a całe spotkanie 3:0 i pokazał miejsce w szeregu ostatniemu zespołowi PlusLigi kobiet.

MKS Dąbrowa Górnicza – MKS Gedania Żukowo 3:0

(25:17, 25:17, 25:15)

Czwarte spotkanie w tej kolejce to mecz pomiędzy Gwardią Wrocław a AZS-em Białystok. Gospodynie pokonały na własnej hali białostoczanki 3:1 i z dorobkiem pięciu punktów zajmują szóste miejsce w tabeli. Pierwszy set należał od początku do wrocławianek, które na pierwszej przerwie technicznej prowadziły 8:1. Siatkarki Rafała Błaszczyka prowadziły nawet 17:10, ale wtedy „Gwardzistkom" przytrafił się zastój w grze. W polu serwisowym ekipy z Białegostoku znajdowała się Wysocka i AZS odrobił kilka punktów straty. Set zakończył się wynikiem 25:21. Drugi set to walka punkt za punkt. Niemal przez całego seta żadna z drużyn nie potrafiła wyjść na prowadzenie wyższe niż jeden punkt. Ostatecznie większym spokojem i pewnością siebie wykazały się wrocławianki, które zwyciężyły 25:22 i prowadziły już 2:0. Trzeci set również był bardzo równy. Dopiero rezultat 18:14 okazał się większym prowadzeniem jednej z drużyn, a konkretnie AZS-u. Trener Błaszczyk robił co mógł, by „gwardzistki" nie przegrały tego meczu, jednakże przewaga białostoczanek z środka seta dała o sobie znać i przyjezdne dotrwały do końca seta z przewagą dwupunktową zwyciężając w trzeciej partii 25:23. Czwarty, jak się okazało ostatni, set lepiej rozpoczął się dla ekipy z Białegostoku. Na pierwszej przerwie technicznej AZS prowadził 16:14 i cały czas utrzymywał 2 punkty przewagi. Później podopieczne trenera Czai zaczęły popełniać błędy i tym samym dały okazję wrocławiankom na doprowadzenie do remisu. Gospodynie skorzystały i dogoniły rywalki (19:19), a nawet je wyprzedziły (21:19). AZS nie chciał wracać do domu bez punktów, więc podjął walkę. Emocjonująca i piękna końcówka padła jednak łupem gospodyń, które wykorzystały atut własnego boiska, a także doping kibiców zgromadzonych w hali. Wrocławianki wygrały 25:23 i w całym meczu 3:1.

Gwardia Wrocław – AZS Białystok 3:1

(25:21, 25:22, 23:25, 25:23)

W ostatnim meczu tego weekendu rozgrywek PlusLigi Kobiet zmierzyły się zespołu Centrostalu Bydgoszcz oraz Stali Mielec. Pierwszy set idealnie ułożył się dla mielczanek, które wygrały tę partię 25:22. Przez całego seta wynik oscylował wokół remisu. Raz jedna, raz druga drużyna wychodziła na prowadzenie. Dopiero w końcówce seta, po dobrych atakach Ściurki, mielczankom udało się objąć prowadzenie i ostatecznie zwyciężyć w pierwszej partii. Drugi set podopieczne trenera Piotra Makowskiego rozpoczęły lepiej niż pierwszą partię. Bydgoszczanki prowadziły od samego początku (7:3 i 11:4) i nie dały sobie wydrzeć zwycięstwa w tej partii już do końca. Ostatecznie set zakończył się wynikiem 25:17. Trzecia i czwarta partia należały do bardzo zaciętych, ponieważ ekipa z hali Łuczniczka wygrała obie partie 25:23. W trzeciej partii widać było wielką ochotę do gry i chęć wywalczenia sobie zwycięstwa w tym secie oraz zagwarantowania swej ekipie dwóch punktów ze strony obu zespołów. Prowadzenie przez całego seta utrzymywały gospodynie, jednak w końcówce popełniły kilka prostych błędów i przegrywały już 21:23. Jednak zawodniczki Makowskiego zaczęły grać w końcówce i udało im się przechylić szalę zwycięstwa na swą korzyść. W ostatniej partii ponownie Centrostal prowadził od samego początku.Przy wyniku 22:19 dla bydgoszczanek wydawało się, że nic złego już się stać nie może. Otóż nic bardziej mylnego – Stal wygrała cztery kolejne akcje i prowadziła 23:22. Ponownie trener Makowski musiał zmobilizować swe siatkarki do gry, by nie musieć rozgrywać tie-breaka. Słowa szkoleniowca z Bydgoszczy pomogły, ponieważ Centrostal wygrał trzy kolejne akcje i ostatecznie triumfował 25:23 w czwartej partii.

Centrostal Bydgoszcz – Stal Mielec 3:1

(22:25, 25:17, 25:23, 25:23)

Wszystkie spotkania tej kolejki PlusLigi Kobiet dostarczyły wielu emocji. Jedne były mniej pasjonujące, inne bardziej, ale na pewno kibice damskiego volley’a nie mogą być niezadowoleni. W każdym spotkaniu można było zobaczyć mnóstwo świetnych akcji, których nie powstydziłyby się zawodniczki w lidze włoskiej czy rosyjskiej. Musimy jednak liczyć na to, iż w następnej rundzie spotkań, któraś z niżej notowanych ekip pokusi się o niespodziankę i urwie punkty komuś z „możnych" naszej ligi.

Zobacz także:

Wyniki i tabela po 3. kolejce PlusLigi Kobiet

źródło: inf. własna, Strefa Siatkówki

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ORLEN Liga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2009-11-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved