Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Delecta pozostanie na fotelu lidera

PlusLiga: Delecta pozostanie na fotelu lidera

x - [stare] Delecta Bydgoszcz (M)
fot. archiwum

Siatkarze Jadaru Radom podejmowali lidera PlusLigi, Delectę Bydgoszcz. Po pierwszym secie miejscowi prowadzili 1:0. Kolejne trzy partie należały już do podopiecznych Waldemara Wspaniałego, którzy wygrali spotkanie 3:1 i utrzymali 1. miejsce w tabeli.

Kluczem do wygrania pierwszej partii przez radomian była dobra zagrywka. Bydgoszczanie mieli ogromne problemy z przyjęciem, tym samym ciężko im było wyprowadzać szybkie, skuteczne ataki. Początek seta to dość wyrównana wymiana do momentu, gdy w polu serwisowym gospodarzy pojawił się Maciej Pawliński. Pieczonka nieprecyzyjnie przyjął jego zagrywkę, przez co atak Szymańskiego otarł się o antenkę. Po chwili sytuacja się powtórzyła. Goście ponownie mieli problemy z dokładnym dograniem (Dębiec zderzył się z Pieczonką w przyjęciu), co zaowocowało zablokowaniem Sopki przez Kosoka i Salasa (8:6). Siatkarze Jadaru dosłownie znęcali się na Pieczonce posyłając zagrywki właśnie w jego strefę. Nie inaczej postąpił Kosok. Delecta nie zdołała zakończyć akcji w pierwszym tempie i oddała rywalowi darmową piłkę. Pawliński wykorzystał kontrę i zdobył punkt skutecznym atakiem zza trzeciego metra (11:7). Na placu gry Sopkę zastąpił Piotr Gruszka. Kolejny punkt dla podopiecznych Waldemara Wspaniałego zdobył Szymański wykonując swój pierwszy efektywny atak (11:8). Odpowiedzią radomian była ofensywa Terleckiego z krótkiej przesuniętej po doskonałym przyjęciu Pawlińskiego, który jako jedyny nie miał z tym elementem większego problemu. (12:8). Po jakimś czasie również w ekipie Delecty zafunkcjonował środek – nareszcie w tempo zaatakował Jurkiewicz (15:12). Na drugą przerwę techniczną radomianie zeszli z czteropunktową zaliczką. Po przerwie asa serwisowego zafundował gościom Pawliński. W kolejnej akcji Żaliński wykonał kiwkę za blok, której Szymański nie zdążył już wyasekurować (18:13). Potem leciutki plas wykonał Gruszka, ale piłka zahaczyła o palce Terleckiego i spadła po stronie bydgoszczan (19:14). Takiego samego zagrania spróbował po chwili również Prygiel z tym, że jemu udało się zdobyć punkt (21:16). W kolejnej akcji Gruszka znów popełnił błąd. Tym razem zaatakował zza trzeciego metra w aut (22:16). Trener Wspaniały dokonał podwójnej zmiany: na boisku za Woickiego pojawił się Konarski, a Szymańskiego zastąpił Lipiński. To właśnie Konarskiemu w parze z Jurkiewiczem udało się zablokować Prygla (23:18). Po chwili kapitan radomian zaliczył kolejną „czapę" i trener Such poprosił o czas. Po przerwie Salas posłał piłkę w stronę Pawlińskiego, który zakończył akcję skutecznym atakiem. Właśnie on powędrował w stronę pola serwisowego i to on pocelował libero Delecty, który przyjął na drugą stronę. Z przechodzącej wynikiem 25:19 partię zakończył Kosok.

W drugiej odsłonie siatkarze Delecty wyraźnie pragnęli szybko objąć prowadzenie i kontrolować sytuację. Mocno podkręcili tempo i dzięki świetnym atakom Szymańskiego, Jurkiewicza i Gruszki, udało im się doprowadzić do rezultatu 3:8. Dobrą passę gości przerwał dopiero Prygiel. W polu serwisowym zameldował się Pawliński. To właśnie jego zagrywka pozwoliła gospodarzom dogonić rywali. Najpierw Kosok i Żaliński zablokowali Szymańskiego (5:8). Potem Pawliński zdołał ustrzelić serwisem bydgoskiego libero, a w kolejnej akcji Prygiel obił ręce Gruszce i Jurkiewiczowi (7:8). Następnie Kosok w parze z Salasem wykonali skuteczny blok i już na tablicy wynikowej pojawił się remis 8:8. Od tej pory trwała walka punkt za punkt. Na boisku Pieczonkę zastąpił Serafin. Na drugą przerwę techniczną goście zeszli z jednopunktową zaliczką. Radomianie jednak odebrali przyjezdnym prowadzenie dzięki atakom Pawlińskiego i Prygla (19:17). Długo jednak tej przewagi nie utrzymali, gdyż Sopko ustrzelił techniczną zagrywką Stańczaka, a po chwili atak z w antenkę wykonał kapitan radomian Robert Prygiel (19:20). Rozgorzała ostra wymiana punkt za punkt. Wynik 22:23 ustanowił Konarski, który jakimś cudem przecisnął się przez potrójną zaporę radomian. Potem Jurkiewicz zablokował Prygla, ale ten po chwili zrehabilitował się atakiem ze skrzydła (23:24). W polu serwisowym pojawił się Pawliński. Tym razem jego atomowa zagrywka została przyjęta przez Serafina w punkt, co pozwoliło Martinowi Sopko obić palce Kosoka oraz Kaczmarka i zakończyć seta wynikiem 23:25.

Trzecia odsłona rozpoczęła się kilkupunktowym prowadzeniem gości. Radomianie mimo przegranej partii nadal walczyli i udało im się nawet dogonić przyjezdnych. Do remisu 8:8 doprowadził blok Salasa na Martinie Sopko. Właśnie z zagrywką słowackiego przyjmującego spore problemy w kolejnych akcjach miał libero Jadaru – Adrian Stańczak. Błędy Prygla (atak w antenkę) i Żalińskiego (zablokowany przez Kokocińskiego i Woickiego) były spowodowane właśnie słabym przyjęciem. Trener Such wprowadził na boisko Kubańczyka – Hernandeza. Skuteczną serię Sopki przerwał dopiero Kosok atakiem z krótkiej (10:13). Radomianie starali się za wszelką cenę nadgonić wynik. Dopadli gości tuż przed przerwą techniczną – Prygiel zaatakował po bloku, a właściwie po głowie Serafina (15:15). Od tej pory aż do końca partii trwała walka punkt za punkt. Tylko raz radomianom udało się odskoczyć na dwa oczka dzięki ofensywie Prygla (20:18). Jednak zaraz potem stratę odrobił Konarski, a w kolejnej akcji Hernandez dotknął antenki (20:20). Krew burzyła się zarówno w żyłach trenera Sucha, jak i Wspaniałego, widząc jak ich podopieczni oddają punkty za darmo poprzez zepsute zagrywki, bądź inne proste błędy. Wygranie seta przez graczy Jadaru na tym etapie już gwarantowałoby im przynajmniej jeden punkt, dlatego iskrzyło po obu stronach siatki. Ekipy zaczęły grać na przewagi. Nie była to jednak długa wymiana. Jurkiewicz zaatakował z krótkiej (25:26), a potem Pawliński ze skrzydła posłał piłkę na aut i tym samym zakończył partię 25:27.



Czwarty set nie rozpoczął się kolorowo dla graczy Jadaru. Trener Such poprosił o czas już przy rezultacie 2:4. Chciał nieco podreperować morale zespołu, który grał już jakby „od niechcenia". Nie widać było ani koncentracji, ani woli walki. Przerwa chyba rzeczywiście pomogła. Hernandez wykonał atomowy atak zza trzeciego metra na czystej siatce (4:6). Kolejny punkt zdobył Serafin, a zaraz potem poprzednią akcję powtórzył Hernandez (5:7). Następnie Pawliński nie po raz pierwszy ustrzelił zagrywką bydgoskiego libero (6:7). Do remisu doprowadził atak Prygla (8:8). Na drugą przerwę techniczną Jadar zszedł nawet z dwupunktową zaliczką dzięki zablokowaniu Szymańskiego przez Kosoka i Hernandeza. Wynik podgonił Konarski fenomenalnym atakiem ze skrzydła (17:17). Punktem kulminacyjnym było wejście Gruszki za Serafina przy remisie 19:19. Kaczmarek posłał piłkę w aut (19:20), a potem kolejną akcję zakończył wcześniej wspomniany Piotr Gruszka (19:21). Następnie Prygiel zdołał obić bydgoski blok, ale piłka otarła się o jego nogę (19:22). Rozpoczęła się walka Jadar kontra Piotr Gruszka. Kończył on wszystkie ataki i nie pozwolił radomianom na wyrównanie rezultatu. Ostatnią piłkę dostał Sopko, który uplasował ją w boisku gospodarzy i doprowadził do końca ostatnią partię wynikiem 22:25.

MVP spotkania został Grzegorz Szymański.

Składy drużyn:
Jadar:
Żaliński, Pawliński, Kosok, Salas, Prygiel, Terlecki, Stańczak (libero) oraz Kaczmarek, Macionczyk, Hernandez
Delecta:
Pieczonka, Jurkiewicz, Woicki, Cerven, Szymański Sopko, Dębiec (libero) oraz Gruszka, Konarski, Lipiński, Serafin, Kokociński

Jadar Radom – Delecta Bydgoszcz 1:3
(25:19, 23:25, 25:27, 22:25)

Zobacz również:
Wyniki i tabela po 6. kolejce PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-11-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved