Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Aleh Akhrem przyćmił Abramowa

Aleh Akhrem przyćmił Abramowa

x - [stare] Olieg Achrem
fot. archiwum

Białoruski przyjmujący Asseco Resovii Aleh Akhrem odsunął w piątek w cień rosyjską gwiazdę siatkówki z Jastrzębskiego Węgla Pawła Abramowa. Białorusin został uznany za najlepszego gracza meczu, a Abramow w drugim secie usiadł na ławce.

Pojedynek Asseco Resovii z Jastrzębskim Węglem był nie tylko starciem srebrnych medalistów mistrzostw Polski z brązowymi. Po obu stronach siatki spotkali się też gracze, którzy mają szansę zostać gwiazdami PlusLigi, a których przyjście do polskiej ekstraklasy było hitem transferowym.

Mowa o Rosjaninie Pawle Abramowie, który zasilił Jastrzębski Węgiel, i o Alehu Akhremie, przyjmującym Asseco Resovii. Obaj w świecie siatkarskim są doskonale znani i obaj mają nieprzeciętne umiejętności. Przed sezonem to jednak transfer Abramowa, który ma na koncie znacznie więcej sukcesów, uznany był za hit. Akhrem, choć grał w finale Ligi Mistrzów, traktowany był jako gracz "na dorobku".

W piątek jednak na boisku wyglądało to trochę inaczej. Akhrem został uznany za najlepszego gracza meczu, a Abramow w drugim secie usiadł na ławce. – To był bardzo zły dzień dla mnie. Nie wychodziła mi gra, szczególnie w ataku, choć czułem się fizycznie dobrze. Może w następnym meczu będzie lepiej – mówił po spotkaniu Abramow, który kończył w ataku tylko co czwartą piłkę. Do tego nie błyszczał także w przyjęciu, gdzie miał zaledwie 50-procentową skuteczność. – To znakomity zawodnik. Dzisiaj nie miał po prostu najlepszego dnia, ale w kolejnych meczach na pewno pokaże, na co go stać – komplementuje rosyjskiego przyjmującego Akhrem.



Białorusin w ataku zaprezentował się co prawda niewiele lepiej, ale nadrabiał zagrywką i przyjęciem. W ostatnim, trzecim, secie obronił też piłkę setową, a w ataku skończył decydujące piłki. – Chciałem wtedy zrobić wszystko, by pomóc drużynie. To nie był mój najlepszy mecz, robiłem wcześniej za dużo błędów. Mimo że dostałem nagrodę MVP, nie jestem zadowolony ze swojej gry – kręcił głową Akhrem, którego nieco słabsze statystki w ataku można usprawiedliwić tym, że atakował najczęściej, i to zazwyczaj z piłek sytuacyjnych. – Próbowałem kończyć wszystko, ale Jastrzębie znakomicie zagrało blokiem – dodał białoruski przyjmujący.

Resoviacy w trzeciej partii, przy znacznej pomocy Akhrema, odrobili sporą stratę i po raz kolejny już w tym sezonie wygrali, mimo przegrywania w końcówce seta kilkoma punktami. – To dobrze, bo dajemy trochę adrenaliny sobie i kibicom – śmieje się Akhrem.

Jak zszedł Abramow, który sobie w piątek za bardzo nie pograł, to spadła nam trochę koncentracja, stąd problemy w trzecim secie. Jastrzębie, nawet prowadząc w końcówce seta, potrafi tracić punkty, co pokazali też w meczu ze Skrą. Z nami znowu nie utrzymali przewagi i udało nam się wygrać. To dobrze, bo sytuacja mogła się odwrócić – mówi libero rzeszowian Krzysztof Ignaczak.

W pojedynku Akhrem – Abramow po meczu w Rzeszowie jest 2:0. Wcześniej białoruski przyjmujący, jeszcze w barwach greckiego Iraklisu Saloniki, ograł Rosjanina w Final Four Ligi Mistrzów w Pradze. – I niech tak zostanie. Choć jastrzębianie w rewanżu we własnej hali z pewnością zaprezentują się znacznie lepiej – kończy Akhrem.

 

Autor: Marcin Lew – Gazeta Wyborcza

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-11-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved