Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > siatkówka amatorska > W Stargardzie amatorzy zainaugurowali rozgrywki

W Stargardzie amatorzy zainaugurowali rozgrywki

przegląd prasy
fot. archiwum

Pierwsze emocje związane ze Stargardzką Amatorską Ligą Siatkówki już za nami. Przed tygodniem rozgrywki zainaugurowało osiem zespołów. Liderem po 1. kolejce została drużyna Let`s Go PEC, wygrywając walkowerem z Wolf Garten.

Sezon rozpoczął się od dość ciekawej konfrontacji Dawida z Goliatem, a mianowicie ZS5 LUKS Piątki z Dziennikiem Stargardzkim. Oba zespoły przystąpiły do meczu w osłabionych składach. Komplet punktów z góry był przypisywany Dziennikowi. Jak się jednak okazało gracze Piątki nie mieli zamiaru oddać meczu bez walki. Set rozpoczął się od wyrównanej walki punkt za punkt. Z czasem Piątka osiągnęła dwu punktową przewagę głównie dzięki bardzo dobrej grze w obronie oraz wysokiej skuteczności na kontrach. Nie do zatrzymania z tzw. pajpa był Tomasz Adamczyk jr. Zawodnicy Dziennika najwyraźniej byli zaskoczeni dobrą grą Piątki.Z ich zachowań na boisku można było wywnioskować, że zlekceważyli rywala. Odbiło by to się im czkawką gdyby do "akcji" nie wkroczył drugi sędzia zawodów. Jego błędne decyzję podenerwowały graczy Piątki. W ich poczynania wkradła się nerwowość, co doprowadziło do przegranej w pierwszym secie 22:25. Drugi set to popis gry Sławomira Świerczyńskiego. Każdy jego atak ze środka był gwoździem do trumny Piątki. Dość łatwa wygrana Dziennika 25:15. Trzeci set jak i drugi zdominował Dziennik. Nie dał nawet najmniejszych szans Piątce na otrząśnięcie się po druzgocącej porażce w poprzednim secie. Piątka przegrywa 19:25 i cały mecz 0:3. Trener Piątki Arkadiusz Rozwód był jednak zadowolony z gry swoich podopiecznych. Brakowało osoby, która pomogła by Tomaszowi Adamczykowi w ataku. W pierwszej szóstce zabrakło Damiana Andrzejczaka oraz Bartosza Dominiaka. Natomiast Dawid Kasiak wystąpił w spotkaniu z kontuzją kostki.

W kolejnym spotkaniu mieliśmy oglądać mecz pomiędzy Let`s Go PEC a Wolf Garten. Drużyna Wilków przed meczem poinformowała organizatorów o tym, że do meczu nie przystąpią, gdyż nie mają sześciu zawodników. Przyznany został walkower na korzyść PECa. Na mecz Starkat – Mostar czekali wszyscy. Pod nazwą Starkat kryję się drużyna Darkatu, która przed sezonem zmieniła nazwę. Pierwszy set to dominacja drużyny Starkatu, która przystąpiła do meczu bez najlepszego rozgrywającego poprzedniego sezonu Tomasza Adamczyka oraz Marcina Blumowskiego. Mostar przegrywa 17:25. Drugi set przysporzył nam wielu emocji. Mostar zaczynał grac coraz lepiej. Bardzo dobrze spisywał się pozyskany z PECa Roman Tucholski. To co robił w obronie przechodziło najśmielsze oczekiwania. Mostar po fantastycznej końcówce wygrywa 28:26. Trzeci set toczony był pod dyktando Mostaru. Znakomicie grali przede wszystkim w bloku. Starkat przegrywa 21:25. Niespodzianka wisiała w powietrzu. Nikt nie przepuszczał, że Starkat podniesie się. A jednak. Nowego ducha w drużynę tchnął Edward Szmydka. Poprowadził drużynę do zwycięstwa 25:22. Śmiało można powiedzieć, że set piąty tego meczu był najbardziej emocjonującym oraz dramatycznym w historii SALS. Na samym początku wszyscy zgromadzeni wstrzymali oddech. Po próbie obrony piłki przez jednego z graczy Starkatu piłka uderzyła w żarówkę jednej z lamp oświetlających parkiet. Rozgrzana do bardzo wysokiej temperatury żarówka spadła dosłownie o centymetr od Edwarda Szmydki. Gdyby został nią trafiony, możemy się domyśleć co by się stało. O skali niebezpieczeństwa świadczą wypalone ślady w parkiecie. Sam szczęśliwiec skwitował całą ta sytuację w swoim stylu, spokojnie popatrzył co się stało i odszedł. Potrzebne było oczyszczenie parkietu z gorących elementów rozbitej żarówki. Po pięciu minutach spotkanie wznowiono. Mostar od początku "przycisnął" Starkat. Zdobyli dwupunktową przewagę. Jak wiemy dwa punkty przewagi w tie-breaku to dużo. Mostar prowadził już 14:12 i miał dwie piłki meczowe. Miał, ponieważ ich nie wykorzystał. We znaki dał im się znów największy szczęśliwiec dzisiejszego dnia, czyli Edward Szmydka. Ostatnia piłka także należała do niego. Starkat wygrywa 17:15 i cały mecz 3:2.

Na koniec pierwszej kolejki com.bat zagrał z Kołbaczem. Mecz nie był tak porywającym widowiskiem jak poprzedni. Com.bat, jeden z głównych pretendentów do zwycięstwa w lidze, męczył się z przeciętna drużyna Kołbacza. Pierwszy i drugi set to popis gry duetu Piotr Lemańczyk-Łukasz Wilk. Głównie dzięki tej dwójce com.bat wygrywa odpowiednio 25:20 i 25:21. Trzeci set to nieoczekiwana dominacja Kołbacza. Jak się powinno grac przypomniał sobie Krzysztof Cieślicki. Kołbacz wygrywa bez problemów 25:18. W czwartym secie wróciliśmy do pierwszych dwóch setów. Com.bat znowu rozdawał karty. Przy stanie 24:17, gdy już wszyscy byli przygotowani na to, że com.bat skończy mecz Kołbacz podjął walkę i zaczął odrabiać straty. Ostatnia piłka należała jednak do com.batu, który wygrywa 25:23. Jeżeli com.bat nie poprawi swojej gry to już w następnym meczu, tym razem z ZS5 LUKS Piątka, będzie miał bardzo duże problemy z odniesieniem zwycięstwa.



I kolejka
ZS5 LUKS Piątka – Dziennik Stargardzki 0:3
(22:25; 15:25; 19:25)
Let`s Go PEC – Wolf Garten 3:0
(25:0; 25:0; 25:0)
Starkat – Mostar 3:2
(25:17; 26:28; 21:25; 25:22; 17:15)
com.bat – Kołbacz 3:1
(25:20; 25:21; 18:25; 25:23)

źródło: ligowiec.net

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
siatkówka amatorska

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2009-11-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2016 Strefa Siatkówki All rights reserved