Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Wypowiedzi po meczu Pamapol Wieluń – AZS Politechnika

Wypowiedzi po meczu Pamapol Wieluń – AZS Politechnika

mikrofony - do wypowiedzi
fot. archiwum

Wieluński Pamapol Siatkarz pokonał w trzech setach zespół Neckermanna AZS Politechnika Warszawska. - Zagraliśmy dobre spotkanie od początku do końca - przyznał na pomeczowej konferencji kapitan gospodarzy, Andrzej Stelmach.

Radosław Rybak (kapitan AZS-u Politechnika Warszawska): – Gratuluję chłopakom z Wielunia. Ciężko coś powiedzieć po takim meczu. Przegraliśmy i nie doszukujemy się przyczyn, bo było widać, że zrobiliśmy strasznie dużo prostych błędów. Sporo zepsutych zagrywek, gdzie myślę, że powinniśmy jednak dać szansę grać przeciwnikowi i czekać na ich błędy. Sporo było w tym meczu szkolnych, juniorskich błędów, nad którymi trzeba pracować przez najbliższy czas, innego wyjścia nie ma.

Andrzej Stelmach (kapitan Siatkarza Wieluń): – My tylko możemy się cieszyć, że zagraliśmy dobre spotkanie od początku do końca. Nie było takiego momentu, jakie zdarzały się w poprzednich meczach, gdzie przeciwnik odskakiwał na 5-6 punktów i ciężko nam było je odrobić. Od pierwszej piłki byliśmy bardzo skoncentrowani i dowieźliśmy ten wynik do końca. Myślę, że nasza dobra zagrywka od początku do końca sprawiła trochę kłopotów Politechnice i ułożyła grę na siatce. To są bardzo cenne trzy punkty. Teraz mamy troszeczkę wolnego, będziemy mieli czas żeby popracować. Ważne jest też, żeby nie wypaść z rytmu meczowego.

Radosław Panas (trener AZS-u Politechnika Warszawska): – Gratuluje Damianowi i całemu zespołowi z Wielunia, dobrej gry, dobrej postawy i zwycięstwa. Od początku do końca prowadzili ten mecz. Narzucili nam swój styl, złapali odpowiedni rytm, nam się to nie udało. Wiedzieliśmy, że jeżeli pozwoli się grać zespołowi z Wielunia, to będzie ciężko, bo naprawdę chłopaki grają żywiołowo, agresywnie i o tym wszyscy wiedzieliśmy. Niczym wielkim zespół nas nie zaskoczył, byliśmy przygotowani na te wszystkie warianty ich gry, tylko po prostu nasze wykonanie było słabe. Nie działał nasz blok, obrona, nie potrafiliśmy zatrzymać środkowych. Andrzej bardzo dobrze prowadził grę, arytmia grania wprowadziła dużo zamieszania w nasze szeregi. Nawet jak były momenty wyrównanej gry, to zaraz nam dwie, trzy piłki uciekały, przez jakieś łatwe, banalne błędy. Piłka gdzieś wpadła między rękoma, ktoś zaatakował w pół siatki, błędy własny na zagrywce. Ogarnęła nas tutaj jakaś niemoc. Trzeba przede wszystkim pochwalić zespół Damiana, bo to oni nie pozwolili nam wejść w ten mecz. Nie my tutaj wyszliśmy przestraszeni, to oni narzucili swój styl, nie pozwolili nam tutaj rozwinąć skrzydeł, my próbowaliśmy. Ja nie mogę mieć do chłopaków wielkich pretensji, bo naprawdę chcieli. Później próbowałem młodych chłopaków, dziewiętnastolatków, którzy dopiero pierwszy, drugi raz wchodzą na boisko. Próbowali, widziałem w ich oczach chęć, ale jeszcze brakowało umiejętności. To jest dobry materiał dla nich, na to ile jeszcze trzeba pracy włożyć, żeby dorównać tym zespołom, zawodnikom, którzy są po przeciwnej stronie siatki.



Damian Dacewicz (trener Siatkarza Wieluń): Powiem tylko tyle, że ten mecz miał bardzo duży ładunek emocjonalny, gra na emocjach trwała od pierwszej do ostatniej piłki. To było widać nawet w tych momentach kiedy mieliśmy dwa, trzy punkty przewagi. Nie graliśmy do końca spokojnie, ale dobrze, że też takiego spokoju w grze nie osiągaliśmy, bo to mogłoby nas zgubić i dać Warszawie sygnał, że można odwrócić losy tego spotkania. Dla nas najważniejsze było to, żeby nie nazywali nas mistrzami pierwszego seta. To już w ostatni meczu w Jastrzębiu udowodniliśmy, że po pierwszym secie potrafimy grać równo w drugim, ale w trzecim i tak czegoś zabrakło. Zależało nam w tym następnym spotkaniu, obojętnie z kim byśmy grali, żeby zagrać równo do końca. Zagraliśmy znowu pierwszą partię skutecznie, druga partia także była na dobrym poziomie i w trzeciej zaczynaliśmy popełniać błędy. Zespół z Warszawy szukał naszych przyjmujących, szczególnie w tych pierwszych akcjach nie dogranych piłek i walki na bloku. Tutaj ratowaliśmy się mimo słabszego przyjęcia. Cieszę się, że ta trzecia partia została przełamana.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-11-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved